https://poszukiwanieskarbow.com/forum/ |
|
| Strefa śmierci https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=60&t=5628 |
Strona 1 z 2 |
| Autor: | BtS [ sobota, 26 czerwca 2004, 08:37 ] |
| Tytuł: | Strefa śmierci |
za onetem: Strefa śmierci W bunkrach czai się śmierć To jedno z najbardziej niesamowitych miejsc w Polsce. I najbardziej niebezpiecznych. Ci, którzy chcą odkryć jego tajemnicę, giną śmiercią tragiczną. W poniemieckiej wytwórni prochu, leżącej nad Nysą Łużycką koło miejscowości Brożek, niecałe sto kilometrów na zachód od Zielonej Góry, zginął w kwietniu 37-letni Edward K. z Tuplic. Rok wcześniej – dwóch studentów. Wszyscy trzej stali się ofiarami wybuchów. Co eksplodowało – do dziś nie wiadomo. RAFAŁ JABŁOŃSKI 2004-06-25 Min nie brakuje Oficjalnie, powojenną akcję rozminowywania Polski zakończono w 1956 roku (na Przełęczy Dukielskiej). Przez 12 lat zebrano: 15 milionów min i 60 milionów pocisków artyleryjskich. Jednak śmierć czai się w ziemi do dziś. Tylko w 2003 roku unieszkodliwiono: 28 tysięcy bomb lotniczych i pięć tysięcy min. – Każdego roku znajdujemy kilkanaście dużych miejsc z amunicją z czasów wojny – tłumaczy major Grzegorz Szulc z Szefostwa Inżynierii Wojskowej. W latach 40., z powodu wejścia na minę lub rozkręcania niewypałów, każdego dnia ginęła przeciętnie jedna osoba. W następnej dekadzie – średnio jedna na tydzień. Teraz, co roku, podczas manipulowania niewypałami ginie około 10 osób. Ale po ostatnim nieszczęściu władze zdały sobie sprawę, że z dawną fabryką prochu, mieszczącą się prawie w 400 tajemniczych bunkrach, rozrzuconych po 400-hektarowym lesie, nie ma żartów. Kapitan Zygmunt Moliński dowodzi trzydziestoma saperami z Głogowa, którzy jednak przyjechali tylko rozminowywać teren – czyli usunąć niewypały, których w okolicznych lasach i na terenie samej fabryki są dziesiątki – pozostałość z walk o Nysę Łużycką. Tymczasem trzej mężczyźni zginęli w wyniku wybuchu niezidentyfikowanej substancji, a nie z powodu niewypałów. Ale rozkaz jest rozkaz – żołnierze rozminowują, co im kazali. Ekipa saperska pracuje pełną parą. Starszy sierżant Wiesław Bagiński znalazł właśnie granat moździeżowy i naboje z czasów wojny. Żołnierze pracują w zespołach czteroosobowych; dwóch przeszukuje teren, dwóch ich asekuruje. Po pół godzinie zmieniają się. Jest też trzyosobowa grupa chemików, sprawdzająca bunkry i zbierająca próbki. Jeden z żołnierzy tłumaczy, że w fabryce robiono tylko proch i to przez niego zginęły te trzy osoby. Bunkry straszą okolicznych mieszkańców, ale też przyciągają poszukiwaczy skarbów. Część betonowych konstrukcji jest zasypana ziemią, część stoi w rzędach, niczym niezwykłe, smutne domy, o bardzo grubych murach. A wszystko zarośnięte bujną roślinnością. Tego miejsca nie było na starych mapach. Było owiane tajemnicą. Teraz, choć jest, właściwie także go nie ma. Mało kto bowiem zwróci uwagę na pozornie bezsensowną plątaninę dróg. – Fabryka stała się dla ludzi symbolem, tak jak Strefa z książki braci Strugackich „Piknik na skraju drogi”. Tam kosmici pozostawili ślady swojej bytności, jakieś urządzenia służące nie wiadomo do czego. Tu też coś się czai. Tyle że pod ziemią. Wchodzi się zupełnie jak do Strefy, bo nikt nie wie, czy stąd wyjdzie – tak opowiada o fabryce jeden z młodych mieszkańców pobliskiego Brożka. Tajemnica trzech zgonów Kapitan Zygmunt Moliński pokazuje długie przesieki między drzewami. Trawa rośnie na betonowych płytach, którymi kiedyś biegły tory kolejowe. Na otwartym terenie, w którąkolwiek stronę spojrzeć – bunkry. Zawsze w polu widzenia co najmniej cztery, pięć betonowych budowli. Nie takie bojowe, ze strzelnicami. Te mają okna i bramy wjazdowe. Widać, że nie miały służyć do obrony. Wewnątrz kryją betonowe fundamenty pod jakieś maszyny, których dawno tu już nie ma. Co lepsze wywieźli Rosjanie zaraz po wojnie, a resztę zabrały nasze władze. W tych bunkrach teraz czai się śmierć. – Edward K., który zginął tu w kwietniu, wszedł do studzienki przemysłowej i zaczął ciąć kołnierz metalowego przewodu. Może palił papierosa, może uderzył młotkiem i powstała iskra? – kapitan Moliński pokazuje obetonowane otwory, które były świadkami tragedii. – Od tego miejsca na odcinku kilkunastu metrów grunt został podniesiony. Czyli wybuchło coś w środku. Co – tego na razie nie wiadomo. Według Andrzeja Gronka, prokuratora rejonowego z Żar, przyczyną śmierci Edwarda K. „było najprawdopodobniej uduszenie z braku tlenu w następstwie wybuchu, którego przyczyny i rodzaj eksplodującego materiału są w trakcie ustalania”. Na kolejnej polanie, niczym dwie dłonie z rozcapierzonymi palcami, sterczą ściany bunkra, rozerwanego wybuchem. To tu przed rokiem zginęli studenci. – Kilkunastotonowy strop odrzuciło jak drewniany dach – pokazuje kapitan Moliński. – O, leżał tam dalej. Ale w trakcie akcji ratowniczej ściągnięto go ciągnikiem do tego dołu. To był niezły wybuch, bo stalowe zbrojenia stropu sterczą na boki jak przerwane druty w siatce ogrodzeniowej. Co tu wybuchło, wojskowy nie wie. – Ci ludzie byli na wycieczce. Na pewno niczego nie piłowali i nie rozkręcali – dodaje kapitan. – Wiemy, że oni tylko tam weszli i zaraz coś zdetonowało. Tam nie ma nawet żadnego podziemia. „Przyczyną śmierci Grzegorza S. w dniu 15 maja 2003 roku było uduszenie spowodowane unieruchomieniem klatki piersiowej (...) w wyniku wybuchu i zasypania gruzem, natomiast Piotra S. (...) obrażenia głowy, klatki piersiowej i jamy brzusznej spowodowane wybuchem”. Tyle z informacji prokuratora rejonowego. Drugi z oficerów z Głogowa – kapitan Rafał Kuropatnicki – kontroluje bunkry. Nie znalazł nic rewelacyjnego. – Niewykluczone, że tu są opary nitrowe. Pod ziemią znajdowały się kiedyś zbiorniki z odpadami technologicznymi. Jakimiś substancjami, które neutralizowano gaszonym wapnem i robiono z tego nawóz azotowy. Potem rozsypywano w okolicy i dlatego tu taka obfitość roślinności – kapitan wykonuje ręką gest w stronę drzew. Rzeczywiście, gąszcz, jak w amazońskiej puszczy. A dwa, trzy kilometry dalej, w „zwykłych” lasach, drzewa nawet w połowie nie są tak bujne. Kapitan Kuropatnicki mówi, że w ziemi czasami znajdowany jest artyleryjski proch w laskach. – No i są jeszcze przewody technologiczne pod ziemią. Nikt nie wie, dokąd biegną. Kilometry rur. Wodą tłoczono tamtędy prochy. Dlatego wodą, że to była najbezpieczniejsza metoda. Zdaniem kapitana, być może tam trzeba szukać tajemnicy śmierci trzech mężczyzn. – Zdetonowany został pył prochowy, zalegający podłogę bunkra. Dwaj studenci weszli do środka, chodzili i uniósł się kurz. A jeden z nich podobno przyświecał sobie zapalniczką. I było po wszystkim. Natomiast w przypadku Edwarda K. eksplodował materiał wybuchowy, pozostały w rurach między zaworami – potwierdza opinię Kuropatnickiego doktor Jerzy Bil z Wojskowej Akademii Technicznej, który był w fabryce jeszcze przed saperami. Zebrał próbki i uważa, że najniebezpieczniejsze są odcinki rurociągów z zaworami. Bo tam pozostała zawartość, która nie przedostała się do gruntu. Doktor nie ma wątpliwości, że materiały wybuchowe zamknięte w rurach zachowały swe właściwości. I nie ma nadziei, że nagle gdzieś znikną. – Jakość tych rur żeliwnych godna jest pozazdroszczenia. Biegną w kanałach z cegieł kwasoodpornych i są robione na setki lat – twierdzi Jerzy Bil. Potwierdzeniem hipotezy naukowca z WAT mogą być ślady substancji, prawdopodobnie pochodnych nitrocelulozy – materiału wybuchowego, znalezionego przez starszego chorążego Marka Danika z jednostki przeciwchemicznej z Milicza, który robił przeglądy zaworów na przewodach technologicznych. Życie za złom Przez pobliską drogę przejeżdża auto na niemieckiej rejestracji. Zaraz potem kolejne. – To najkrótsza droga między przejściem granicznym w Olszynie a Zasiekami. Czasami, jak tam jest kolejka, to ludzie gnają przez las. I mylą drogę, bo tutaj jest plątanina – mówi kapitan Kuropatnicki. – Lokalne władze wystąpiły do wojewódzkich o zamknięcie przejazdu, przynajmniej na czas naszych prac. Ale kto ma tego pilnować? – pyta retorycznie saper. Ostatnia ofiara fabryki prochu pochodziła z Tuplic. Dojazd do tej miejscowości jest równie paskudny. Droga kluczy między bunkrami, nagle z betonowej przechodzi w szutrową. Zawija, kręci się w kółko. Zmienia się w ziemny dukt. Naraz pojawiają się jakieś wały, sztuczne nasypy. O tym miejscu opowiadał wicewójt gminy Brody. – Tam były dwie leżące koło siebie strzelnice. Na czterech hektarach każdego wieczoru sprawdzali jakość wyprodukowanego prochu – mówił. Wreszcie przejazd pod dawnym torem kolejowym. Obok jest cmentarz. Na nim – pokryta sztucznymi kwiatami mogiła 37-letniego Edwarda K. – Tu ludzie mówią, że on pracował dla kogoś. Że zbierał złom dla jakiejś firmy, ale to nieprawda. On robił dla siebie. Chciał dołożyć coś do chleba. Wiadomo, jak teraz z pracą – mówi Zygmunt Kotlarz, emeryt pilnujący punktu skupu złomu w Tuplicach. I dodaje: – Każdy wie, że na Brożku jest niebezpiecznie. Po tej eksplozji poszukiwacze dali sobie spokój. Ale pewnie wrócą… Bo teren dawnej fabryki prochu odwiedzany był przede wszystkim przez zbieraczy złomu. W miasteczku są trzy punkty skupu. Kilogram żelaza kosztuje 25 groszy. Żeby zarobić złotówkę trzeba przynieść cztery kilogramy. – Kiedyś ludzie przynosili niewypały, ale to było dawniej. Potem żelazo z fabryki. Ale teraz, po serii wypadków, nikt za to świństwo się chyba nie weźmie – komentuje młody chłopak. – Z cennych rzeczy podobno zostały już tylko czterotonowe, żelazne drzwi. Tylko jak je zabrać? – Tam już nikt nie wchodzi. Zresztą, tam już nie ma czego wynieść – potwierdza kobieta z domu z numerem 19, położonego tuż przy wjeździe do fabryki. – Po roku 1990 kontrola strefy nadgranicznej nie była już taka dokładna i do lasu ruszyli ludzie – mówi wicewójt Juliusz Dudziak. – Zbierali złom. Poginęła wtedy większość krat i bram. Gmina wystawiła całą baterię tabliczek. Na dziesiątkach bunkrów wiszą czerwone napisy – „Wstęp wzbroniony. Zutritt Verboten”. Dlaczego po niemiecku? Bo granica zaraz i jeżdżą tu ludzie na wycieczki. – Są nawet oferty grupowych wyjazdów w Internecie – mówi kapitan Kuropatnicki. – Propozycje po polsku i po niemiecku. A terenu nie sposób upilnować. To 400 hektarów. Kto zapłaci strażnikom? Gdyby postawić siatkę, to trzeba by było ogrodzić z 10 kilometrów. Na całą akcję oczyszczania gmina dostała z budżetu centralnego 300 tysięcy złotych. Ale to za mało. Bezpiecznie już było Mimo niebezpieczeństwa, na terenie fabryki w Brożku stale trwają jakieś ruchy. – Zaraz po wojnie stało tam wojsko – opowiada Juliusz Dudziak, wicewójt gminy Brody, do której należy teren. – Potem w kilku bunkrach były magazyny Wojsk Ochrony Pogranicza, a prawie w 130 skład firmy, zajmującej się importowanymi towarami żywnościowymi. Teraz w kilku bunkrach jest pieczarkarnia, a w innym rejonie – szlifiernia. Do lasu z obsypanymi ziemią bliźniaczymi komorami betonowymi prowadzi syn właściciela pieczarkarni, łukasz Ochryniuk. – Tu kiedyś były suszarnie prochu – mówi. Podczas pierwszego wybuchu Łukasz był w domu, w Brożku. – Tak łupnęło, że o mało co nie wyleciały szyby. A za drugim razem siedziałem tutaj. Też huknęło, ale jakby ciszej. Pamiętam, że były tam jeszcze dwie osoby. Po ratunek pobiegła chyba siostra zabitego. Młody Ochryniuk nie uważa, żeby ten teren był jakoś szczególnie niebezpieczny. W suszarniach ani w okolicy nie ma już żadnych materiałów wybuchowych. I nie ma pojęcia, co mogło eksplodować. – Wszystko odnowiliśmy, cały poniemiecki system wentylacyjny. I to działa. W tym momencie Łukasz przypomina sobie, że jeszcze w 1968 roku wyleciały w powietrze dwie osoby. Ale one podobno grzebały w ziemi... – Jak ktoś chodzi i długo szuka, to znajdzie. Nawet śmierć – dodaje sentencjonalnie. Saperzy wiedzą to najlepiej. Dlatego uważają, że tę bombę z opóźnionym zapłonem, jaką jest fabryka prochu, koniecznie trzeba rozbroić. I to nie tylko ze zwykłych niewypałów leżących w lesie, ale przede wszystkim z tego, co czai się w betonowych bunkrach i w przewodach, którymi płynął proch. Ale na to brakuje pieniędzy. Doktor Jerzy Bil przyznaje, że wykonanie tego zadania przekracza możliwości finansowe nawet całego województwa. Planów kanałów nie ma, choć wiadomo, że są zagłębione na kilka metrów pod ziemią i ciągną się kilometrami. I potrzebne są specjalistyczne badania każdego odcinka kanału osobno. Dlatego, według doktora Bila, tańszą metodą będzie zasypanie studzienek piachem i ich zabetonowanie. – I nigdy nie będzie wolno tam kopać – dodaje doktor Bil. – Zaś poszukiwaczy przygód, którzy chcieliby coś rozgrzebywać, trzeba po prostu przeganiać. To jedyny sposób na czającą się pod ziemią śmierć. Czy to zakończy problem z tajemniczymi, poniemieckimi fabrykami w Polsce? Niestety, nie. Mundurowi przebąkują bowiem, że na terenie jednostki wojskowej w Krzystkowicach koło Nowogrodu Bobrzańskiego jest podobna fabryka prochu… Rafał Jabłoński był ktoś w tamtej okolicy ?? 400 ha dziewiczego terenu.. |
|
| Autor: | mirek [ czwartek, 16 września 2004, 07:45 ] |
| Tytuł: | |
(chwile mi zajęło znalezienie jakiegos miejsca, gdzie pasowałby ten artykuł. ...) Cytuj: Szczecin: Znaleziono bardzo groźne bomby
http://info.onet.pl/980304,11,item.html "Głos Szczeciński": Na potężny arsenał niewybuchów natknęli się w środę grzybiarze w lesie, niedaleko Szczecina-Dąbie. Wśród pocisków były bardzo groźne bomby fosforowe. "Wystarczyłaby chwila nieuwagi, a wybuch takiej bomby mógłby spalić las" - mówi st. sierż. sztab. Marian Przeczewski, saper z jednostki w Podjuchach. Żołnierze doliczyli się ponad 300 pocisków pochodzących z czasów II wojny światowej. Były wśród nich pociski artyleryjskie, miny przeciwpancerne i przeciwpiechotne, granaty moździerzowe, panzerfausty oraz fosforowe bomby zapalające. Arsenał był zakopany pod ziemią, w resztkach okopów wojennych. Według saperów, mógł należeć do żołnierzy radzieckich, którzy w 1945 roku pod dowództwem gen. Batowa zdobywali Szczecin - pisze "Głos Szczeciński". "To jedno z największych skupisk niewybuchów jakie ostatnio znaleźliśmy" - powiedział sierż. Przeczewski. Dodał również, że niewybuchy przewieziono na poligon drawski, gdzie w czwartek zostaną zdetonowane. swoja droga spostrzezenie, że "arsenał" mógł należec do żołnierzy radzieckich brzmi dość "błyskotliwie" - szczególnie przy panzerfaustach. no, ale oczywiście mógł ... :) |
|
| Autor: | Ponury [ środa, 20 września 2006, 21:46 ] |
| Tytuł: | |
Zwiedziłem sobie jako tako ruiny starej fabryki amunicji firmy Sprengchemie GmbH - Rokita z czasów ostatniej wojny położonej obok wsi Brożek w lubuskiem. Ponure miejsce - niemal 400 bunkrów i budynków w gęstym mieszanym lesie, pełno podziemi, jakiś korytarzy, studzienek i dziur w ziemi. Nie można za bardzo łazić - tam nadal giną ludzie i jest zakaz wchodzenia do ruin budynków: http://www.straz.zary.pl/galeria/a2003/ ... brozek.htm http://www.straz.zary.pl/galeria/a2004/ ... brozek.htm W sumie nie udało mi się znaleźć obiektu położonego na terenie ruin fabryki tzw. kotłownia, podobno ma trzy piętra pod ziemią i jest tak rozległa iż wjeżdżał do niej pociąg z z wagonami z węglem. Ma ktoś zdjęcia tego miejsca oznaczonego na planie (to jedynie wycinek całości terenu byłej fabryki) jako "Kraftanlage"? Podobno jest to naprawdę niesamowity obiekt. Same ruiny jak już mówiłem sprawiają bardzo ponure wrażenie. Jedzie się samochodem leśnym drogami, a po bokach drugi wyrastają budynki bunkry, gdzie produkowano nitrogricerynę, garaże, wartownie, składy, leśne dworce kolejowe, składy butli, masa dziur itd. W powietrzu nadal unosi się zapach chemikaliów - to podobno z tych zbiorników pod ziemią, w których nadal podobną są resztki nitronu i innych chemikaliów używanych do produkcji prochu i amunicji w fabryce "Fost-Scheumo". linki które znalazłem w necie: http://www.odkrywca-online.pl/galerie.php?nazwa=zasieki Brożek jest położony przy samej granicy polsko-niemieckiej. Polacy tradycyjnie reprezentują sobą brak zaintresowania turystycznym wykorzystaniem tych obiektów. Teren został ponownie rozminowany w 2004 roku, ale nadal wymaga badań, które chcą zrobić Niemcy i mają zamiar zrobić tam trasę turystyczną. I bardzo dobrze, bo Polacy... znowu tracimy fajny teren na ściągnięcie turystów Czytam w ulotce turystycznej - po ruinach można łazić, ale trzeba załatwić sobie przewodnika w Urzędzie Gminy w Brodach Żarskich. Udaję się tam. Rozmawiam z jakimś panem. Zero zainteresowania. Mówi że ulotki kłamią i przewodników nie ma. A te ulotki współfinansuje Urząd Gminy Pytam o książki, jakieś broszury o tym obiekcie. Mówi że nic nie ma. Podobnie w centrum informacji turystycznej - siedzi baba, ulotki jakieś walnięte w szafie, sama nie wiem co ma i zero zainteresowania turystami. Jadę do Fost, do Niemców. Informacja turystyczna? Pani od razu na dźwięk słów o ruinach fabryki po angielsku daje mi dwie części broszury napisanej kilka lat temu przez żyjącego pracownika tych zakładów, widocznej na obrazku poniżej po 3 euro sztuka stron ok. 40, co prawda po niemiecku ale fajnie napisane i do tego masa zdjęc fabryki dawniej i dzisiaj. Jednak można coś napisać! Czy Polacy nie mogą przetłumaczyć dwóch broszurek? Takie zapytanie zamierzam skierować do jednostki nadrzędnej - urząd powiatowy w Żarach, a podziękowanie za broszury do niemieckiego wydawnictwa w Forst. Poproszę was o jak najwięcej informacji o tej fabryce, jeżeli macie jeszcze coś więcej, coś w swoich zbiorach! Tam pracowali przymusowo robotnicy Żydzi, Polacy, Rosjanie. Nie wiadomo co się z nimi stało - pewnie ich wymordowano ale gdzie? W tym lesie? Wie ktoś coś o nich? To chyba jedyna taka fabryka amunicji oprócz drugiego obiektu w Krystkowicach k. Zielonej Góry, który należał do Alfred Nobel Dynamit A.G, ale tamte ruiny są na terenie wojskowym i są niedostępne. Interesuje mnie także sprawa wywiadu. Fabryka w Brożku nie została chyba namierzona przez AK tak jak obiekty np. na wyspie Wolin i po wojnie znajdowała się w stanie nieruszonym. Rozkradli i zdewastowali ją dopiero Rosjanie i Polacy. Czy jednak? A może były jakieś próby rozpracowania tej fabryki? |
|
| Autor: | wirnik [ czwartek, 21 września 2006, 00:59 ] |
| Tytuł: | |
witam kilka drobiazgów z tego co mi wiadomo... Fabryka w Krzystkowicach nie jest cała na terenie wojskowym. Pas szerokosci ok 1-1.5 km na prawo od szosy Nowogród-Lubsko jest w zasadzie dostepny, dalej znajduje sie faktycznie jednostka wojskowa, ale za jednostką, dalej w kierunku na Krzywaniec, znowu pojawiaja sie zabudowania po lub przy-fabryczne, jednak mniej liczne i okazałe od tych w poblizu szosy. Nie wiem jak przedstawia sie sytuacja obecnie ale dwa lata temu po opisanym terenie kreciły sie patrole zandarmerii, przeganiajac "zwiedzajacych" jak sie okazało z rozmowy, z powodu bliskośći jednostki wojskowej i obawy o ataki terrorystyczne (to nie zart...tak usłyszałem od dowódcy patrolu...stojac przed dwoma zołdakami z kałaszami w pogotowiu...nie zartowali chłopaki ), ale mozna sie było dogadac i dokonczyc zwiedzanie, mam nadzieje ze komus juz wywietrzały te antyterrorystyczne obawy :kolko Poza terenem samej fabryki okolice drogi Nowogórd-Krzywaniec-Dychów "obfituje" w mniejsze i wieksze obiekty często o nie do konca jasnym przeznaczeniu. Miejscowośc Krzywaniec czesto nie wystepuje na mapach stąd podałem także Dychów dla okreslenia kierunku, lecz wspomniane obiekty leżą na odcinku miedzy dwoma pierwszymi miejscowosciami. Fabrykę w Brożku odwiedzałem jedynie 2 razy, i również nie udało mi sie zlokalizowac obiektu który pasował by na 100% do kotłowni. Jedyną budowlą która, w ogólnych zarysach mogła by odpowiadac opisowi, była budowla przy istniejacych torach kolejowych, niezbyt daleko od wioski w rejonie ze tak powiem....duzo gęsciej zarosnietym krzakami niz reszta terenu fabryki...dokładniejszej lokalizacji podać nie potrafie w tym labiryncie dróżek i sciezek. Ale 3 kondygnacji mimo szczerych checi sie nie dopatrzyłem. Obiekt jest zagłebiony w ziemi, to fakt i na upartego mozna stwierdzić ze podłoge miał by na głebokosci, no może...ale to przy bardzo duzej checi, odpowiadajacej trzem piętrom..."klasycznego" podziału na pietra wewnatrz zasadniczo nie ma. Porównywalny obiekt (lecz duzo wiekszy) czyli elektrociepłownia w krzystkowicach tez nie ma wyrażnego podziału na piętra choc odległosc miedzy podłoga a stropem wynosi około 4 moze 5 pięter... Osobiscie też byłbym zainteresowany połozeniem wspomnianego obiektu jesli to co ja znalazłem nie jest TĄ kotłownią, dodam ze nie znalazłem sladów/pozostałosci po owej bocznicy którą mógłby do kotłowni wjechać "cały pociąg" a i rozmiary tego co znalzłem z pewnoscia nie pozwalaja na wjazd całego składu....moze to jakiś mit? :) pozostaje jeszcze trzecia fabryka, nieco ponizej brożka w okolicach miejscowosci Przewóz....z tych trzech jedynie ta znajduje sie w całosci w posiadaniu wojska i niemal cała zlokalizowana jest pod ziemią. korzystajac z okazji "podłacze" sie pod watek z pytaniem. Czy ktos z forumowiczów sprawdzał dokad dociera okrągły kanał odchodzący z oczyszczalni na fabryce w Krzystkowicach? Ten który znajduje sie na lewo w skarpie za 4-ma "osadnikami" patrzac z pozycji w której podłużne baseny mielibysmy za plecami? Oraz czy ktos penetrował prostokątny kanał (ok 2x2m.) z wylotem w Bobrze który mniej wiecej na wysokosci drogi Nowogród-Krzywaniec skręca w okolice obecnej jednostki wojskowej? pozdrawiam |
|
| Autor: | ełek [ poniedziałek, 5 lutego 2007, 00:30 ] |
| Tytuł: | Brożek |
Nie jest tak wielka,ale w deblu.W jednej na dole wykopaliśmy wuzek i oczyściliśmy tory wraz ze zwrotnicami.Póżniej przyjechali złomiarze i bajka się skończyła.Zostały dokumenty przewozowe i można znaleźć książki pracy(mam jedną),bilety kolejowe z lat 39-44 na trasie Tuplice - Forst. ;) A może ktoś wie gdzie zgłasza się takie pisze się rzeczy - błąd ortograficzny!!! jak miejsca pochówku żołnierzy niemieckich.Nie jest ono oznaczone i niewiele osób jeszcze pamieta.Dobrzby było gdyby dotarł tam ktoś i zadbał a nie zniszczył. :que |
|
| Autor: | lucek [ poniedziałek, 5 lutego 2007, 17:35 ] |
| Tytuł: | |
To chyba jedyna taka fabryka amunicji oprócz drugiego obiektu w Krystkowicach k. Zielonej Góry, który należał do Alfred Nobel Dynamit A.G, ale tamte ruiny są na terenie wojskowym i są niedostępne. Nie nie jedyna fabryka tego typu.W "odkrywcy" pisza o takiej samej w Puszczy Bydgoskiej.(Alfred Nobel & Co Bromberg).Po fotkach widac ze sa do siebie podobne.Wszystkie 3.Choc powiem ze calej fabryki w Krzystkowicach nie da rady zwiedzic bo wiekszosc lezy na terenie jednostki wojskowej.Lipa. A co do Zasiek to mielismy sie tam juz pare razy wybrac ale strach bierze gore nad wszystkim.Nigdzie nie mozna błąd ortograficzny!!! ma być "znaleźć" szczegolowych map budynkow i drog.A bez nich mozna sie tylko zakrecic w kolko. Ełek nie rozymiem Twojego postu.To znaczy ze znalezliscie ta kotlownie a w niej jakies ciala???Czy zle zrozumialem.Napisz cos o tym wiecej.Pozdro |
|
| Autor: | lucek [ wtorek, 6 lutego 2007, 12:15 ] |
| Tytuł: | |
Przypomniel mi sie jeszcze temat schrony przeciwlotniczego.Do tego typu fabryk niezbedna byla duza ilosc wody.Wiem ze w Krzystkowicach przy Bobrze jest tunel ktory prowadzi do samej jednostki wojskowej.Bylismy tam.Daleko sie nie dojdzie bo pod sama jednostka sa zaspawane kraty i tu drotga sie konczy.Co pare metrow porobione sa wglebienia w scianach(spelnialy chyba role tam lub jakis sluz)nad nimi sa wlazy(jakes 10m w gore)kiedys gdzies przeczytalem ze takie tunele pelnily role schronow przeciwlotniczych.Wielce prawdopodobne.Jak myslicie????I mam do Was pytanie.Czy wiecie cos o takim tunelu w Zasiekach???Bo na pewno musi tam gdzies byc.czekam na info :1 |
|
| Autor: | Urbi [ niedziela, 25 lutego 2007, 15:16 ] |
| Tytuł: | |
Witam Jestem w posiadaniu filmu o tej fabryce prochu w forscie.Moglbym udostepnic ten film w sieci tylko nie wiem jak to zrobic.Jezeli ktos da mi wskazowki jak to zrobic to go wrzuce na jakis serwer.Film jest w jezyku niemieckim.Sam sie troche intersuje tym miejscem bylem tam pare razy i musze powiedziec ze ta fabryka zrobila na mnie ogromne wrazenie.Pozdro |
|
| Autor: | Urbi [ niedziela, 25 lutego 2007, 15:20 ] |
| Tytuł: | |
Wlasnie zauwazylem ze jestescie z okolicy.Ja mieszkam w gubine.pozdro |
|
| Autor: | lucek [ poniedziałek, 26 lutego 2007, 18:34 ] |
| Tytuł: | |
Witam.Moze napisz do Admina jak ten filmik udostepnic.Ale chyba raczej nie bardzo.Nie Ty jestes autorem filmu takze udostepnienie go innym osoba nie przejdzie.Co innego na priv.Ja bylbym zainteresowany :piwo :piwo Napisz co i jak.Pozdrawiam :zdr |
|
| Autor: | interbaron [ niedziela, 7 września 2008, 22:46 ] |
| Tytuł: | fabryka amunicji w Brożek-Zasieki |
dwie w jednym, Dwie niezalżne wchodzące w skład jednej całości. Dwie identyczne kotłowie,dwa identyczne cykle produkcji nitrogliceryny itd. posiadam plany rozmieszczenia obiektów pozdrawiam. Przy okazji czy? ktoś wie coś więcej na temat obiektów przy składzie amunicji w Potoku gm.Przewóz szybu ? itp. |
|
| Autor: | Ponury [ poniedziałek, 8 września 2008, 17:56 ] |
| Tytuł: | |
Do tej kotłowni to rzeczywiście wjeżdżął cały pociąg z węglem? Jak byłem w 2006 roku w Brożku to coś takiego napisali w przewodniku.... czyżby jedynie bzdura? |
|
| Autor: | interbaron [ środa, 10 września 2008, 09:21 ] |
| Tytuł: | |
z kotłowniami jak już pisałem tej wielkości że wjeżdzał skład pociągu ( są dwie ) to prawda jest jeszcze trzecia mniejsza na parę metrów przed biurowcem fabryki po lewej stronie od Brożka do niej nie wjeżdzał pociąg. |
|
| Autor: | Ponury [ środa, 10 września 2008, 13:15 ] |
| Tytuł: | |
Czy ktoś posiada zdjęcia tej kotłowni? |
|
| Autor: | interbaron [ czwartek, 11 września 2008, 09:45 ] |
| Tytuł: | kotłownia |
owszem jestem w posiadaniu zdjęć kotłowni. Służyć mogę pomocą w terenie jesteś zainteresowany dzwoń 509 037 324 Kazimierz pozdrawiam |
|
| Strona 1 z 2 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|