Teraz jest niedziela, 25 stycznia 2026, 07:06

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Regulamin działu


Kliknij, aby przejrzeć regulamin



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 10:59 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
111 napisał(a):
Przedmioty są zawsze namierzane, jest też absolutny zakaz kopania głębiej niż ustali to nadzorujący archeolog. W niektórych miejscach w skutek działalności rolniczej jest to 20 cm gdzie indziej 50 cm. A nawiasem pisząc to najfajniejsze rzeczy pochodzą z miejsc gdzie były wykopy.
Prace prowadzone były przez ekipy z różnych krajów i tu plus dla polskich archeologów, że "zostawiali" mniej zabytków niż pozostali.
Taka "plama zabytków" daje anomalię na ogólnej mapie znalezisk, co niestety stwarza spore problemy w analizie stanowiska. Tak więc ta najlepsza z metod może sporo namieszać :) i każdy kto nie ma wiedzy o badaniach tam prowadzonych nie jest w stanie nawet w miarę poprawnie interpretować takie zdarzenia.

To poza tematem, ale chyba warte wyjaśnienia

111


Warto też dodać że obiekty w dużej większości zalegają bardzo płytko co naraża je dodatkowo na zniszczenie.

Co do znalezisk pozostawionych przez badaczy to niestety prawda bolesna. Nie ma co tego komentować bo i dzisiaj takie sytuacje mają miejsce chociaż dostęp do wykrywaczy czy innego sprzętu nieinwazyjnego jest powszechniejszy. W opracowaniu trzeba brać poprawki na tego typu anomalie i tyle.

To jest też doskonały przykład jak łatwo w archeologii coś bezpowrotnie zniszczyć i do tego utrudnić pracę kolejnym pokoleniom badaczy.

Nie chciałbym tematu dalej ciągnąć bo już widzę że zmierza nie w takim kierunku jak trzeba. Zaraz zlecą się pewnie hieny od kontekstu :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 11:01 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): czwartek, 27 czerwca 2002, 00:00
Posty: 508
Lokalizacja: Warszawa
Niestety muszę Cię zmartwić ale "regularne akcje szabrownicze" to codzienność na ciekawych i bogatych stanowiskach.
Ja nie wiem gdzie Ty żyjesz i z kim rozmawiasz, że takie rzeczy jeszcze Cię dziwią...?

Interesujące a zarazem zatrważające jest to, że nie wyobrażasz sobie nic poza "harmonogramem stacjonarnych badań"...

Pozdrawiam, mab1978.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 11:13 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): poniedziałek, 28 lipca 2003, 00:00
Posty: 1203
Lokalizacja: warszawqa
McKane napisał(a):

Warto też dodać że obiekty w dużej większości zalegają bardzo płytko co naraża je dodatkowo na zniszczenie.

Co do znalezisk pozostawionych przez badaczy to niestety prawda bolesna. Nie ma co tego komentować bo i dzisiaj takie sytuacje mają miejsce chociaż dostęp do wykrywaczy czy innego sprzętu nieinwazyjnego jest powszechniejszy. W opracowaniu trzeba brać poprawki na tego typu anomalie i tyle.

To jest też doskonały przykład jak łatwo w archeologii coś bezpowrotnie zniszczyć i do tego utrudnić pracę kolejnym pokoleniom badaczy.

Nie chciałbym tematu dalej ciągnąć bo już widzę że zmierza nie w takim kierunku jak trzeba. Zaraz zlecą się pewnie hieny od kontekstu :)


W tym przypadku, jak i wielu innych nie chodzi o dostępność sprzętu ale o umiejętność jego obsługi, o zaangażowanie, o czas czyli pieniądze itd.
Trusso to według mnie bardzo dobry przykład współdziałania środowisk, szkoda że spowodowany zagrożeniem przez innych tzw. poszukiwaczy a nie potrzebą zwykłej współpracy, która powinna być dobrą normą. W tym przypadku można mówić o ewolucji takiej współpracy .

111


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 11:20 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): poniedziałek, 17 stycznia 2005, 10:47
Posty: 865
Lokalizacja: Kraków/Toruń
Sam chetnie bym pomogl niestety moja sytuacja $$$ nie pozwala mi na to :(


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 17:15 
Offline
Wielki Przełamywacz Lodów

Dołączył(a): sobota, 22 marca 2008, 15:12
Posty: 525
mab1978 napisał(a):
Niestety muszę Cię zmartwić ale "regularne akcje szabrownicze" to codzienność na ciekawych i bogatych stanowiskach.
Ja nie wiem gdzie Ty żyjesz i z kim rozmawiasz, że takie rzeczy jeszcze Cię dziwią...?

Interesujące a zarazem zatrważające jest to, że nie wyobrażasz sobie nic poza "harmonogramem stacjonarnych badań"...

Pozdrawiam, mab1978.


Interesujące a zarazem zatrważające jest to z jakim przekonaniem i zarazem pewnością wypowiadasz się o regularnych akcjach szabrowniczych. Ja w nich nie uczestniczę więc nie znam się zbyt dobrze na tym procederze ... martwiące jest to że Ty tak dokładnie wszystko wiesz. Jak to możliwe ?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 18:03 
Offline
Generał Dywizji
Generał Dywizji

Dołączył(a): czwartek, 19 stycznia 2006, 16:00
Posty: 864
Czytam Twoje posty McKane i utwierdzam się w przekonaniu że nie wiesz jak wyglądają realia.
Jest jakieś pole/miejsce na którym można cokolwiek znaleźć (znane czy nie) to można założyć że od kilkunastu lat nie jest już "dziewicą" (piszę tylko poszukiwaniach z wykrywaczem) ;).Żadna kara nie podziała.Tak jest i było zawsze.
W przypadku naszego kraju, problem polega na tym, na czym zawsze: Braku chęci,środków finansowych oraz konserwatywne poglądy dowolniej jednostki "na stołku".
Czy nie uważasz, że gdyby choć odrobinę "zalegalizować" nasze hobby to miało by to bardzo wymierne korzyści dla Polskiej Archeologii? Pomijając nowe stanowiska, zabytki ect. każdy z nas pilnował by swojego "podwórka".


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 21:09 
Offline
Książę Lynchets

Dołączył(a): czwartek, 5 stycznia 2006, 10:52
Posty: 376
Lokalizacja: Mokotów
No dobra, wywołany do tablicy daję głos (choć przyznać muszę, że od dłuższego czasu nuży mnie dyskutowanie o tym, że czarne jest czarne, a białe jest białe...).

Truso jako stanowisko archeologiczne jest miejscem dosyć specyficznym, które ze względu na różnego rodzaju zachodzące procesy podepozycyjne, takie jak m. in. spływy geologiczne, kompresja torfu, prace role (nie tylko głęboka orka, ale i liczne melioracje podmokłego terenu) stawia przed badającym je archeologiem bardzo duże wyzwania. Są to wyzwania, z którymi powszechna i standartowa metodyka wykopaliskowa nie do końca sobie radzi (za co w żaden sposób nie można winić prowadzącego badania, tylko ogólne standardy, niedofinansowanie, itp.). W dużym skrócie – ok. 20 hektarowe Truso położone jest na mieszaninie torfu, piasku i glinianych spływów z Wysoczyzny. Intensywna działalność rolnicza wraz melioracją, prowadzona na tych łąkach od ok. połowy XIX wieku, spowodowała, że te słynne warstwy kulturowe uległy daleko posuniętej kompresji, dzięki czemu głęboka orka bardzo zniszczyła całą osadę. Odkrywane obecnie warstwy i obiekty maja zazwyczaj miąższość 10-15 cm. Natomiast warstwa orna ma w Truso, w zależności od miejsca od 30 do 50 cm głębokości. Warto też dodać, że prace rolne na osadzie są prowadzone cały czas, tyle, że rolnicy uprawiający te pola orzą ją płytko. W tym wszystkim, tj. w warstwie ornej, zalegają setki tysięcy (sic!) przedmiotów zabytkowych wykonanych z wszelkiego rodzaju surowców.

Prowadzący od początku lat 80. XX w. badania w Truso archeolog szybko zorientował się w tej sytuacji i niemal od samego początku podejmuje różnego rodzaju próby takiego prowadzenia badań, żeby całą tę skomplikowaną sytuację ogarnąć w trakcie wykopalisk. Planigrafia wszelkiego rodzaju znalezisk w wykopie, przesiewanie całej ziemi z wykopu i kilka innych słusznych pomysłów spowodowała, że z Truso jest taka a nie inna liczba ruchomych zabytków (setki tysięcy), z drugiej strony powoduje, że mimo ciągle postępującej degradacji stanowiska, przez 1 sezon (2-3 m-ce) udaje się przekopać zazwyczaj 1 ar...

Równocześnie, niemal od momentu odkrycia osady – tj. 1981, jest ona permanentnie i systematycznie plądrowana przez: złodziei/rabusiów/debili/okoliczną ludność/nieświadomych swych czynów fascynatów/poszukiwaczy skarbów/detektorystów/koziołka matołka (niepotrzebne skreślić). Wielu z nich jest z resztą regularnymi gośćmi na tym forum.

Wykrywacz metali, jako narzędzie pracy archeologa, pojawiał się w Truso od czasu do czasu, ale o ile dobrze pamiętam, to dopiero od 2000 r., jest on na stałe na wyposażeniu ekspedycji. Ale oczywiście nie oznacza to, że w ekipie był ktoś kto NAPRAWDĘ potrafił go obsługiwać. Sam, od czasu do czasu próbowałem pełnić taką rolę, ale do bycia „profesjonalnym operatorem” wykrywacza jeszcze dużo mi brakuje.

Istotnym otrzeźwieniem, jeśli chodzi o skuteczność przesiewania, szlamowania, itp. była ludzka pomyłka... Otóż w rzeczonym 2000 r. rąbnęliśmy się przy wytyczaniu wykopu i na powierzchni 0,5 ara wkopaliśmy się w stary wykop z lat 80. Używając swojego 5900 odnalazłem niemal taką samą ilość metali w starym wykopie, jak w części wcześniej nieprzebadanej. Jak to możliwe, że mimo siania, tyle ich tam zostało? Odpowiedź daje geologia – otóż, jak wspomniałem wyżej, Truso położone jest w dużej części na torfach. Oklejone na sztywno przedmioty, takie jak odważniki, grudki brązu, inne drobne metale wizualnie niczym sie nie różnią od małych kamyków czy twardych grudek gliny (spływy z wysoczyzny). W innym roku zrobiłem mały test. Ziemię „z sygnałami” z wykopu dałem do przesiania. Na sicie została jedna moneta – pod sitem kilka odważników i drobnych fragmentów dirhemów.

A „fanty”, te mniejsze i te większe, cały czas leciały... a to do szuflad kolekcjonerów, a to na Allegro, a to na ebay’a.

W związku z taką sytuacją prowadzący badania podjął „jedyną słuszną decyzję” – do regularnego harmonogramu prac badawczych na osadzie wprowadził cowiosenne i cojesienne badania powierzchniowe z użyciem wykrywaczy metali. O efektach pisać nie będę, ale 2 słowa o metodzie – wszystko, co jest wykopywane w trakcie tych badań pochodzi z warstwy ornej i to najczęściej z głębokości nie przekraczającej 10 cm (a to dlatego, że większość dużych przedmiotów już została wyrabowana przez ostatnie 20 lat i została niemal sama drobnica – tym nie mniej bardzo interesująca). Wszystko, co zostało wykopane ma 3-wymiarowe namiary w siatce państwowej.

I żeby nie było, że jest to selektywne wybieranie tylko metalowych przedmiotów – człowiek chodzący z wykrywaczem patrzy na ziemię X razy dokładniej niż nawet doświadczony archeolog na powierzchniówkach. Efektem tego jest odnalezienie „z oczka” całej masy zabytków szklanych, bursztynowych, kościanych, itp.

Efektem tej ciężkiej pracy (Panowie co byli – szacun!!! :1 :1 ) jest nie tylko pozyskanie iluś tam fajnych gadżetów, ale również rozpoznanie różnych stref osady. Dzięki tej planigrafii widać, gdzie co się działo. Tu jest więcej monet, tam więcej ozdób, gdzieś gdzie powinna być tylko woda, wychodzi platforma portowa, itp., itp.

Podsumowując, sądzę, że podjęto najlepszy z MOŻLIWYCH sposobów, aby zachować i zabezpieczyć nasze wspólne dziedzictwo archeologiczne z Truso.

Sądzę też, że tego typu działania są konieczne na wielu innych stanowiskach (takich grabionych od 20 lat jest w PL o wiele więcej). Inaczej do końca będziemy Czechom zazdrościć Mikulcic, Szwedom Birki, itp, itp. A tego typu miejsca, z tej klasy wytworami są (jeszcze) w Polsce. Trzeba tylko umiejętnie i z rozwagą zająć się ich ratowaniem i zabezpieczaniem. Inaczej będziemy je oglądali na aukcjach internetowych albo w ogóle.

P.S. A co do jaskini – jeśli szanowni PS sądzicie, że w jaskiniach żyli tylko neandertalczycy, to się sromotnie mylicie. Wiele z jaskiń J.K-CZ było użytkowanych aż do średniowiecza, a i wojny nowożytne odcisnęły na nich swoje piętno (Ci co znają lepiej Jurę wiedzą). Dlatego uznaję za bardzo prawdopodobne, że „koziołek matołek” szukając VIS-a, kapiszonowca czy monet, po prostu wulgaryzm rzadkiego na naszych ziemiach neandertalczyka zupełnie przypadkiem. Ot tak, od niechcenia...

P.S.1. Wybaczcie, ale to będzie (mam nadzieję;-) mój jedyny głos w tej dyskusji, bowiem akurat dzięki współpracy z niektórymi z was zarobiony jestem po pachy (wykopać to nie wszystko).
Jeśli o jakimś istotnym wątku zapomniałem, to sorry.
Pzdr,
IJ


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 22:11 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): wtorek, 1 czerwca 2004, 15:31
Posty: 3672
Mr IndianaJones napisał(a):
P.S.1. Wybaczcie, ale to będzie (mam nadzieję;-) mój jedyny głos w tej dyskusji, bowiem akurat dzięki współpracy z niektórymi z was zarobiony jestem po pachy (wykopać to nie wszystko).


jakaś pomoc w konserwacji lub opracowaniu ? :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 22:37 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): poniedziałek, 2 lipca 2007, 15:28
Posty: 390
Lokalizacja: Prusy Królewskie
McKane napisał(a):
Ostatnio dowiedziałem się u źródła że detektoryści - złodzieje regularnie okradają Truso. Nie pomagają żadne środki właściwie. Wymyślono najgorszy z możliwych sposobów żeby się bronić a mianowicie archeolodzy sami (za zgodą WKZ oczywiście) przeszukują regularnie warstwę orną bo za jednorazowe badania na taką skalę nikt nie chce zapłacić a muzeum i WKZ nie mają takich funduszy.

McKane, jestem w stanie zgodzic sie z Toba ale tylko co do czesci wytluszczonej. :) Prawda to bowiem szczera, choc juz drugie zdanie winno byc zapisane w czasie przeszlym... :)

A jesli nie chcesz zeby Cie okradziono z jakiejs cennej rzeczy, masz do wyboru kilka rozwiazan - na przyklad: schowac ja gleboko przed zlodziejem albo pilnowac dzien i noc albo tez nic nie robic i liczyc na zmilowanie...

Trzecia z metod jest niezbyt moze skuteczna aczkolwiek gleboka wiara w polaczeniu z zarliwa modlitwa owocuje niekiedy cudami! :) Druga z kolei - w przypadku stanowisk archeologicznych przynajmniej - nosi wszelkie znamiona utopii i wymaga zaangazowania kilkusettysiecznej armii zawodowych wartownikow. Pozostaje wiec "schowac" swoje precjoza (w tym wypadku zabytki) przed oczami i lepkimi lapami rabusiow - pytanie jak?!

Najlepiej byloby, tak jak pisales, przeprowadzic pelne badania, niemniej jak sobie wyobrazasz "dorazne" (w znaczeniu interwencyjne) przekopanie 20 hektarow portu i osady - w dodatku przy zalozeniach metodycznych jakie opisal wyzej MrIJ? Pomijajac juz ze trwajace w Truso od ponad cwierc wieku regularne wykopaliska jakos nikogo nie zniechecily i nie odstraszyly od rabunku (a moze wrecz przeciwnie!)? Czy zatem z chwila ogloszenia ze przekopie sie caly ten teren kradzieze ustana? Czy moze ustana dopiero za jakies 10 lat, kiedy zakonczy sie ta hipotetyczna kampania i nic juz nie pozostanie do znalezienia? Bo mnie sie wydaje ze jednak to drugie :)

I tu wlasnie jest pies pogrzebany! Kiedy z powierzchni ziemi znikna latwe do "zaiwanienia" zabytki - zniknie rowniez sam problem! Zlodzieje przychodza bowiem na Truso nie tylko dlatego ze sa tam cenne przedmioty (po muzeach jest ich przeciez znacznie wiecej!) ale rowniez dlatego ze mozna je latwo i bezkarnie pozyskac! Kiedy przestana znajdowac - przestana przychodzic! I temu wlasnie ma sluzyc cala akcja ktora tak Cie oburzyla, nie rozumiem tylko czemu uwazasz to za rozwiazanie najgorsze?!

Moim skromnym zdaniem najgorszym ze sposobow na ochrone takiego stanowiska jest bezczynnosc - nic nie robienie albo odwracanie glowy od rzeczywistych problemow i czekanie na pieniadze ktore nigdy nie przyjda! Pomijajac juz ze podejscie w ktorym miedzy metoda "najlepsza" a "najgorsza" zieje otchlan kosmiczna i nie ma miejsca na rozwiazania "posrednie" uwazam za nie do konca (sorry Winnetou! :)) przemyslane! ;)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 maja 2009, 23:51 
Offline
Moderator
Moderator

Dołączył(a): czwartek, 27 czerwca 2002, 00:00
Posty: 508
Lokalizacja: Warszawa
McKane napisał(a):
mab1978 napisał(a):
Niestety muszę Cię zmartwić ale "regularne akcje szabrownicze" to codzienność na ciekawych i bogatych stanowiskach.
Ja nie wiem gdzie Ty żyjesz i z kim rozmawiasz, że takie rzeczy jeszcze Cię dziwią...?

Interesujące a zarazem zatrważające jest to, że nie wyobrażasz sobie nic poza ...

Pozdrawiam, mab1978.


Interesujące a zarazem zatrważające jest to z jakim przekonaniem i zarazem pewnością wypowiadasz się o regularnych akcjach szabrowniczych. Ja w nich nie uczestniczę więc nie znam się zbyt dobrze na tym procederze ... martwiące jest to że Ty tak dokładnie wszystko wiesz. Jak to możliwe ?


McKane, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę co Twoja wypowiedź sugeruje...
Moja wiedza nie jest "martwiąca"... Wręcz przeciwnie. Lubie wiedzieć co w trawie piszczy a nie funkcjonować w wyimaginowanej rzeczywistości.
Informacje o tym co się dzieje w terenie pochodzą z dobrych źródeł... między innymi od konserwatorów i archeologów działających w różnych stronach naszego pięknego kraju.
Na szczęście są to ludzie, którzy więcej czasu spędzają w terenie a nie przed monitorem i ich horyzonty sięgają dalej i szerzej niż "harmonogram stacjonarnych badań".
Nie mam ochoty odbijać piłeczki i odpowiadać na Twoje zaczepki i insynuacje... Po prostu do pewnego poziomu się nie zniżam.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 maja 2009, 01:17 
Offline
Główny Administrator
Główny Administrator

Dołączył(a): wtorek, 15 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4353
Lokalizacja: Gliwice
Panowie PAX :)
Najwyższy czas pogodzic się z pewnymi faktami:
1. Dotychczasowe doświadczenia uczą /na szczęście/ archeologów i konserwatorów, że bez pomocy wykrywacza i nie rzadko poszukiwacza :) wiele zabytków bezpowrotnie tracimy /patrz Truso czy Nowa Cerekwia/
2. Do jednego wora wrzuca się poszukiwaczy wraz z wandalami, złodziejami, złomiarzami czemu sie sprzeciwiamy
3. Nadszedł czas by nasze umiejetności i zaangażowanie w sprawę ratowania i odkrywania dziedzictwa narodowego i nie tylko zostały docenione ale też uznane za istotną dziedzinę nauki zainicjowaną oddolnie :)
FDJ


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 maja 2009, 01:24 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): niedziela, 12 października 2003, 02:31
Posty: 1150
Lokalizacja: Warszawa / Betlahem / Amman
FDJ napisał(a):
Najwyższy czas pogodzic się z pewnymi faktami:
1. Dotychczasowe doświadczenia uczą /na szczęście/ archeologów i konserwatorów, że bez pomocy wykrywacza i nie rzadko poszukiwacza :) wiele zabytków bezpowrotnie tracimy /patrz Truso czy Nowa Cerekwia/
2. Do jednego wora wrzuca się poszukiwaczy wraz z wandalami, złodziejami, złomiarzami czemu sie sprzeciwiamy
3. Nadszedł czas by nasze umiejetności i zaangażowanie w sprawę ratowania i odkrywania dziedzictwa narodowego i nie tylko zostały docenione ale też uznane za istotną dziedzinę nauki zainicjowaną oddolnie :)
FDJ

Od dzis bedziesz mi sie kojarzyl z Kolumbem :luv
Tyle ze ta ameryke widza tylko ci ktorzy chca widziec ;)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 maja 2009, 06:50 
Offline
Weteran
Weteran

Dołączył(a): czwartek, 28 listopada 2002, 01:00
Posty: 1278
Lokalizacja: Kraków
Witam.
Rozwiązanie problemu jest bardzo proste. Zmiana przepisów prawa tak, aby był obowiązek zgłoszenia i udostepnienia znalezisk do badań. W tym czasie archeolog mógłby dany przedmiot przebadać, zważyć, zmierzyć, sfotografować itp, a potem przedmiot wracał by do znalazcy! Nie zgłoszony zabytek stawał by się nielegalny i posiadanie takiego powinno być karane z całą surowością prawa. nie ma żadnej potrzeby, żeby w magazynie leżało 1000 odważników, monet czy innych takich samych zabytków zwłaszcza przy dzisiejszej dostępności doskonałych technik dokumentacyjnych.
Uważam również że przebadane stanowiska powinny być bez względnie dostępne dla poszukiwaczy (oczywiście warunek jak wyżej - udostępnienie znalezisk). Tu nie ma już żadnej groźby zniszczenia warstw kulturowych, można ryć choćby koparą. W takich miejscach archeolodzy mieli już swoją szansę, wydali na to niemałe pieniądze więc jak coś przeoczyli to powinni mieć pretensje wyłącznie do siebie.
Kiedyś chciałem wejść z wykrywaczem na stanowisko przebadane pod autostradę. Chciałem to zrobić po zasypaniu wykopów archeologicznych a przed wybudowaniem drogi. Podniósl się raban oraz krzyki że absolutnie nie bo zniszczę dziedzictwo narodowe (sic!) Teraz to dziedzictwo narodowe jest już dobrze schowane pod ubitą warstwą żużla i asfaltem. Przynajmniej jest gwarancja, że żaden poszukiwacz tego nie ukradnie - archeolodzy mogą spać spokojnie.
Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 maja 2009, 08:25 
Offline
Główny Administrator
Główny Administrator

Dołączył(a): wtorek, 15 kwietnia 2003, 00:00
Posty: 4353
Lokalizacja: Gliwice
W takiej sytuacji wystarczyła ci jedynie zgoda własciciela terenu :)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 maja 2009, 08:28 
Offline
Starszy Chorąży Sztabowy
Starszy Chorąży Sztabowy

Dołączył(a): poniedziałek, 9 października 2006, 09:49
Posty: 241
Lokalizacja: Krzeszowice
El Loco - dyskusja stara jak świat. Pewnych rzeczy nie da się zatrzymać - trzeba KANALIZOWAĆ. Ale decydenci są zwolennikami teorii, że jak odwracają sie do czgoś zadem, to problem znika. No a my piszemy sobie sążniste teksty, psioczymy i nie poprawia się nic.
Zdrav


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL