Dziennik Rzeczpospolita napisał(a):
Miłośnicy broni nie mogą kupić jej na wojskowych przetargach ani na aukcjach internetowych. Problemy mają też poszukiwacze skarbów i genealodzy
Agencja Mienia Wojskowego chce sprzedać w przetargu m.in. rakiety W-755, okręt patrolowy, helikopter Mi-8. Byłaby to gratka dla miłośników militariów, gdyby nie ograniczenia prawne. Okazuje się, że w przetargu mogą startować tylko firmy mające zezwolenia na handel bronią. Owszem, kolekcjoner też może się starać o uzyskanie takiego sprzętu od Ministerstwa Obrony Narodowej, ma jednak szansę tylko wtedy, gdy... założy muzeum, fundację bądź stowarzyszenie zajmujące się statutowo obronnością lub bezpieczeństwem państwa. W ciągu roku MON dostaje ok. 250 próśb o przekazanie broni, głównie od państwowych instytucji. Odmawia tylko wtedy, gdy brakuje sprzętu, o który proszą wnioskujący.
– Sprzęt musi zostać wcześniej pozbawiony cech użytkowych broni. Dokonuje tego wojsko na koszt obdarowanego – podkreślał minister Bogdan Klich w odpowiedzi na interpelację poselską.
Kolekcjonerzy mogą też rozbrojony sprzęt kupić od firm nim handlujących – i wtedy nie muszą zakładać muzeum.
Jeden z kolekcjonerów chce sprowadzić z Wielkiej Brytanii armatę przeciwlotniczą Bofors z okresu II wojny światowej. Nie wie jednak, jak to legalnie zrobić.
– Nie ma jasności, czego wymagają przepisy, a to utrudnia prywatne kolekcjonerstwo uzbrojenia lub sprowadza je na granice zgodności z prawem – uważa pos. Janusz Cichoń (PO), który interweniował w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, aby zmieniło przepisy o zabytkach.
Trudno kupić armatę
Cichoń podkreśla, że gdyby kolekcjoner chciał sprowadzić działko w pełni wyposażone, to musiałby m.in. zaliczyć egzamin z jego obsługi i zdobyć różne dokumenty wymagane przez ustawę o broni i amunicji (DzU z 2004 r. nr 52, poz. 525 ze zm.).
Ministerstwo Kultury podkreśla, że transakcje związane z zakupami elementów uzbrojenia z dawnych epok za granicą i ich import do Polski są dozwolone na normalnych warunkach, chyba że mają one wciąż cechy bojowe lub są zabytkami. Do sprowadzenia armaty wystarczy, zdaniem urzędników ministerstwa, by nie miała cech użytkowych i by zostało to potwierdzone zaświadczeniem.
Kłopoty mają też poszukiwacze starych militariów. Aby legalnie kopać w ziemi i używać wykrywaczy metali, powinni taki zamiar zgłosić i uzyskać na to zgodę urzędników i właściciela terenu, na którym zamierzają szukać. W praktyce to fikcja. Na początku września policja w Łodzi zatrzymała trzech poszukiwaczy, którzy w ten sposób zbierali starą broń. Grozi im nawet osiem lat więzienia. W Bydgoszczy wpadł też handlarz przedmiotami z wykopalisk. Odpowie za paserstwo, bo rzeczy te – zgodnie z art. 189 kodeksu cywilnego – są własnością Skarbu Państwa.
http://www.rp.pl/artykul/4,209284_Prawo ... roci_.html