SZZ napisał(a):
natomiast w czerwcu 2006 r. kupiliśmy w Polsce za 11.000 PLN sprowadzone z niemiec Audi 80 1,9 TDI (rocznik 1992), którym niestety żona nie pozwala mi jeździć w teren (w dodatku okazało się, że ma obniżone zawieszenie). Do Audi, pomimo tego że przyjechało w dobrym stanie (nie było bite, nie ma korozji, zawieszenie, hamulce i silnik w dobrym stanie), sporo musieliśmy dołożyć - przyjechało na łysych zimowych oponach więc musiałem kupić nowe..
Pozdrawiam
Widzisz auto kupiles niby z Niemiec ale w Polsce,co za problem po sprowadzeniu auta z ladnymi oponami i alusami wymienic na stare zuzyte?Auto zostalo po sprowadzeniu prawdopodobnie "okradzione",widzisz w Niemczech zeby dostac TUV,odpowiednik naszego przegladu technicznego,nie daje sie flaszki by diagnosta przymknal oko na lyse opony,czy luzy w zawieszeniu..Moim zdaniem warto kupic auto z Niemiec ale kupic w Niemczech,koszty sa niewysokie,skomplikowane to tez nie jest tak bardzo jak sie wydaje,jesli mieszkasz niedaleko zachodniej granicy to bierz lawete,jak dalej wykup ubezpieczenie na Niemcy i Polske w Niemczech.
Jeszcze ktos pisal ze w Niemczech cofaja liczniki w Golfach...Skad taki pomysl?Tam sobie nikt nie zaprzata glowy takimi bzdetami,generalnie w Niemczech auta maja duze przebiegi i jest to normalne,drogi maja rowniutkie,jedynie silniki moga byc zarzniete bo Niemcy lubia grzac ile fabryka dala na autostradzie.
Co do fiata,to wlosi maja jedynie dobre makarony i dziewczyny,auta nie za bardzo im wychodza,lepiej juz tego starego golfa lub troszke mlodsze polo,niz tego fiata ktory jezdzil tyle lat poprzez solone zima drogi,wyboje i koleiny,ktory byl naprawiany najtanszymi zamiennikami produkowanymi gdzies w piwnicach z czesto slabej jakosci materialow..
Fieste polecam tez z silnikiem 1.6 D,pali tylko 4 litry na stowke,funkcjonalny,ladowny(skladaja sie calkowicie tylne fotele) no i mi sie nie psul przez wiele lat..