radkow1 napisał(a):
(...)obawiano się bardziej zaraźliwego marksizmu i komunizmu oraz wielkiej europejskiej czerwonej rewolucji.
Ale ta obawa była, jak już niestety wiemy, całkowicie uzasadniona. Nie było wówczas dobrego rozwiązania, bo przecież wojna prewencyjna przeciwko Niemcom po 1933, nie rozwiązałaby sprawy wschodniej. Francja wciąż nie otrząsnęła się po pierwszowojennej rzezi, a jakiekolwiek działania zmierzające do osłabienia Niemiec na korzyść Francji, były (jak zwykle) nie na rękę Wielkiej Brytanii. Polska mogła sprowokować taką interwencję, ale pamiętajmy że przez długi czas, gdy taka wojna była jeszcze możliwa, Hitler starał się utrzymywać z Polska wręcz przyjazne stosunki.
Dojście NSDAP do władzy też nie odbyło się w sposób, w jaki o tym zdarzeniu przyjęło się u nas myśleć. W lipcowych wyborach z roku 1932, które dały partii Hitlera wstęp do rządu, na NSDAP głosowało 37 procent wyborców. Celem Hitlera nie było współrządzenie, więc doprowadził do kolejnych wyborów w listopadzie. Te wybory miały zadecydować o bezwzględnym zwycięstwie partii nazistowskiej, a przyniosły gorzkie rozczarowanie: poparcie spadło do 33 procent. Dla Hitlera był to jednoznaczny sygnał, że tyle i tylko tyle Niemców popiera jego partię. A działo się to w warunkach katastrofy ekonomicznej Niemiec, przy 6 milionowym bezrobociu, więc w sytuacji wymarzonej dla partii populistycznej. Dlatego na trzecie z rzędu wybory już się nie zdecydował, a władzę kanclerską osiągnął metodą nacisków i politycznego handlu z koalicjantami i prezydentem.
Nawet wybory z marca 1933 roku, gdy NSDAP posiadała już resorty siłowe, opozycja została spacyfikowana i ruszyły pierwsze obozy koncentracyjne (co prawda jeszcze nie usankcjonowane prawnie), nie dały partii nazistowskiej bezwzględnej większości (43,9 procent).
Dopiero później, posiadając już władzę dyktatorską, używając machiny propagandowej całego państwa i, co należy zaznaczyć, mając realne osiągnięcia gospodarcze (6 013 600 bezrobotnych w styczniu 1933 - 33 900 w sierpniu 1939) , Hitler przekonał resztę Niemców o słuszności swojej (dla mnie obrzydliwej) ideologii.