Prwadziwe skarby... ciekawe ile takich lezy w
Wrocław kupi wszystkie dzieła swoich złotników z kolekcji wystawionej na sprzedaż przez Galerię Neuse w Bremie! Ten sukces zawdzięczamy wielkiej ofiarności mieszkańców i biznesmenów oraz zdolnościom negocjacyjnym miejskich urzędników
- Z zabytkami sztuki złotniczej, które już mamy w muzeum, stworzymy pierwszą kolekcję śląskiego złotnictwa w Europie - cieszy się dr Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia. - Wyprzedzimy Ermitaż i Muzeum Narodowe w Norymberdze. Nareszcie odrabiamy straty wojenne!
Za dzieła wrocławskie oraz trzy dla Chojnowa i Jawora (kupione za pieniądze marszałka województwa) niemiecka galeria dostanie 1 mln 350 tys. euro. Dyrektor Łagiewski: - Nie możemy powiedzieć, o ile zbiliśmy ceny, bo obowiązuje nas tajemnica handlowa. Ale to naprawdę znaczna suma. Dyrektor Jarosław Broda [wydział kultury UM - bm] nie dał się ponieść emocjom i okazał się znakomitym negocjatorem.
Dzięki temu urzędnicy mogli kupić wszystko, co wrocławskie. Zrezygnowali tylko z dwóch rzeczy o niejasnym pochodzeniu.
- Tu są rzeczy dobre, bardzo dobre i wybitne - mówi dr Michał Woźniak z muzeum w Malborku. Do Bremy pojechał jako ekspert ministerstwa kultury i też nie ma wątpliwości, że Wrocław dostanie skarb. - Pertraktacje były ostre, ale kolekcja warta jest walki. Myślę, że obie strony są usatysfakcjonowane. Do Wrocławia wraca część jego dawnego dziedzictwa kulturowego. Zazdroszczę wrocławianom, że umieli się tak zjednoczyć i podarowali swojemu miastu skarb.
Jarosław Broda: - To przełomowy moment. Po raz pierwszy zbiór dzieł sztuki takiej klasy wraca do Wrocławia. Po raz pierwszy kupują go sami wrocławianie. Po raz pierwszy biznesmeni na taką skalę zdecydowali się na mecenat.
Według dr. Piotra Oszczanowskiego, historyka sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego, do Galerii Neuse zgłaszali się kolekcjonerzy z całego świata, którzy chcieli kupić pojedyncze dzieła, ale właściciele nie chcieli rozpraszać kolekcji. Dlatego dyrektor Broda podkreśla: - Ważne, że po niemieckiej stronie znaleźli się ludzie, którzy najpierw przez lata budowali kolekcję, a potem uznali, że powinna ona trafić do Wrocławia.
Radość panuje także w Chojnowie i Jaworze. Marszałek województwa dolnośląskiego Paweł Wróblewski podjął wczoraj decyzję, że kupi dwa puchary i oprawę modlitewnika, o które starają się tamtejsze muzea. Dosłownie kilka minut przed rozpoczęciem negocjacji dał znać, żeby je też zarezerwować. - Szkoda, żeby te miasta straciły niepowtarzalną okazję kupna zabytków, które są ważną częścią ich lokalnej historii - mówi rzeczniczka marszałka Izabella Zalewska.
Dyrektor muzeum w Chojnowie aż nie chciał uwierzyć w swoje szczęście: - To dla nas wielka sprawa. Wyroby złotnicze z Chojnowa są na rynku antykwarycznym ogromną rzadkością. Być może ten puchar będzie jedynym śladem działalności w naszym mieście złotnika Balthasara Pohla.
Nasz skarb mamy odebrać w przyszłym miesiącu. 21 kwietnia zostanie uroczyście przekazany prezydentowi. Wtedy wrocławianie zobaczą na własne oczy, o co tak dzielnie walczyli.
Władze Wrocławia zadeklarowały, że dołożą brakujące 800 tys. euro. Ale zbiórka pieniądzy na skarb trwa nadal - chodzi to, żeby jak najbardziej odciążyć budżet miasta.
Beata Maciejewska,
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 90688.html