|
Dopóki nie zmieni się mentalność i priorytety co do właściwej klasyfikacji zabytków i odpowiedniego skalowania czynów zabronionych to w ogóle nie ma o czym rozmawiać, konflikt będzie patowy, będzie trwał i nadal eskalował.
Przykład: detektorysta poszukuje w przy zrujnowanym dworku, ma zezwolenie właściciela i choć nic nie znalazł to dla konserwatora zabytków ten detektorysta jest potencjalnym przestępcą. Natomiast ten sam konserwator zabytków nie zauważa przestępstwa w tym, że właściciel dworku, który kupił dworek od gminy za złotówkę i miał go remontować od lat nic nie robi, tylko czeka aż dworek się zawali, by potem usunąć gruz i sprzedać działkę nie obciążoną zabytkiem. Tu konserwator zabytków wykazuje pobłażliwość i jakąś kompletną bezradność, a w przypadku detektorysty potrafi w moment uruchomić cały aparat represji.
|