<b>I to by było na tyle:</b>
<i>Komisja "Przyjazne państwo" Janusza Palikota (PO) chce ułatwić dostęp do broni. Projekt ustawy napisała posłom Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce
- Czekamy tylko na opinię sejmowych ekspertów i skierujemy projekt do marszałka Sejmu - mówi "Gazecie" Janusz Palikot (PO), szef komisji nadzwyczajnej "Przyjazne państwo". - Ustawa trochę zliberalizuje dostęp do broni. Ale zależy nam przede wszystkim, żeby wprowadzić przejrzyste zasady przyznawania pozwoleń. Żeby nie było tak jak dziś, że policja uznaniowo decyduje, komu dać broń, a komu nie - podkreśla Palikot.
Dlaczego komisja "Przyjazne państwo" nagle zainteresowała się sprawą dostępu do broni? - Mieliśmy wiele listów od ludzi, którzy skarżyli się, że policja odmówiła im zgody na posiadanie broni, choć spełnili warunki takie jak ich sąsiad, który pozwolenie dostał - mówi Palikot.
Projekt ustawy napisali posłom członkowie Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Dotarli do posłanki Hanny Zdanowskiej (PO) z komisji "Przyjazne państwo". Zdanowska pisała kiedyś interpelację po postrzeleniu z wiatrówki dziewczynki w Łodzi.
Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce to kilkanaście osób. Jej członek Jarosław Lewandowski zapewnia, że ani on, ani jego koledzy nie zajmują się handlem bronią, więc biznesowo nie są zainteresowani zmianami w ustawie o broni i amunicji.
- Zajmujemy się strzelectwem wyłącznie hobbystycznie - mówi "Gazecie" Lewandowski. - Anachroniczne przepisy i tak trzeba zmienić, bo wymaga od nas tego UE.
Jeśli proponowane przez "Przyjazne państwo" zmiany wejdą w życie, to - jak poinformował kilka dni temu portal Polityka.pl - sklepy z bronią staną otworem przed większością dorosłych Polaków. Nie będą wymagane zezwolenia na broń gazową czy pneumatyczną, lecz jedynie na broń palną. I nie trzeba będzie spełnić już tak restrykcyjnych warunków. Każdy dorosły Polak, który nie leczy się psychiatrycznie, nie był karany i potrafi strzelać, będzie mógł otrzymać zezwolenie.
Dziś pozwolenia na broń wydają komendy wojewódzkie policji. Po złożeniu wniosku policjanci sprawdzają, czy kandydat może mieć pistolet lub rewolwer. Odmawiają, jeśli m.in.: nie przeszedł badań psychologicznych; był karany albo toczy się przeciwko niemu postępowanie karne w sprawach o przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu albo mieniu; nie zda egzaminu teoretycznego i praktycznego z obsługi broni palnej.
Ale najważniejszą podstawą wydania pozwolenia na broń jest uzasadnienie do wniosku. Kandydat musi wytłumaczyć, dlaczego się o nią ubiega i wykazać, że czuje się zagrożony lub broń jest mu potrzebna do pracy.
- Np. biegły sądowy może uzasadnić wniosek, że często wozi akta, a mieszka w niebezpiecznej okolicy i kiedyś go napadnięto - wyjaśnia kom. Robert Horosz z Komendy Głównej Policji.
Policjanci sprawdzają, czy poczucie zagrożenia jest uzasadnione.
Projekt wprowadza jeszcze jedną istotną zmianę - pozwolenia na broń mają wydawać wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, a nie - jak dziś - komendy wojewódzkie. Policjanci ostro to krytykują: - Zanim wydamy zgodę na posiadanie broni, przeprowadzamy wywiad środowiskowy, wertujemy zapisy z naszych baz danych. Ktoś w Krajowym Rejestrze Karnym może mieć czystą kartotekę, ale koledzy z wydziałów operacyjnych badają, czy nie działa w gangu. Wtedy nie dostanie pozwolenia - mówi nam oficer Komendy Stołecznej. - Burmistrz czy wójt tego nie sprawdzą, bo nie mają dostępu do naszych baz.
<b>Przeciw liberalizacji dostępu do broni jest PiS.</b> - W Polsce nie ma takiej potrzeby. Poseł Palikot miał się zajmować odbiurokratyzowaniem gospodarki, a szuka problemów zastępczych - mówi "Gazecie" rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak.
<b>Projekt nie podoba się też posłom SLD, a nawet koalicyjnego PSL z komisji "Przyjazne państwo".</b> - Jestem zdecydowanie przeciwny ułatwianiu dostępu do broni - mówi Wiesław Woda (PSL). - Przykłady z USA pokazują, do jakich dramatów prowadzi łatwy dostęp do broni.
Poseł Marek Wikiński (SLD): - To bzdura, żeby wójt czy burmistrz miasta, którzy często są uwikłani w lokalne układy, przyznawali broń. Na pewno nie są bardziej obiektywni od policji. To kolejny projekt podrzucony przez lobbystów. W "Przyjaznym państwie" jest ich mnóstwo.
Ale Palikot zapewnia, że o niedozwolonym lobbingu nie ma mowy. - Lobbing byłby wtedy, gdybym spotykał się z kimś na cmentarzu, a w tym przypadku tak nie było. To projekt społeczny. Komisja "Przyjazne państwo" działa przy otwartej kurtynie. Każdy może przesłać nam projekt, ale to komisja zdecyduje, czy się nim zajmie.
Jak nieoficjalnie usłyszeliśmy <b>w klubie PO, pomysł liberalizacji dostępu do broni nie podoba się jego szefowi Grzegorzowi Schetynie.</b> - Mało prawdopodobne, żeby ten projekt wyszedł z komisji - usłyszeliśmy od jednego z polityków z zarządu Platformy.
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,75248,7364524,Kto_ ... broni.html</i>
<b>O jedno proszę Koledzy: nie zapomnijmy. Przyjdą wybory, będzie okazja podziękować. Gdyby jeszcze projekt trafił pod głosowanie... Mielibyśmy imienną listę.</b>