https://poszukiwanieskarbow.com/forum/

7 letnie Uno czy 14 letni Golf?
https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=37&t=36995
Strona 1 z 4

Autor:  SZZ [ piątek, 5 stycznia 2007, 12:59 ]
Tytuł:  7 letnie Uno czy 14 letni Golf?

Witam,
może ktoś mi doradzi - co lepiej kupić - 14 letniego Golfa ściągniętego z Niemiec, czy 7 letnie Uno eksploatowane w kraju (mam na myśli oczywiście egzemplarze nieskorodowane, w dobrym stanie).
Pozdrawiam

Autor:  mariusz2 [ piątek, 5 stycznia 2007, 13:13 ]
Tytuł: 

Ja wybrałbym golfa-solidna marka, ale każdy ma swoje zdaniei gust.

POZDRAWIAM

Autor:  Robi [ piątek, 5 stycznia 2007, 14:00 ]
Tytuł: 

Wiek tu akurat w takim porównaniu mało istotny - ile auta mają przebiegu (rzeczywistego) i jakie silniki, a także jakie są ceny wyjściowe.

Autor:  SZZ [ piątek, 5 stycznia 2007, 14:38 ]
Tytuł: 

Problem w tym, że ceny 7 letnich Uno i 14 letnich golfów są porównywalne,

golfy ściągnięte z Niemiec mają na ogół kosmiczne przebiegi, cofnięte liczniki, zaliczyły kilku właścicieli ale jeżdziły po lepszych drogach, były eksploatowane raczej w warunkach wyższej kultury technicznej, raczej na dobrych olejach i paliwach, są mniej paliwożerne no i chyba bardziej odporne niż fiaty na korozję i mniej awaryje mechanicznie - ale to jednak samochody 14 letnie i wszystko może się sypnąć.

Na korzyść Uno przemawia to, że można trafić egzemplarz 7 letni z udokumentowanym przebiegiem poniżej 100 tysięcy od I właściciela, eksploatowany na oleju syntetycznym, w dobrym stanie technicznym, z silnikiem o pojemności 0,9 lub 1.0 lub 1.4 (istotne ze względu na wysokość OC). Nie wiem tylko jak jest z awaryjnością młodszych roczników, odpornością na korozję i cenami części zamiennych.

Autor:  Robi [ piątek, 5 stycznia 2007, 14:53 ]
Tytuł: 

SZZ napisał(a):
no i chyba bardziej odporne niż fiaty na korozję

Widzisz, posługujesz się obiegowymi opiniami. A akurat tu jest ewidentna nieprawda. Przykład mojego modelu (Bravo) stanowi samochód z blachą ocynkowaną do wysokości słupków. To daje tyle, że ruda franca go nie bierze, nawet mam odarte do żywej blachy progi z lakieru i od 4 lat się ładnie świecą... :D

Akurat Uno do wybitnych nie należy, więc od razu w razie czego zwracam honor. Niemniej jednak ja bym nie brał trupa ze znaczkiem VW na masce tylko dlatego, że ma taki znaczek.

Parę słów - i Uno i Golfa naprawisz tanio. Części nie będą drogie, robocizna również, bo to proste i popularne konstrukcje. Golf powinien być bardziej wytrzymały (Fiaty mają parę typowych bolączek typu zawieszenie, obudowa alternatora i inne), niemniej jednak w przypadku samochodu lipnego (zużytego) może się to nie potwierdzić. Fiaty lubią więcej spalić, niemniej jednak kwestia opłat OC ma również znaczenie...

Kwestia lepszego paliwa czy oleju w Niemczech - to już niekoniecznie, raczej mamy to samo. Gorzej z drogami i tu zmęczenie zawieszenia ma znaczenie. Inna sprawa to utrzymanie samochodu - Niemiec dba lepiej o auto niż o żonę, Polak o auto nie dba.

Moja rada - jak znajdziesz niezły egzemplarz, który będzie odpowiadał Twoim wymaganiom i subiektywnym odczuciom - to go bierz. I nieważne, jaki będzie miał znaczek na masce.

Autor:  SZZ [ piątek, 5 stycznia 2007, 15:40 ]
Tytuł: 

Do Robiego
dzięki Ci Szanowny Ojcze Dyrektorze że zechciałeś się podzielić ze mną spostrzeżeniami doświadczonego użytkownika samochodu marki fiat!
Posługuję się obiegowymi opiniami w celu sprowokowania doświadczonych użytkowników do wypowiedzenia się na interesujący mnie termat. Niestety nie stać mnie na lepszą brykę, więc chcę kupić pojazd o możliwie najlepszym stosunku wielkości i jakości do ceny. Bravo to model wyższy i droższy, więc jest częściowo ocynkowany, ale na ten model chyba raczej nie będzie mnie stać.
Trupa ze znaczkiem VW też nie zamierzam kupić, więc intensywnie myślę nad tym jak nakłonić szwagra, który jest rzeczoznawcą w firmie ubezpieczeniowej do wyjazdu do Niemiec w celu zakupu czegoś z www.mobile.de.
Z drugiej strony mocno zastanawiam się, czy warto szukać bryki w Niemczech, kiedy tu w kraju można w tej cenie kupić samochód co prawda nie tak dobry, ale o połowę młodszy i z udokumentowanym przebiegiem! Niektórzy moi kumple twierdzą, że im samochód młodszy, tym pewniejszy, a fiat nie jest taki zły.
Mój dylemat brzmi - czy wyprawiać się po stary niemiecki samochód za granicę - czy kupić o połowę młodszy, choć nie tak dobrą markę w kraju.
To jaki ma znaczek na masce, też jest istotne, bo np. niektóre Citroeny mają skomplikowaną budowę zawieszenia, które jest awaryjne i kosztowne w naprawie, a tego chciałbym uniknąć.
Pozdrawiam

Autor:  Spławik [ piątek, 5 stycznia 2007, 15:52 ]
Tytuł: 

Słuchaj, moja rada, daj zarobić krajanowi niż obcemu. Poza tym jeśli chodzi o te samochody to zarówno jeden jak i drugi będzie wymagał napraw bez względu na to jakim stanie go kupisz. Ja kupiłbym Fiata, 7lat różnicy ma wielkie znaczenie. Sąsiad kupił od kobiety ostatnio UNO, elegancko eksploatowane, (oczywiście puknięte z przodu, ale to pewnie na parkingu jak to kobita :) ) póki co nie ma z nim problemów i jest zadowolony więc polecam. Blacha gorszej jakości ale i w 14latku będzie się sypać nie ma rady.

Pozdrawiam Stachu :1

Autor:  Robi [ piątek, 5 stycznia 2007, 15:56 ]
Tytuł: 

OK, napiszę więc tak: kupisz to Uno - na pewno będziesz coś tam robił. Kupisz tego Golfa - pewnie również. Nie ma samochodów bezawaryjnych i bezobsługowych. Nawet z nowymi buja się człowiek do serwisu.

Samochód im młodszy tym pewniejszy - zgadza się, ale to kolejna obiegowa opinia, na którą można podać kontrprzykłady... Co by nie było: wszystko zależy od konkretnego egzemplarza, który masz kupić. Ja bym przede wszystkim zwracał uwagę na przebieg i stopień zużycia samochodu, a potem na wiek i markę.

Dobra, stara rada - nie znasz się, to weź ze sobą kogoś, kto coś tam się zna i niech Ci powie, czy warto dany samochód wziąć. Druga rada: naszykuj zwitek pieniędzy na pierwsze 2-3 miesiące eksploatacji. Bo z używanymi jest tak, że jak je ludzie sprzedają, to często nie mają ochoty na koniec inwestować w auto i wymieniać podzespołów, które tego wymagają. Stąd musisz się liczyć, że np. trzeba akurat zmienić olej, klocki, padają amortyzatory, czy dawno nie był zmieniany rozrząd. Być może takie rzeczy da się stwierdzić już przed kupnem (bo gołym okiem widać np. że łyse opony), więc skalkuluj to w ostatecznym koszcie samochodu.

I tak z doświadczenia: po kupieniu używanego samochodu, dopiero po pół roku można faktycznie ocenić koszt jego zakupu (po wszystkich wymianach) i jego jakość (gdy mogą się poujawniać poukrywane wady).

Autor:  SZZ [ piątek, 5 stycznia 2007, 16:46 ]
Tytuł: 

Dzięki za dobre rady!
przez prawie 9 lat użytkowałem peloponeza, kupionego jako ponad trzyletni samochód, natomiast w czerwcu 2006 r. kupiliśmy w Polsce za 11.000 PLN sprowadzone z niemiec Audi 80 1,9 TDI (rocznik 1992), którym niestety żona nie pozwala mi jeździć w teren (w dodatku okazało się, że ma obniżone zawieszenie). Do Audi, pomimo tego że przyjechało w dobrym stanie (nie było bite, nie ma korozji, zawieszenie, hamulce i silnik w dobrym stanie), sporo musieliśmy dołożyć - przyjechało na łysych zimowych oponach więc musiałem kupić nowe, wymieniłem wszystkie płyny eksploatacyjne i oleje, zrobiłem rozrząd, końcówki drążka kierowniczego, założyłem alarm (samochód przez 14 lat w Niemczech nie miał alarmu!), jeszcze parę drobiazgów, do tego opłaty związane z rejestracją w Polsce i parę tysięcy dodatkowo poszło z kieszeni. Dlatego teraz mocno zastanawiam się - co kupić?
Pozdrawiam

Autor:  vincent_vega_69 [ piątek, 5 stycznia 2007, 18:10 ]
Tytuł: 

Jest jeszcze kwestia przebiegu. 100 tysięcy kilometrów w Niemczech znaczy tyle samo co 10 tysięcy kilometrów w Polsce dla "zdrowotności" auta. Czemu? Jest kilka powodów m.in. jakość dró, serwisu, płynów, części zamiennych (Niemcy wstawiają tylko nowe i zazwyczaj oryginalne) ale jest jeszcze jeden powód. Przejechać w Polsce 100 tysięcy kilometrów jest o wiele trudniej niż u nich!!! Wiadomo też, że 100 tysięcy w trasie (np. autostradą) to nie to samo co 100 tysięcy w mieście. Kupując w Niemczech niekoniecznie kupisz taniej a często drożej (doliczając koszty). Tak że weź i te argumenty pod uwagę.

Pozdrawiam.

Autor:  tyfus [ piątek, 5 stycznia 2007, 19:16 ]
Tytuł: 

SZZ napisał(a):
natomiast w czerwcu 2006 r. kupiliśmy w Polsce za 11.000 PLN sprowadzone z niemiec Audi 80 1,9 TDI (rocznik 1992), którym niestety żona nie pozwala mi jeździć w teren (w dodatku okazało się, że ma obniżone zawieszenie). Do Audi, pomimo tego że przyjechało w dobrym stanie (nie było bite, nie ma korozji, zawieszenie, hamulce i silnik w dobrym stanie), sporo musieliśmy dołożyć - przyjechało na łysych zimowych oponach więc musiałem kupić nowe..
Pozdrawiam

Widzisz auto kupiles niby z Niemiec ale w Polsce,co za problem po sprowadzeniu auta z ladnymi oponami i alusami wymienic na stare zuzyte?Auto zostalo po sprowadzeniu prawdopodobnie "okradzione",widzisz w Niemczech zeby dostac TUV,odpowiednik naszego przegladu technicznego,nie daje sie flaszki by diagnosta przymknal oko na lyse opony,czy luzy w zawieszeniu..Moim zdaniem warto kupic auto z Niemiec ale kupic w Niemczech,koszty sa niewysokie,skomplikowane to tez nie jest tak bardzo jak sie wydaje,jesli mieszkasz niedaleko zachodniej granicy to bierz lawete,jak dalej wykup ubezpieczenie na Niemcy i Polske w Niemczech.
Jeszcze ktos pisal ze w Niemczech cofaja liczniki w Golfach...Skad taki pomysl?Tam sobie nikt nie zaprzata glowy takimi bzdetami,generalnie w Niemczech auta maja duze przebiegi i jest to normalne,drogi maja rowniutkie,jedynie silniki moga byc zarzniete bo Niemcy lubia grzac ile fabryka dala na autostradzie.
Co do fiata,to wlosi maja jedynie dobre makarony i dziewczyny,auta nie za bardzo im wychodza,lepiej juz tego starego golfa lub troszke mlodsze polo,niz tego fiata ktory jezdzil tyle lat poprzez solone zima drogi,wyboje i koleiny,ktory byl naprawiany najtanszymi zamiennikami produkowanymi gdzies w piwnicach z czesto slabej jakosci materialow..
Fieste polecam tez z silnikiem 1.6 D,pali tylko 4 litry na stowke,funkcjonalny,ladowny(skladaja sie calkowicie tylne fotele) no i mi sie nie psul przez wiele lat..

Autor:  szczurek1176 [ piątek, 5 stycznia 2007, 19:16 ]
Tytuł: 

Miałem przez 13 lat kilka fiatów, forda, a teraz mam VW golfa z 1992r. i nie zamieniłbym tego auta na inne. Też miałem dylemat czy jechac do Niemiec. Pojechałem i nie żałuję. Niemcy bardzo dbaja o auta. A jeśli chodzi o przekręcony licznik to Niemcy tego nie robią, w Polsce niestety zdarza się. Dla mnie UNO to pudełeczko w porównaniu do Golfa. Wcześniej miałem dwójkę z 87 i to było auto (dalej jest-ojciec jeździ) nie do zdarcia. Części tanie,pełno zamienników, każdy mechanik bez problemu sobie poradzi z naprawą- jeśli się już zepsuje. Ja swojego kupiłem dwa lata temu (miał 182tys.) zrobiłem 30tys. i jeszcze mnie niemiło nie zaskoczył. Owszem naprawy na bieżąco trzeba robić bo auto ma swoje lata. Wg mnie UNO przy WV nawet z przewagą 7 lat wypada blado. Co niemiec to niemiec. Zresztą masz Audi to możesz coś powiedzieć.
Oczywiście ważne jest żeby nie kupić trupa wiec najlepiej jechać z fachowcem. Lepiej odżałować kilka stów za ekspertyzę niż później pluć sobie w brodę.
Ja zdecydowanie obstawiam za Golfem.
P.S. Chyba jedynym minusem "trójki" jest to, że wciąż jest ulubionym autem złodziei więc trzeba je dobrze zabezpieczyć. I jak auto z Niemiec to zwróć uwagę na TUF- to ważne.

Autor:  tyfus [ piątek, 5 stycznia 2007, 19:28 ]
Tytuł: 

szczurek1176 napisał(a):
to, że wciąż jest ulubionym autem złodziei więc trzeba je dobrze zabezpieczyć. I jak auto z Niemiec to zwróć uwagę na TUF- to ważne.


Juz w Polsce aut na czesci sie nie kradnie,jest tyle tego towaru,auta sie sprowadza na czesci,nie placi sie zadnego cla,akcyzy,tylko laweta,koolega ostatnio kupil golfa II za 100 euro,stal u Niemca na podworku na sflaczalych oponach,lekko zamszony i brudny,po krotkiej pogawedce z wlascicielem okazalo sie ze Niemiaszek nie ma juz od 2 lat waznego TUV,na golfa,ma inne nowe auto a tego wlasnie myslal jak sie pozbyc..Po przywozce do kraju,porzadnym umyciu i przepolerowaniu lakieru auto jak z bajki.Dla ciekawostki powiem ze ta perelka byla 12 km za polska granica..,nie trzeba daleko szukac.

Autor:  Korup [ sobota, 6 stycznia 2007, 07:30 ]
Tytuł: 

Jeździłem Passatem, teraz mam Sharana (niby też Passat, tylko na chińskim o 15 cm dłuższym podwoziu i buda jakaś taka inna). Nie ma takiego Uno, którego bym nie wyprzedził i tak w ogóle nie kupiłbym samochodu pochodzącego z kraju domokrążców i kataryniarzy, ani nic włoskiego, nawet lodów. Wszak nie kupuje się samochodów "na F i francuskich". Uno kojarzy mi się z łunochodem, tylko trakcję ma gorszą, ale jest równie elegancki. A tak na serio:

po pierwsze: przy Vw nie ma absolutnie problemu z częściami - nie istotne jaki typ i rocznik, zawsze są niedrogie oryginały albo zamienniki;
po drugie: Vw jest surowy, ale ma bardzo dobre własności jezdne, jest oszczędny (właszcza TDI) i bezpieczny (przy czołowym silnik jak malowany wpada pod samochód a nie w nogi kierowcy);
po trzecie: Vw jest łatwy do obsługi nawet samodzielnej, a kwestia rdzy: owszem, występuje, tylko że do tróki włącznie łatwo o nią zadbać i usunąć, blachy późniejszych modeli są gorsze;
po czwarte: Golf i Passat (a swojego sprzedałem jak miał 16 lat) potrafią jeździeć w trudniejszym terenie, zwłaszcza Passat, a nie wiem co na to Uno.
po piąte: Golf ma duży bagażnik, czego o Uno nie da się powiedzieć.
Reasumując polecam Golfa III, zdecydowanie TDI (nie mniej jak 1,8), trzydrzwiowego, koniecznie z klimą (bo latem bywa kiepsko). Właszczyzna będzie tańsza, ale tylko w zakupie. W eksploatacji zdecydowanie już nie, szczególnie, że może ona długo nie potrwać.

Autor:  Ryjec [ sobota, 6 stycznia 2007, 16:04 ]
Tytuł: 

Jako wieloletni i szczęśliwy użytkownik VW golfa podzielam opinie Szczurka i Korupa!Byłem ostatnio w niemczech-rzadko widzi sie na ulicach auta z niemieckimi blachami starsze niż 10 lat.Regule tej nie podlegają VWgeny-Golfy zwłaszcza!Merców,Opli,BMW itp tak starych praktycznie sie nie widuje!Nie mowiąc już o jakiś fiatach ,citroenach itp renówkach.To też o czymś świadczy.Jak kupisz dobrze zadbaną 2-kę,będzie miała pewnie już (a może dopiero ;) 20 lat,a może jeszcze przeżyć kilka takich Uniaków :1

Strona 1 z 4 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/