https://poszukiwanieskarbow.com/forum/

Fiskars mi poległ :(
https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=37&t=42358
Strona 1 z 1

Autor:  Hans [ sobota, 5 maja 2007, 00:53 ]
Tytuł:  Fiskars mi poległ :(

W dniu dzisiejszym poległ mój Fiskars. Przeżyliśmy razem 4 lata.
Jest sens go reanimować przez zespawanie??

Autor:  bonzo 74 [ sobota, 5 maja 2007, 07:33 ]
Tytuł:  Re: Fiskars mi poległ :(

Hans napisał(a):
Przeżyliśmy razem 4 lata.

To już czas na nowy,zarobił na siebie,a spawanie niewiele tu pomoże.
Sprzęt może zawieżdz w najmniej spodziewanym momencie

Autor:  mirek [ sobota, 5 maja 2007, 08:09 ]
Tytuł: 

Hans, ale która stroną Ty kopałeś, że Ci się w ten sposób złamał? :)

Autor:  SZZ [ sobota, 5 maja 2007, 08:55 ]
Tytuł: 

Cześć!
jeśli możesz to napisz, w jaki sposób tego dokonałeś, bo połamanie fiskarsa to naprawdę wyjątkowy wyczyn ;)
A tak na moje oko to można wstawić tam kawałek stalowej rurki, zespawać i jeszcze jakiś czas posłuży - oczywiście jak jesteś do tego szpadla bardzo przywiązany. W 1990 r., jak ściągałem do Warszawy z Górek Zachodnich s/y Filon okazało się, że łoże do jego przewiezienia ma za krótkie ściągacze. Kumpel, wtedy świeżo upieczony absolwent PW stwierdził, że spaw jest 8 razy mocniejszy niż spawany materiał, w związku z czym spawacz przyspawał do ściągaczy stalowe pręty. Jacht spokojnie dojechał na klubową przystań i przez 10 lat jeszcze niszczał na przystani, a wspawane elementy łoża nie puściły.
Pozdrawiam

Autor:  cop50 [ sobota, 5 maja 2007, 09:29 ]
Tytuł: 

Daj sobie spokój ze spawaniem. Przez cztery lata szpadel był poddawany cężkiej pracy, naprężeniom itp. Nastąpiło zmęczenie materiału. Nawet jak to pospawasz, i tak nie będziesz miał pewności czy znowu coś się nie wydarzy.
Kup nowego Fiskarsa, w końcu raz na cztery lata można wydać te 70 czy 80 zł. Jakoś to przeżyjesz a będziesz miał komfort psychiczny.
Nie ma rzeczy niezniszczalnych. Posiadając samochód, również musisz w niego inwetować i wymieniać zużyte części. Tak to już jest, coś ciężko pracuje i to coś się zużywa.

Autor:  Michał_R [ sobota, 5 maja 2007, 10:06 ]
Tytuł: 

SZZ napisał(a):
Cześć!
jeśli możesz to napisz, w jaki sposób tego dokonałeś, bo połamanie fiskarsa to naprawdę wyjątkowy wyczyn ;)


Jak sama nazwa zdjęcia wskazuje, złamał sie przy podwazaniu czołgu :D

Autor:  Hans [ sobota, 5 maja 2007, 10:54 ]
Tytuł: 

To prawda, przy wykopywaniu części czołgowych się złamał. Najgorsze to, że kupę stali zostało w ziemi, przez ten wypadek.
A to wyciągnąłem viewtopic.php?t=42359&highlight=

Autor:  cop50 [ sobota, 5 maja 2007, 14:32 ]
Tytuł: 

Hans, i co postanowiles? Kupujesz nowego Fiskarsa czy spawasz połamańca??

Autor:  Hans [ sobota, 5 maja 2007, 15:25 ]
Tytuł: 

Pojadę do "mojego" mechanika i jesli on mi to zespawa migomatem to z przyjemnością nie kupiuę nowego.
Przyzwyczaiłem się do tego i żal mi go wyrzucać..

Autor:  czarnem [ sobota, 5 maja 2007, 22:10 ]
Tytuł: 

witam
cztery lata to i tak sporo ziemi przerzycil ale moze warto naprawic... ja dopiero zaczynam zabawe z wykopkami, niedawno nabylem wykrywke a jutro jade po saperke i chyba moj wybor padnie na fiskarsa... slyszalem o nim dobre opinje a skoro poległ dopiero na elementach czołgu to chyba potwierdza wszystko. pozdrawiam

Autor:  Voucur [ środa, 9 maja 2007, 00:47 ]
Tytuł: 

Trochę się dziwię że można to połamać ale widocznie wiele razy podważałeś, ten sprzęt aż korci żeby to robić a jak widać nie wytrzymał.Mi się to jeszcze nie udało ale kto wie. Spawanie z wstawką z rurki w środku jest chyba faktycznie lepszym rozwiązaniem niż spawanie na żywca tak jak teraz to wygląda.

Autor:  zbirr [ środa, 9 maja 2007, 11:31 ]
Tytuł: 

ja bym jednak spawal. sam zreszta jestem spawaczem i albo rurka w srodek badz po bokach kawalki plaskownika. rzecz jasna z rurka w srodku bedzie lepiej wygladac.
pozdr.

Autor:  Hans [ środa, 9 maja 2007, 12:22 ]
Tytuł: 

Zbirr, czy spawanie migomatem wystarczy?
"Mój mechanik" chyba tylko to ma.
Inna sprawa to wytrzymałość "boczna" jako że łopaty tej używam także jako tasaka do korzeni (mechanik mi wyostrzył także boki), a że siły mi nie brak to potrafiłem nią i przecinać takie o średnicy około 15 cm.
Zastanawiam się czy spaw wytrzyma.

Autor:  zbirr [ środa, 9 maja 2007, 13:17 ]
Tytuł: 

migomat w zupelnosci wystarczy, wazne aby przetop byl przyzwoity, jezeli rurka w srodek to jakas gruboscienna to moze lopatka poslozy jako i tasak, jezeli tylko do kopania to wieksza wytrzymalosc bedzie gdy wspawane po bokach beda jakies plaskowniki jednak estetycznie to wygladac nie bedzie i wiekszy prad trzeba wiec i latwiej przeplaic chyba ze na 2 sciegi to zrobi(nie znam jego umiejetnosci, ale jak na jeden scieg to musi sie wtopic w material rodzimy i stad szybko uciekac i przytrzymac na plaskowniku). jednak co do tasaka to lepiej sie zaopatrzec w jakas siekierke, przynajmniej ja tak robie i nie narzekam jak przyjdzie kopac w korzonkach. podsumowujac kup siekierke a w szpadelek daj rurke gruboscienna i niech ci to ladnie obspawa to powinno sporo jeszcze posluzyc jak dobrze to zrobi. jak rurke to dluzszy kawalek i niech za mocno nie przegrzewa bo moze rozhartowac, chociaz szpadelki tej klasy jak fiskars to raczej ze stali wysokoweglowej wiec przy spawaniu moze podhartowywac i pozniej moze pekac, wiec na raz tego niech nie spawa. Spaw na pewno wytrzyma, spoina prawidlowo polozona ma wieksza wytrzymalosc niz material rodzimy wiec na pewno nie peknie w tym samym miejscu.
Sorry za chaotycznosc wypowiedzi ale jestem w pracy na przerwie kawowej i wszyscy laza i kazdy cos chce ;)
pozdr.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/