Gazeta Wyborcza w Kielcach napisał(a):
Kolejne znaleziska na kieleckim rynku
Kielecki rynek nadal zaskakuje - znaleziono kolejne kamienie z czerwonego piaskowca. Wstępnie wykluczono, że to resztki pręgierza, a kolejny ślad prowadzi do XIX-wiecznego ratusza.
Przypomnijmy: na początku grudnia, podczas wymiany gazociągu, robotnicy natknęli się na obrobiony blok piaskowca. Kamień miał kilkadziesiąt centymetrów średnicy i około pół metra wysokości, leżał pod chodnikiem w sąsiedztwie sklepu Wiktora Kozubka. Pojawiła się hipoteza, że to pozostałość po pręgierzu, o którym wiadomo że kiedyś był na rynku, ale nie wiadomo gdzie. - To tylko podejrzenie. Widać wyraźnie, że kamień był wkopany. Leży w warstwie odpowiadającej powierzchni rynku w czasach, gdy stał tu XVI-wieczny ratusz - mówił Waldemar Gliński, archeolog prowadzący prace na kieleckim rynku. Podobne podejrzenie miał Jan Główka, dyrektor Muzeum Historii Kielc.
Teraz ta hipoteza jest coraz mniej prawdopodobna, bo podczas prac przy gazociągu pojawiły się jeszcze dwa kamienie, nieco większe od tego pierwszego, ale tak samo dokładnie obrobione. Kamień numer dwa leżał pod jezdnią w pobliżu szaletu miejskiego. Kamień numer trzy znaleziono przed obecnym ratuszem.
- To tylko przypuszczenie, ale niewykluczone, że kamienie to pozostałość po ratuszu z czasów carskich - mówi Dariusz Piotrowicz z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, który zajmuje się urbanistyką. Tłumaczy, że budynek ten został mocno uszkodzony podczas pożaru w 1883 roku i stracił wtedy portyk wsparty na czterech kolumnach. - Niewykluczone, że materiał pozostały po pożarze mieszkańcy wykorzystali do innych celów. Przecież w ten sposób często wykorzystywano elementy ze niszczonych budowli. Tu sytuacja była o tyle prosta, że okrągły kamień można było stosunkowo łatwo przetoczyć po twardej nawierzchni - tłumaczy Piotrowicz.
Dodaje, że obecne kolumny przed ratuszem to efekt odbudowy i przebudowy z okresu po II wojnie światowej. - Zróżnicowana wielkość też za tym przemawia, bo kolumny nie mają jednej średnicy, ale zwężają się - mówi Piotrowicz.
Waldemar Gliński nie wyklucza, że Piotrowicz ma rację. - Kamieni jest zbyt dużo jak na pręgierz. Znaleźliśmy kilka sztuk, a tak naprawdę przekopaliśmy teraz tylko niewielki fragment rynku - mówi archeolog.
O tym, że były one wykorzystywane do różnych celów przez okolicznych mieszkańców, świadczy kolejne znalezisko, na ul. Orlej. - Zwrócono na nie uwagę dopiero niedawno, chociaż widoczne są od dawna - mówi archeolog. Chodzi o trzy kamienie, które wystają z chodnika, a kiedyś były narożnikiem dziś wyburzonego domu. Te jednak są ustawione w pionie, a z powierzchni chodnika wystają tylko na kilkanaście centymetrów. - Na razie nie mamy pewności, czy to takie same kamienie, przekonamy się o tym podczas dalszych prac. Podejrzewam też, że pojawią się kolejne takie znaleziska - twierdzi Gliński.
Marcin Sztandera
[ img ]