|
Kenny, ja Cię akurat rozumiem, choć nie jestem pasjonarem mineralogii, ani zbieraczem amatorem, moja wiedza w tym temacie jest bardzo nikła, a zainteresowanie ogranicza się raczej do kwestii estetycznych. Może umiem odróżnić kryształ górski od geody ametystowej, oba mi się podobają z wyglądu i tyle. Natomiast gdybym zaczął zbierać minerały bez uprzedniego przygotowania merytorycznego i dajmy na to kupiłbym blendę uranową, a nikt by mnie nie uświadomił, że trzymanie jej na półce koło biurka jest niewskazane, to mogłoby być nieciekawie. Nie musiałoby, ale mogło. Sam zajmuję się kolekcjonerstwem, które w świadomości społecznej przyjęło się rozumieć jako niebezpieczne, zresztą co i rusz słychać o kolejnych kolekcjonerach amunicji którzy "wpadli". Dlatego wiem, że aby spać spokojnie, należy przestrzegać pewnych zasad. Ja wiem, że kilogramowa bomba termitowa bez zapalnika nic mi nie zrobi, bo termitu nie sposób podpalić domowymi metodami, ale nie trzymam takich okazów, bo to zwyczajnie niezgodne z prawem. Tak samo jak niektórym wydaje się, że spłonka w łusce nie jest w stanie sama z siebie detonować, a ja widziałem że jest w stanie (wystarczy zmiana wilgotności czy temperatury w przypadku niestabilnych mas spłonkowych). Dlatego też nie trzymam elementów amunicji ze sprawnymi spłonkami, bo widziałem co mosiężna miseczka spłonki może spowodować w ludzkim ciele.
Rozpisałem się trochę, ale to głównie po to, żeby uzmysłowić wszystkim kolekcjonerom, że w każdym hobby obowiązują zasady "czego się nie robi", w Waszym może jest ich mniej, w naszym więcej, ale praktycznie mało jest takich gałęzi kolekcjonerstwa, żeby coś nie było niedozwolone. Był chyba gdzieś w Krakowie facet, który nagromadził w domu tyle żelastwa (nie pamiętam co zbierał), że naruszył konstrukcję nośną budynku. ;) Tak że do wszystkiego trzeba mieć umiar.
Pozdrawiam :1
|