Dzień 6 grudnia 1944 r. dla lotniska w Chałupkach koło Przeworska okazał się tragiczny. Wtedy to runął na ziemię La-5. Jego pilot, kapral Josef Sič spłonął żywcem kilkaset metrów dalej w ogarniętych ogniem szczątkach maszyny.
W okresie okupacji niemieckiej a później pod rządami sowietów mieszkańcy Chałupek koło Przeworska oraz innych okolicznych miejscowości wielokrotnie byli świadkami lotniczych katastrof. Na podprzeworskie pola i błonia spadały maszyny niemieckie i rosyjskie. Także pilotowane przez Czechów i Słowaków.
Ławoczkin runął na ziemię
Według świadków, maszyna wystartowała prawidłowo. Pilot kierował się na południe, w kierunku Ujeznej.
– Tuż przed pierwszym nawrotem prędkość samolotu spadła poniżej minimalnej i samolot zaczął tracić wysokość – relacjonował naoczny świadek, żołnierz czechosłowackiego batalionu.
Kapral Sič nie wyprowadził już swojego La-5. Samolot zwalił się ciężko na ziemię i zapalił. Zaledwie 800 metrów od lotniska. Ale kiedy koledzy dobiegli do miejsca kraksy pożar ogarnął całą maszynę. Żołnierze patrzyli bezradnie na śmierć kaprala Siča.
Więcej tu
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/ar ... /243042081