Co prawda montowane w innych celach niż wychwytywanie poszukiwaczy, ale...
"W najbliższych dniach rozpocznie się instalacja kolejnych kamer w lasach otaczających Daleszyce. - Chcemy zwiększyć wykrywalność osób, które nielegalnie wjeżdżają do lasu i go zaśmiecają, wycinają drzewa, a także kradną stroisz - mówi leśniczy Przemysław Jakubiński z Nadleśnictwa Daleszyce.
Pierwszych kilka kamer zostało zamontowanych na terenach lasów należących do nadleśnictwa Daleszyce już w styczniu. Leśnicy testowali, jak sprawdza się ten system. Okazał się on tak skuteczny, że leśnicy postanowili go rozbudować. Instalacja nowego sprzętu rozpocznie się lada dzień. Ma zacząć działać na początku października, a więc przed sezonem kradzieży jodłowego stroisza. Leśnicy już zakończyli ustawianie tablic informujących o monitoringu na terenie lasu. Mają nadzieję, że sam widok ostrzegawczych tabliczek podziała prewencyjnie.
Nadleśniczy Przemysław Jakubiński uspokaja, że kamery nie naruszają prywatności. - Chcemy podkreślić, że kamery są po to, żeby wyłapywać tych, którzy niszczą czy zaśmiecają las bądź kradną z niego stroisz, a nie po to, by śledzić osoby spacerujące lub wypoczywające - mówi leśniczy.
Kamery wyposażone są w czujnik ruchu, więc nagrywają nie tylko ludzi, ale na przykład dzikie zwierzęta. A gdy czujnik wykryje, że coś przemieszcza się w jego pobliżu, system od razu zawiadamia strażników leśnych, wysyłając SMS. Z kolei obraz z danego miejsca strażnicy mogą obserwować na ekranie laptopa. Sprawdzą, co się dzieje, i w razie potrzeby od razu wyruszą z interwencją. Jeśli pojawi się na nim ktoś, kto na przykład podrzuca do lasu worek ze śmieciami, musi się liczyć, że zostanie złapany na gorącym uczynku, a na nagraniu będzie niezbity dowód. Do tej pory nawet jeśli leśnicy podejrzewali kogoś, że wyrzucił w lesie śmieci, a ten się wypierał, bardzo trudno było mu to udowodnić.
Kamery będą umiejscowione przede wszystkim tam, gdzie najczęściej dochodzi do naruszenia prawa. Leśnicy dobrze znają takie miejsca. - Dzięki temu z pewnością liczba wykroczeń się zmniejszy. Taki system się sprawdza, bo na przykład w kilku lasach w północno-wschodniej Polsce wprowadzono monitoring i złapano na gorącym uczynku kilkanaście osób popełniających przestępstwo - kończy Jakubiński.
Nadleśniczy nie chce ujawnić, ile kamer ma nadleśnictwo i ile kosztuje system. - To są informacje operacyjne. Nie chcemy ułatwiać życia przestępcom - mówi Jakubiński.
Co roku z lasów podległych pod Nadleśnictwo Daleszyce wywożonych jest około 300 metrów sześciennych śmieci."
Źródło:
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... asach.html