Le.I.G.18 & Inez napisał(a):
Powinni przechodzic przynajmniej jakies podstawowe szkolenie.
Oni przechodzą, tylko, że baaaaaaaaaaaaardzo podstawowe. Raczej nikt z nas by się po nim nie podniósł (ze śmiechu). No i inna sprawa kto na takie szkolenia trafia - poziom szkoleń jest adekwatny do poziomu szkolonych, bo nie ma innego wyjścia. Mam w pewnym sensie obraz z Okęcia na kwestie pracy cła i niektóre historie nie nadają się zwyczajnie do opowiadania. I jeszcze jedno: jeśli doniczkopodobny przedmiot zostanie zatrzymany jako potencjalny zabytek, to nie tylko nie przychodzą przeprosiny od UC. Najczęściej jest tak, że delikwentowi sugeruje się odbiór osobisty w celu nakłonienia go do zapłacenia za ekspertyzę, a przesyłki realizuje się raczej na terenie kraju. Nie ma znaczenia, że wywożący jest przykładowo Polakiem mieszkającym stale za granicą - UC domaga się adresu do wysyłki w Polsce, bo nie chce ponosić ani kosztów pakowania, ani kosztów wysyłki w odległe miejsce na specjalnych warunkach. Pan opowiadający te kocopały w wywiadzie ma bujną wyobraźnię co do jakości pracy urzędasów z UC.