No pora coś wrzucić.... Jakoś tak wakacje mi się przedlużyły :-) A inni nie próźnowali, jak widać. Trochę zmałpuję sposób robienia fotek od Darka (zielone tło). Tyle zdjęć na koncie, ale nie umiem zbliżyć się technicznie do jego fotek - a Darek połączył super fanty z super fotkami....
No nic, popróbuję sił na saperskiej pile poniżej :-) Prezentowany egzemplarz jest w stanie używanym, ale bez uszkodzeń - takie stany, obok mintów, akceptuję równie chętnie. Używane, ale bez uszkodzeń.
W przypadku piły najczęstszym uszkodzeniem jest odłamywanie się końcówek drewnianych okładzin - wynikają one często z prób piłowania przez kolekcjonerów - wiele lat po wojnie. Drewno jest już wyschnięte, a przy piłowaniu rękojeść sprężynuje. No i efekt - "uszczypanie" końcówek okładek, nawet na stanach mintowych. W przypadku piły więc - zasada numer jeden - nie piłować nią nic dla zabawy.
Drugi problem takich pił to w przeważającej części wypadków skorodowana głownia - nie tylko od warunków, ale też od smarów konserwujących - w postaci często wielkich, czarnych plam. Nie do usunięcia bez śladu. Tutaj głownia jest OK (nie jest łatwo taką znaleźć) - widoczny jest w 100% szlif fabryczny, czyli nie była jechana papierem ściernym :1
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]
[ img ]