Zatopiony czołg Vickers spod Nowego Wiśnicza zostanie wydobyty
Adam Liss 2006-12-18, ostatnia aktualizacja 2006-12-18 21:57:48.0
- Vickers, lekki czołg z okresu II wojny światowej, leży zatopiony w Nowym Wiśniczu - twierdzi Andrzej Prus-Bugayski, pasjonat historii z Bochni. Właśnie rozpoczął starania o jego wydobycie. Jeśli znalezisko się potwierdzi, będzie to jedyny zachowany Vickers w Polsce.
O czołgu dowiedział się od ojca kilkadziesiąt lat temu. Informację potwierdziło jego późniejsze śledztwo. - Dotarłem do kilku osób z Nowego Wiśnicza i okolic pamiętających czasy wojny. Wszyscy dokładnie wskazują to miejsce, gdzie czołg zatonął na podmokłym gruncie - opowiada Prus-Bugayski.
Vickers należał do 10. Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej dowodzonej przez płk. Stanisława Maczka. W pierwszych dniach września 1939 roku prowadziła ona walki m.in. w okolicach Jordanowa, Mszany, Kasinki, Wysokiej. Brygada miała za zadanie osłaniać odwrót Armii Kraków. 6 września oddział składający się z kilku czołgów stoczył z Niemcami bitwę także w okolicach Nowego Wiśnicza. Tam miał właśnie zatonąć Vickers.
W wydobycie czołgu bocheński pasjonat historii zaangażował Adama Sikorskiego, reportera TVP Lublin, autora programu "Było, nie minęło" zajmującego się odkrywaniem zagadek z dawnych dziejów. Dopóki jednak nie załatwią wszystkich formalności, nie chcą zdradzić dokładnego miejsca zatopienia czołgu. - Żeby do miejsca nie dotarli tzw. poszukiwacze skarbów z wykrywaczami metalu i nie zniszczyli eksponatu - tłumaczy Andrzej Prus-Bugayski. Jeszcze w tym tygodniu zamierza zwrócić się do konserwatora zabytków z wnioskiem o pozwolenie na wydobycie maszyny. Andrzej Cetera z tarnowskiego oddziału małopolskiego konserwatora zabytków: - Jeśli udałoby się wydobyć ten czołg, byłoby to odkrycie na skalę krajową. Zanim jednak wydam pozwolenie, musi się jeszcze znaleźć instytucja, najlepiej muzealna, która przejmie znalezisko i zadeklaruje opiekę. Takie są procedury.
Z pomysłu cieszy się burmistrz Nowego Wiśnicza Stanisław Gaworczyk, który deklaruje pomoc. - Czołg eksponowany np. w centrum miasta mógłby być pamiątką po bitwie, która się tu rozegrała ponad 60 lat temu. Na pewno byłaby to także promocja dla naszej gminy - uważa. Kilka miesięcy temu u stóp zamku w Nowym Wiśniczu odkopano armatę z XVII wieku. Trafiła ona do Muzeum Ziemi Wiśnickiej.
Wydobycie czołgu z pewnością będzie trudną operacją - waży około 7 ton, ma ponad 4 metry długości i 2 metry wysokości.
Adam Liss
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl -
www.gazeta.pl © Agora SA