https://poszukiwanieskarbow.com/forum/ |
|
| Skarb Narodów - recenzja https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=63&t=10091 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | Bacchus [ niedziela, 30 stycznia 2005, 20:21 ] |
| Tytuł: | Skarb Narodów - recenzja |
Wczoraj bylem na w/w tytule i z tego powodu maly opis dla chetnych, planujacych udanie sie na film: „Skarb skrywa Charlotte” – tak brzmi tajemniczy przekaz będący w posiadaniu rodziny Gatesów, wskazujący na miejsce ukrycia na terenie USA skarbu templariuszy. Ten, przetransportowany przez Ojców Założycieli – Masonów i spadkobierców zakonu – z Europy do Stanów Zjednoczonych, ginie w mroku historii. Ben Gates (Nicholas Cage), po latach poszukiwań i zgłębiania wiedzy o przeszłości USA, łamie tą zagadkę i odnajduje Charlotte – statek uwięziony od ponad 300 lat w wiecznym lodzie Antarktydy, a wraz z nim... kolejną wskazówkę, prowadzącą do najpilniej strzeżonego dokumentu w całym kraju: Deklaracji Niepodległości. Jednak kłótnia z dotychczasowym partnerem Ian´em Howe (Sean Bean), pozbawionym skrupułów przestępcą oraz wymuszona przez sytuację kradzież cennego pergaminu są dopiero początkiem pełnego zwrotów akcji polowania na skarb narodów. Czytając opinie internautów zauważyłem, że wielu mylnie bierze ten film za ekranizację „Kodu Leonarda” i faktycznie nie trudno zauważyć kilku podobieństw. Najbardziej rzucającymi się w oczy są tajemnica, wyścig z czasem oraz „niedobrymi”, pozostającymi w pościgu zawsze tylko o krok za bohaterami. Analogiczne dla książek Brown’a są również poszczególne zagadki, których rozwiązania nie prowadzą w prostej linii do skarbu, lecz do kolejnej, nie mniej tajemniczej i trudnej. Aktorzy nie doczekają się może oskara, lecz grają całkiem znośnie i przekonywująco, zwłaszcza Sean Bean w roli niedobrego ex-partnera. Irytujący jest jedynie Nicholas Cage jako wyidealizowany bohater pozostający niezależnie od sytuacji zawsze szarmancki, dowcipny i z fryzurą odlaną niczym z betonu, nawet, jeśli przed sekundą wynurzył się z rzeki Hudson. Ta narzucona przez reżysera i scenarzystę „boskość” głównej postaci przypomina mi Angelinę Jolie w Tomb Raider, która również zawsze pozostawała akuratna, pozbawiona wad i – przynajmniej w mniemaniu macherów filmu – dowcipna do upadłego. Zarówno jej Larze Croft jak i Gates’owi brak zdrowego dystansu do własnej osoby, cechującego Indiana Jones, który pozostanie dla mnie wyznacznikiem bohatera filmów o poszukiwaniach zaginionych skarbów. Diane Kruger, grająca pomagającą Gates’owi Dr. Abigail Chase, konserwatorkę zabytków, nie wspiera go zbytnio swoją wiedzą podczas rozwiązywania zagadek, lecz prezentuje się za to nader atrakcyjnie na ekranie, wyjaśniając jakby w ten sposób widzowi powód swojej egzystencji w scenariuszu. Trzeba przyznać, że czyni to tak wdzięcznie, że przynajmniej męska część widowni z pewnością nie będzie miała powodów do narzekania. Film nie jest pozbawiony uderzających błędów logicznych, lecz historia jest opowiadana wartko i nie brak dowcipnych akcentów. Film wciąga i – co zaliczam na duży plus – jest w najważniejszych momentach na tyle przekonywujący, że pozwala również widzowi rzucić się w nurt niezgłębionych od stuleci mrocznych tajemnic. Sceny w katakumbach mają swoisty posmak, a film, myślę, że tyle mogę zdradzić, nie kończy się (jak wiele tytułów gatunku) uciekającymi z zawalającej się budowli bohaterami pozostawiającymi za sobą na zawsze niewyobrażalne bogactwa. Podsumowując polecam Wszystkim „Skarb Narodów” jako dobry film na sobotni wieczór, może niezbyt ambitny, ale za to nieźle opowiedziany, po którym widz z pewnością opuści kino co najmniej bogatszy o nową wiedzą z zakresu historii Stanów Zjednoczonych i rytuałów masońskich Bacchus |
|
| Autor: | gwene [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 00:17 ] |
| Tytuł: | |
a ja dodam ze w poczatkowych scenach filmu glowny bohater uzywa wykrywacza metali firmy radioshack by bh discovery 2200 i dzwieki jak wydaje ta maszyna nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia :jump ot taka dygresja pozdrawiam gwene |
|
| Autor: | pietka [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 00:18 ] |
| Tytuł: | |
cześć Tak przy okazji. Rozpoznał ktoś może, jakich wykrywaczy używają bohaterowie do szukania statku? Statek jest co prawda drewniany, ale już po 2 minutach poszukiwań nasz heros trafia na dzwon okrętowy, miło ułożony nazwą do przodu :D. Przy takim farcie to Bursztynową znajdą w 10 minut i to już złożoną :jump |
|
| Autor: | Bacchus [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 03:48 ] |
| Tytuł: | |
BH i Garrett. W ogole to cud, ze te wykrywacze dzialaja w tych temperaturach ;) To jeden z tych "uderzajacych bledow logicznych" o ktorych pisalem. Bacchus |
|
| Autor: | pakiet [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 09:49 ] |
| Tytuł: | |
Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zapytać. Jak u licha ten statek znalazł sie w lodach Antarktydy? |
|
| Autor: | BtS [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 10:23 ] |
| Tytuł: | |
pakiet napisał(a): Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zapytać. Jak u licha ten statek znalazł sie w lodach Antarktydy?
odpowiedz pada w filmie: "00:08:14:No cóż, żaden ze mnie specjalista, 00:08:17:ale możliwe, że hydrotermiczne właściwości tych terenów 00:08:21:powodują huragany i burze lodowe,|co powoduje z kolei zamarzanie oceanu, 00:08:25:potem topnienie i ponowne zamarzanie, 00:08:27:prowadzące do migrowania masy lądowej 00:08:32:co mogłoby w konsekwencji przynieść statek właśnie tutaj." by motylek <<KinoMania SubGroup>> tez nie moglem sie powstrzymac..:) a jesli chodzi o film, to oglada sie go lekko latwo i przyjemnie :) a kinowa wersja "kodu leonarda" jest w trakcie realizacji |
|
| Autor: | Jacoby [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 11:19 ] |
| Tytuł: | |
Witam Wczoraj miałem okazję obejrzeć "Skarb Narodów" Pierwsze,co zaczęło mnie zastanawiać-jakich używali wykrywaczy. Pierwsze,co przyszło na myśl to Bounty Huntery.Widac,prawie dobrze. :D Jeśli chodzi o recenzję-dobry na rozrykwowe spędzenie wieczoru (pomimo małych przekłamań, o których wspomnial Bacchus-od siebie dodam-wybuch Charlotte-sam fakt zapalania sie prochu-ładnie był rozsypany oraz to,że wyleciało wszystko a Cage wyszedł cało.Ale nie będę sie czepiać ;) Do tego-na początku wykrywacze,na końcu skarb-czyz to nie jest zachęta dla nas? :1 :jump . Ech...pomarzyć zawsze można. Na koncu jest zabawna sytuacja-z 1% wartości skarbu. Ogólnie-mogę polecić do obejrzenia. Pozdrawiam |
|
| Autor: | Renald [ poniedziałek, 31 stycznia 2005, 17:57 ] |
| Tytuł: | |
Planowałem odpuścić sobie ten film, ale po recenzji Bacchusa poszedłem. Norma hoolywood'ska, nic ponad to. Faktycznie: lekki i przyjemny. Fakt, na początku filmu bohater pokazuje nam jak nie należy kopać sygnału. Ale na tym wartości poznawcze filmu się kończą :) Natomiast warto zwrócić uwagę w jaki sposób Amerykanie podchodzą do historii swojego kraju i jak potrafią tę historię wykorzystać. A historia ta jest króciusieńka, nudna i przebadana w najdrobniejszych detalach. Mimo to, potrafią w przekonywujący sposób tak nią manipulować, że wydaje się pasjonująca i pełna tajemnic. I to się sprzedaje! A u nas, nawet gdy znajdą się pieniądze na film historyczny, powstaje gniot w rodzaju "Quo Vadis" albo "Starej Baśni". Ostatnio po obejrzeniu "Zaginionego batalionu", nie mogłem wyjść z podziwu dla "kunsztu" Amerykanów. Film opowiada o autentycznych wydarzeniach z okresu I Wojny Światowej. Pod względem realizatorskim jest oczywiście majstersztykiem. Jednocześnie drobny epizod, jest tam przedstawiony jako wdarzenie decydujące o losach Wielkiej Wojny. Rzecz jasna, z Amerykanami w roli głównej. Nie jest to powiedziane wprost, ale po wyjściu z kina osoba nie znająca historii będzie przekonana, że to amerykańscy chłopcy uratowali brytyjsko-francuskie tyłki. I to przy użyciu jednego batalionu! Nie wiem czy takie kreatywne podejście do historii potępiać, czy podziwiać. Ale nie ulega wątpliwości, że gdyby w Powstaniu Warszawskim walczyli Amerykanie, nikt nigdy nie pomyliłby go z Powstaniem w Gettcie. |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|