skarbnik napisał(a):
Ameryki dr Adriana Melotta to nie odkrył, ale błysnął sobie.
Co do drugiego tematu zapewne dawniej jak i dziś mamy wpływ na wymieranie innych gatunków. Ale nie tylko my trzebimy faunę i florę znam wiele przypadków gdzie niektóre drapieżniki przyczyniły się do wymarcia swych ofiar, co doprowadziło do wymarcia ich również. I chyba tą prawdę należałoby wyeksponować same zwierzęta domowe nie wystarczą a z braku osobników do krzyżówek podlegną degeneracji i samoistnemu wymarciu, wówczas to zostaje nam jeno wizja autora ,,Podróży w czasie,,.
Ano tak. Istnieje przecież teoria powstała zresztą "pod natchnieniem" teorii impaktu i najsłynniejszego wielkiego wymierania 65 mln. lat temu. która głosi, ze wszystkie wielkie wymierania spowodowane są cyklicznymi upadkami planetoid. Negatywny wpływ obcych chociaż w ostatnich wiekach introdukowanych przede wszystkim przez człowieka jest "oficjalnym" powodem obecnego wymierania gatunków. Świnie, kozy, szczury (na Hawajach nawet komary) .....można wyliczać bez końca. A wcześniej wystarczy przykład masowego wymierania torbaczy w Ameryce Południowej po spotkaniu w trzeciorzędzie z innymi ssakami z Ameryki Płn. Pozdr.