No może jeszcze uzupełnienie działu "szable", który chcąc, nie chcąc, jednak powstał (akurat za sprawą paru dość tanich trafów). Im się jednak więcej je, tym bardziej się jeść chce. W grudniu natrafiłem na piękny, reichswehrowski egzemplarz szabli n/A sygnowany datą 1920 - i z biciem jednostki Reiterei na jelcu. Ewentualne wątpliwości przerwał mały stempelek remontowy na jelcu z datą 29. Nie żałuję i też drogo nie było. To ten egzemplarz na dole zdjęcia poniżej.
No i prawem serii natrafiłem na bardzo rzadki egzemplarz produkcji z roku 1927 - w końcówce lat dwudziestych rozluźniono Niemcom nieco ograniczenia traktatu wersalskiego, dlatego podjęli krótkotrwałą produkcję bagnetów i szabel. Wykonywał je dla Reichswehry wyłącznie W.U.K. (Weyersberg und Kirschbaum) - tylko w latach 1927-1930. Na fotce poniżej jest u góry.
Była naturalnym zaokrągleniem tematu szabli kawalerii Wehrmachtu - i zarazem pierwszym nabytkiem roku 2009, bowiem stała się moja dziś rano :)
Oprócz śladów na pochwie od mocowania szabli przy siodle, od wewnętrznej strony łuku pochwy widać mnóstwo drobnych, krótkich zarysowań - są one obecne tylko na środku łuku. Skąd się wzięły? Od sposobu troczenia szabli - tak jak to widać na ostatniej fotce. W czasie jazdy nieuniknione było uderzanie ostrogą w dokladnie to miejsce pochwy.
Ech, byle więcej fantów tego typu... Choć trzy egzemplarze na razie wystarczą.
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]