Niedawno na rekultywowanej właśnie odkrywce węgla brunatnego napotkałem pewną ciekawą rzecz. W piaskach polodowcowych w pewnym miejscu natrafiłem na szczątki organiczne (przytargany przez lodowiec fragment drzewa?) wymieszane razem z piaskiem, a wśród nich na "dużą" ilość bursztynów. Owszem, bursztyny na kopalniach odkrywkowych się trafiają, ale przeważnie pojedynczo.
Czy jest możliwe, że to może być drzewo przetransportowane i zdeponowane przez lodowiec akurat w tym miejscu? I czy możliwe jest, że trafiłem na swoją małą "żyłę bursztynu"?
Niestety kawałki jakie znalazłem nie są pokaźnych rozmiarów, ale to zawsze własnoręcznie zebrane :)
[ img ]I jeden większy z odciskiem (prawdopodobnie pochodzenia roślinnego)
[ img ][ img ]I drugi pasiak do kolekcji.
[ img ][ img ]Jak często trafiają się one w osadach polodowcowych? Ja niestety trafiłem dopiero na 2 krzemienie pasiaste.