Loslau napisał(a):
Lipek napisał(a):
Jak z Niemiec, to pewnie niemieckie deko
Na 100% to Niemieckie DEKO, na drugiej fotce widać nabity rąb BKA na komorze.
Jeśli to DEKO, a facet nie da się zrobić :cop w "bambuko", to zamiast
"wywrzeszczanych" w artykule 8 lat, mogą mu co najwyżej wlepić karę
finansową za brak rejestracji broni pozbawionej cech. Gorzej jeśli to
SALUT, bo takie zabawki na "zielonej wyspie" nie są legalne.
13wojtek13 ma rację, w Niemczech, Czechach, Belgii, czy w innych krajach EU takie
zabawki na bazarach nikogo nie dziwią - ale tylko na "zielonej wyspie" obywatel od razu
łapie za telefon... bo może jeszcze nagroda za donosik będzie...
Z twoich postów wnoszę,że jesteś fachowcem w tych sprawach i pytanie mam o to czy w Niemczech na przykład ktoś sprzedający broń deko musi mieć na każdy egzemplarz jakiś dokument potwierdzający,że to broń pozbawiona cech użytkowych?Pytam,bo temat mnie zaciekawił i poszukałem trochę w necie jak to u nas jest.Trzeba mieć:
-certyfikat od CLK stwierdzający iż; broń typu xxxx o nr seryjnym xxxxx „została pozbawiona cech bojowych zgodnie z obowiązującymi normami, i nadano jej nr seryjny CLK KGP xxxxxx” (numer ten jest wytrawiony laserowo na zamku, lufie oraz szkielecie broni).
-imienny dowód zakupu (faktura) potwierdzająca legalne pochodzenie naszej broni
- karta rejestracyjna broni pozbawionej cech bojowych
Jeśli,to co znalazłem wyżej jest prawdą,to takie mamy prawo.Policja jest w każdym kraju od pilnowania przestrzegania prawa. Pretensje kierować należy do naszych mistrzów w sejmie,którzy takie prawo uchwalili bo tak,to będzie jak w powiedzeniu;kowal zawinił,a Cygana powiesili.