|
Niestety, nie udało się :
Bez powodzenia statek poszukujący słynnego polskiego okrętu podwodnego ORP "Orzeł" zakończył swoją ekspedycję na Morzu Północnym.
Podczas rejsu natrafiono na szereg obiektów podwodnych, w tym wrak parowego statku handlowego, który wpłynął na minę, oraz wrak metalowego żaglowca. Miejsce spoczynku ORP "Orzeł" i jego bohaterskiej załogi nadal pozostaje nieznane - poinformował rzecznik ekspedycji, Wojciech Godlewski.
Katamaran z 16-osobową załogą ma powrócić do Gdyni we wtorek 12 sierpnia.
Choć nie udało się odnaleźć okrętu, to dzięki ekspedycji wykluczyliśmy dotychczasową hipotezę o prawdopodobnym miejscu jego zatopienia. Poza tym przypomnieliśmy historię "Orła" milionom Polaków - zaznaczył Godlewski.
Nie wykluczył, że w przyszłości dojdzie do nowej ekspedycji, ale wcześniej trzeba ustalić nową przypuszczalną lokalizację wraku ORP "Orzeł".
Ekspedycja wyruszyła 27 lipca. Około 150 mil na zachód od cieśniny Skagerrak zbadała wytypowany obszar o wymiarach 15 na 20 mil morskich. Poszukiwania odbywały się za pomocą sonaru ciągniętego za statkiem na linie o długości 30 metrów. Na pokładzie katamaranu znajdował się też robot podwodny, który może wykonywać zdjęcia.
Przygotowania do ekspedycji, której celem było odnalezienie wraku ORP "Orzeł", rozpoczęły się przed trzema laty. W tym czasie grupa osób związanych z Morską Agencją Poszukiwawczą (MAP), która zorganizowała wyprawę, przeprowadziła m.in. badania polskich i zagranicznych archiwów. Najbardziej prawdopodobna wydawała się hipoteza zakładająca, że jednostka poszła na dno po tym, jak trafiła na jedno z niemieckich pól minowych. ( .... ).
Nie wiem, jakie są najnowsze badania, które mówią, że "Orzeł" wszedł na minę i na czym się opierają, lecz w latach
70-tych czytałem o wersji, w/g której najprawdopodobniej został omyłkowo zatopiony przez aliancki niszczyciel.
|