Rozwijając myśl zawartą w tytule wątku chcę powiedzieć, że jak poszukiwacz/kolekcjoner ma coś niezgodnego z ustawą - zwłaszcza ustawą o broni i amunicji, to powinien siedzieć grzecznie i nie wszczynać awantur domowych..
Dwa konkretne przypadki opisują lokalne media..
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /291267814
a tu fragmenty:
"W Jastkowicach koło Pysznicy doszło w niedzielę przed północą do sprzeczki między 47-letnim mężczyzną i jego 32-letnią przyjaciółką. Kiedy w mieszkaniu zjawili się policjanci, usłyszeli od kobiety, że konkubent posiada broń.
Podczas przeszukania mieszkania i pomieszczeń gospodarczych policjanci wykryli części broni palnej nie ustalonej marki. Były to trzy lufy, zamek karabinowy i magazynek. Części ukryte były w doniczce.
W podobnych okolicznościach doszło do odnalezienia broni w sierpniu tego roku. Podczas awantury w miejscowości koło Zaklikowa policjanci znaleźli sprawny karabin typu "Mosin” z okresu II wojny światowej, kilkadziesiąt sztuk amunicji oraz elementy składowe broni należące do 31-letniego mężczyzny."
pozwoliłem sobie na korektę nazwy miejscowości, bo pismaki zjadają literki..
Dopisane:
ktoś rozpozna zamieszczone na zdjęciu obok artykułu lufy? Moim zdaniem ta środkowa to Mosin..