Cytuj:
Co do wózka to chyba nie do końca jedziemy na jednym bo ja juz miałem wizytę "konduktorów" i wiem jak mozna rozdmuchać jeśli się chce byle blaszkę czy inny kawałek złomu (dosłownie w moim przypadku tasak artyleryjski michalek, który dostałem do konserwacji z jednej z lubelskich uczelni urósł w doniesieniach medialnych do rangi rzymskiego miecza,a pikanteri dodaje fakt, ze obecny przy całym cyrku profesor archeologii nie wiedział, ze ów rzeczony przedmiot pochodzi z pólki jego zastepcy.
Tutaj ciężko jest określić czy jedziemy na tym samym wózku czy nie.
Cechy wspólne dla tych od "granatów" i od "blaszek" są takie, że łamiemy tą samą ustawę i używamy tych samych narzędzi "zbrodni". I w tym momencie nasze drogi się rozjeżdżają. Pozostaje pytanie, kto jest gorszym bandytą, Ty od blaszek czy ja od granatów ? Według mnie tu trzeba sobie podać rękę. W świetle logiki widzianej naszymi przestępczymi oczyma, większym bandytą z całej pewności jest ten od granatów bo blaszki z reguły nie mają w zwyczaju wybuchać, w przeciwieństwie do zgromadzonych granatów. Natomiast w świetle prawa wyglądamy na takich samych bandytów. Bo co za różnica, czy mnie wsadzą za granaty, a Ciebie za blaszki czy tam inne artefakty, skoro będziemy garowali w jednej celi po 5 lat na łebka ? Wychodzi na jedno i to samo. Tak samo ja będę się czuł pokrzywdzony jak i Ty. Według naszego bandyckiego widzimisie to rzeczywiście częściowo jedziemy na tym samym wózku, natomiast w oczach innych to tzw. jeden ch.........
P.S Pamiętaj, że z jednej sztuki granatu medialnie też potrafią zrobić potężny arsenał, podobnie jak Twój tasak artyleryjski, który stał się rzymskim mieczem.