Witam,
Lipek napisał(a):
Szkoda, że tak późno. Ale dobre chociaż to, że sprawiedliwość dopadła go po tylu latach.
Taaaaa, pewno że dobre - ukarać człowieka który i tak jest już wrakiem, i chyba w zasadzie jest już mu wszystko jedno. Moim zdaniem cała ta sprawa ma tylko
charakter medialny.
A jeśli naprawdę nadal po 60-latach chcemy dziś ścigać największe ścierwa odpowiedzialne za ludobójstwo podczas IIwś;
powinniśmy się raczej udać na wschód! ale do tego z wiadomych zresztą względów - zbyt wielu chętnych nie ma. W Rosji nadal żyją i mają się dobrze
ludzie przy których SS to przedszkole, (- ba w myśl nowych dowodów to właśnie tam przyszli zbrodniarze z SS i gestapo czerpali swe nauki oraz "inspiracje") z tą różnicą iż tam nie nazywa się ich zbrodniarzami tylko Bohaterami narodowymi. Siedzą bezpieczni w swoich willach obwieszeni orderami... za Katyń również.
Dlaczego ich się nie ściga?
Powiem szczerze iż mierzi mnie już to niezmiernie... ja wiem iż to wygrani piszą historię, i że wygranych nie rozlicza się z wojennych czynów...
Ale to ciągłe twierdzenie iż to Niemcy były głównym powodem i wykonawcą całego tego zła, zbrodni i ludobójstwa podczas IIwś, jest bardzo naiwne i złudne. Pamiętajmy iż po wojnie,
przez bardzo długi czas mieliśmy bardzo ograniczony dostęp do istotnych faktów, relacji itd. nikomu nie trzeba chyba pisać dlaczego. Znaliśmy tylko jedną wersję - którą podano nam w książkach do Historii jak pigułkę na tacy... a my ją połknęliśmy bez grymasu, powielając tylko mity. Także mity o diabelskiej i okrutnej, fanatycznej i politycznej SS! zapominając iż to głównie wyżsi stopniem oficerowie tej jednostki, pasowali by do tych kryteriów.
Nie tylko Niemcy dokonywali zbrodni wojennych wszelkiej maści - dokonywały je wszystkie strony, na ma tutaj rankingu "kto więcej, kto bardziej, kto częściej"...
Niemcy mieli swoje SS, Rosjanie NKWD, Amerykanie też świeci przecież nie byli... - często jeńców z SS rozstrzeliwano na miejscu - na podstawie patki na kołnierzu,
bez wnikania w przebieg "kariery" osobnika, zastanawiam się czy pozwalają na to konwencje? Nieważne - wygranych się i tak nie rozlicza. Tylko pokonani rozliczani są ze wszystkiego co do joty.
Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie próbuje tutaj wcale nikogo bronić - zwłaszcza Niemców. Apeluję tylko o względny obiektywizm.
Historia II wś to nie tylko czcze programy na Discovery i produkcje typ typu "Kompania Braci" .
Kto oglądał "Marsz Wyzwolicieli", "Defiladę Zwycięzców" czy "The Soviet Story" wie co mi chodzi po głowie w tym poście.
Ja po ich obejrzeniu utwierdziłem się tylko w przekonaniu, iż nie powinienem się wstydzić swego dziadka dlatego że był w WH.
Pozdrawiam.