https://poszukiwanieskarbow.com/forum/

szukanie na terenach kościelnych
https://poszukiwanieskarbow.com/forum/viewtopic.php?f=9&t=33321
Strona 1 z 2

Autor:  trup1 [ poniedziałek, 16 października 2006, 13:26 ]
Tytuł:  szukanie na terenach kościelnych

Witam mam pytanie szukaliście kiedyś na terenach kościelnych , na róznego rodzaju miejsc gdzie pielgrzymi od wieków przychodza modlą sie , klękaja a z kieszonek drobnica leci , wokół kościołów , stare drogi krzyżowe itp. Pytam ponieważ namierzyłem sobie takie miejsce, poszedłem do ksiedza wszystko ładnie grzecznie mu opowiedziałem co bym chciał robić , ksiądz powiedział ze oddzwoni ze da znać ale on by chciał byc przy tym wiec okej zgodziłem sie . po miesiącu go spotykam pytam sie i jak a on do mnie "ze naczytał sie na internecie jaka z nas banda jak wpusci mnie to pełno sie nas zleci (poszukiwaczy) ze my z tego sobie drogie fury kupujemy ( być może są tacy ja do nich nie należe) i moge zapomnieć juz o szukaniu na JEGO ZIEMI a na końcu powiedział ze on sobie kupuje wykrywke (juz wypatrzył sobie jakąś za 2000 zł ) i sam bedzie szukał. Jeszcze jestem w szoku tym jak on sie zachował . Mieliście kiedys podobne sytuacje czy faktycznie może mi zabronic szukac na JEGO ZIEMI . Chciałem być okej wobec ksiedza wiec sie spytałem . Wczesniej szukałem juz w tamtym miejscu i on nic nie wiedział. Czy jezeli teraz wejde na jego teren może zadzwonić po :cop

Autor:  cooger [ poniedziałek, 16 października 2006, 13:46 ]
Tytuł: 

Kolego... poczytaj trochę forum. Przeczytaj też: http://www.proscan.gliwice.pl/kodeks.htm.

Uściślę: jeśli to teren będący własnością kościoła to należy go traktować jak prywatny a ksiądz jest jego zarządcą. Dostałeś wyraźny zakaz kopania a Ty się pytasz co może się zdarzyć jak będziesz działał wbrew temu zakazowi...

Autor:  trup1 [ poniedziałek, 16 października 2006, 13:57 ]
Tytuł: 

Znam kodeks poszukiwacza , ale bardziej mnie boli czego on sie na czytał na internecie ze takie wrogie nastawienie , wczesniej taki nie był, wiesz ja juz nie wróce tam bo nie mam jego zgody o która prosiłem , szkoda

Autor:  kuczman [ poniedziałek, 16 października 2006, 14:57 ]
Tytuł: 

Oj kolego... jeszcze nie dojzales aby wiedziec ze ksiadz to zwykly czlowiek?
Albo jeszcze bardziej sklonny niz przecietny czlowiek do dbania o wlasne interesy bo w tym szkolony. Naczytal sie, teraz marzy o skarbach i wlasnej furze :P Niestety...

Autor:  sothoth666 [ poniedziałek, 16 października 2006, 15:09 ]
Tytuł: 

Księżulek wywąchał drogie fury i od razu nastawienie zmienił

2000 lat tradycji zabierania wszystkiego co tylko się da zabrać .....

W ziemio kopać nie wolno to zaczwoń do :cop jak "czarna eminencja" z wykrywką wyskoczy :666 :666 :666

Autor:  Robi [ poniedziałek, 16 października 2006, 15:15 ]
Tytuł:  Re: szukanie na terenach kościelnych

trup1 napisał(a):
Witam mam pytanie szukaliście kiedyś na terenach kościelnych , na róznego rodzaju miejsc gdzie pielgrzymi od wieków przychodza modlą sie , klękaja a z kieszonek drobnica leci , wokół kościołów , stare drogi krzyżowe itp. Pytam ponieważ namierzyłem sobie takie miejsce, poszedłem do ksiedza wszystko ładnie grzecznie mu opowiedziałem co bym chciał robić , ksiądz powiedział ze oddzwoni ze da znać ale on by chciał byc przy tym wiec okej zgodziłem sie . po miesiącu go spotykam pytam sie i jak a on do mnie "ze naczytał sie na internecie jaka z nas banda jak wpusci mnie to pełno sie nas zleci (poszukiwaczy) ze my z tego sobie drogie fury kupujemy ( być może są tacy ja do nich nie należe) i moge zapomnieć juz o szukaniu na JEGO ZIEMI a na końcu powiedział ze on sobie kupuje wykrywke (juz wypatrzył sobie jakąś za 2000 zł ) i sam bedzie szukał. Jeszcze jestem w szoku tym jak on sie zachował . Mieliście kiedys podobne sytuacje czy faktycznie może mi zabronic szukac na JEGO ZIEMI . Chciałem być okej wobec ksiedza wiec sie spytałem . Wczesniej szukałem juz w tamtym miejscu i on nic nie wiedział. Czy jezeli teraz wejde na jego teren może zadzwonić po :cop

Ksiądz tam jest na urzędzie - nie jest właścicielem. Kiedyś się zmieni.

Zawsze też mogłeś dać na mszę za dusze zdeprawowanych poszukiwaczy. Myślę, że by wtedy się zgodził Cię wpuścić na ten teren*




















* Zależy od tego ile dasz na msze :D

Autor:  plomber [ poniedziałek, 16 października 2006, 16:17 ]
Tytuł: 

Ja bym się spróbował z nim zakumplować. Poczekaj aż kupi sprzęt i zacznijcie szukać razem nie tylko pod tym kościołem ale i gdzie indziej. Ksiądz też człowiek i szybko się przekona co znaczy dobre towarzystwo,rada i pomoc podczas poszukiwań. Jak jesteś z jego parafii to nie powinno być problemów. Taki ksiądz może być kopalnią informacji więc radzę z nim być w zgodzie. Ja jednego księdza też urobiłem, właściwie zrobiła to koleżanka na moją prośbę i zgodził się od razu. Za to sołtys tej wsi zaczął robić problemy jak mnie zobaczył. Ale zachowywałem się jak zwykle elegancko więc dostałem od niego dobre namiary na inną miejscowkę. Jak ksiądz jest trunkowy to możesz spróbować go przepić, może poskutkuje. ;)

Autor:  vincent_vega_69 [ wtorek, 17 października 2006, 00:39 ]
Tytuł: 

Zaprzyjaźnienie się z księdzem to dodatkowe korzyści.
Pozdrawiam.

Autor:  kuczman [ wtorek, 17 października 2006, 04:46 ]
Tytuł: 

I Robi i Plomber maja racje. Zawsze mozesz sprobowac swoich sil perswazji :D
Albo uderz do jego przelozonego z propozycja przeszukania terenu dla weryfikacji jakiegos faktu.
Oczywiscie, skoro ksiadz byl na necie moze jest juz wsrod nas, tu na forum? :D:D:D

Autor:  trup1 [ wtorek, 17 października 2006, 21:53 ]
Tytuł: 

Musze go jakos urobić , miejscówka jest super 30 minut poszukiwań bez jego wiedzy kilka monet i srebna cygaretka z okresu miedzy wojennego , kurcze ze tak mu odbiło , :( :( :( :( chyba sie pomodle za niego a raczej o zmiane jego nastawienia :666 a takie pytanie czesto szukacie w takich miejscach ?

Autor:  wiesiu [ środa, 18 października 2006, 08:33 ]
Tytuł: 

Witam
Proponuję teren przed ogrodzeniem kościelnym,
ale dogadaj się z sołtysem.
Zaproponuj księdzu wspólne kopanie i powiedz że wszystko mu oddasz
rzuć garść 1grosuwek współczesnych i kilkanaście monet PRL :666
zobaczysz jak szybko się zniechęci, :? a wtedy ........
pamiętaj że jak coś fajnego razem traficie oddaj mu wszystko.
Pozdrawiam Wiesiu

Autor:  ARNOLD [ środa, 8 listopada 2006, 23:46 ]
Tytuł: 

Ostatnio mialem dosc zabawna sytuacje z ksedzem. Grzecznie zapytalem czy moglbym polatac z wykrywka na polu przed kosciolem, a on na to, ze pole jest wydzierzawione i musze zapytac sie chlopa ktory je obrabia. Po krotkim poszukiwaniu chlopa okazalo sie, ze nikt pola nie dzierzawi. A wiec ksiezunio nalgal by mnie zbyc. Wlazlem na pole i ze spokojem zaczolem przemiatac. Po jakims czsie pojawil sie jego eminecja, a ja nie czekajac na pytanie krzycze, ze dostalem pozwolenie od dzierrzawcy. Ksiadz lekko zmieszany pokiwal glowa i poszedl dalej. Odplacilem mu ta sama moneta - na blef odpowiedzialem blefem i to jemu bylo glupio.

Autor:  vincent_vega_69 [ środa, 8 listopada 2006, 23:59 ]
Tytuł: 

Buahahahaha - dobre :za

Autor:  trup1 [ czwartek, 9 listopada 2006, 18:24 ]
Tytuł: 

Witam
no cóz ja sie z nim juz nie dogadam (próbowałem) tak wyszło , dla mnie gośc jest jak pies ogrodnika sam nie wezmie a drugiemu nie da , no trudno :( :( na szczeście mam u niego swoich informatorów :) i wiem kiedy on bedzie na wyjeżdzie :666 :666 :666 wtedy będe działał :jump
a próbowałem sie dogadać , może do zakonu wstąpie ale miałbym miejscówek do obskoczenia :666 :666 :666
pozdrawiam
trup1

Autor:  jerzyn123 [ czwartek, 21 grudnia 2006, 18:51 ]
Tytuł: 

Kiedyś ze Szwgrem pojechaliśmy kopać na proboszczówkę przy kościele i cmentarzu. Ksiądz opowiedział nam kilka ciekawych historii i pozwolił kopać, z uśmiechem zastrzegając, żebyśmy tylko nie ruszali świeżych mogił. Nie przeszkadzałoby mu nawet szukanie na cmentarzu. Oczywiście cmentarz ominęliśmy i coś udało się wyjąć z ziemi. Tamtejszy proboszcz zupełnie nie był zainteresowany głupim przeszkadzaniem w wykopkach. Bardzo sympatyczny pan. Tacy także bywają.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/