Marcin Pietraszewski, pełniący w prowincjonalnym wydaniu ogólnopolskiej "Gazety Wyborczej" funkcję prowincjonalnego dziennikarza, donosi:
"Profesor stanie przed sądem za kałasznikowa
piet
2008-11-27, ostatnia aktualizacja 2008-11-27 22:18
Profesor Uniwersytetu Śląskiego zostanie oskarżony o nielegalne posiadanie broni. CBŚ namierzyło go monitorując internetowe aukcje, na których zbroją się gangsterzy.
Chodzi o profesora Mariana M., cenionego przez studentów demografa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i Wyższej Szkoły Finansów i Bankowości w Bielsku-Białej. - W ciągu kilku najbliższych dni oskarżymy go o nielegalne posiadanie broni, a sprawa trafi do sądu - zapowiada Barbara Dylong, szefowa Prokuratury Rejonowej w Cieszynie. Profesorowi grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Problemy Mariana M. zaczęły się w styczniu, kiedy bielskie Centralne Biuro Śledcze zaczęło monitorować portale aukcyjne, na których można kupić sprowadzaną z Czech broń. Teoretycznie jest ona uszkodzona i nie nadaje się do użytku, jednak praktycznie po drobnych naprawach można z niej strzelać.
Jak to możliwe? Obowiązujące w Czechach przepisy dotyczące pozbawiania broni cech bojowych nie są tak restrykcyjne jak w Polsce. CBŚ obserwuje więc aukcje, bo podejrzewa, że zbroją się na nich gangsterzy, którzy kupują broń przez podstawione osoby, a mafijni rusznikarze ją potem naprawiają.
Policjantów zaintrygowała oferta sprzedaży na Allegro pistoletu maszynowego AK-47 (popularny kałasznikow). Okazało się, że kupił go profesor M. Podczas przeszukania jego mieszkania znaleziono w sumie 14 sztuk broni palnej. - Mamy opinie biegłego, że przynajmniej niektóre egzemplarze nadawały się do użytku, więc na ich posiadanie potrzebne było zezwolenie - tłumaczy prokurator Dylong.
Profesor M. tłumaczy, że zbierał broń w celach kolekcjonerskich i nie miał żadnych złych zamiarów. - Nie znam jednak opinii powołanego przez prokuraturę biegłego - powiedział nam wczoraj naukowiec. Podkreślił jednak, że miał certyfikat wydany przez czeskiego rusznikarza, iż kałasznikow nie nadaje się do użytku. - Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi, że mógłbym próbować go naprawić - dodał profesor.
Polskie przepisy nie dopuszczają jednak certyfikatów i atestów wydanych przez zagranicznych rusznikarzy lub laboratoria."
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,3501 ... ikowa.html
W zeszłym roku "dziennikarz"
Marcin Pietraszewski próbował uwolnić katowicki oddział Gazety Wyborczej od swojej osoby, przenosząc się na eksponowane i zasłużone stanowisko w warszawskiej centrali "Gazety". W tym celu uchwycił się tematu samobójstwa posłanki Blidy. Niestety, nie zażarło... :( Nikt nie poznał się na tym wybitnym, dziennikarskim talencie...
Więc "dziennikarz"
Marcin Pietraszewski nadal pisze w katowickim wydaniu. I bzdurzy...