|
Witam.I to jest problem: zagospodarowywać ,czy nie??Uwielbiam samowolne( czyli bez przewodnika pokazującego z góry ustaloną trasę) chodzenie po bunkrach,fortach,sztolniach i innych tego typu obiektach,bo mogę obejrzeć co chcę i kiedy chcę.Oczywiście oglądając nie niszczę i nie śmiecę.Ale czy wszyscy tak postępują?Raczej nie ,wielu zwiedzających chce zabrać ze sobą jakąś niecodzienną pamiątkę- kawałek drutu kolczastego z zasiek przed obiektem ,kawałek oryginalnej instalacji oswietleniowej ,podziałkę z lawety itd.No i ci wszędobylscy złomiarze.Takie zabieranie pamiątek i brak jakiejkolwiek konserwacji (przede wszystkim) powoduje powolne niszczenie obiektu. Niestety-dla nas - ale chyba nie ma innej metody zachowania obiektów fortecznych dla potomnych ,niż ich wynajęcie osobie ,która w zamian za branie opłat od zwiedzających zaopiekuje się obiektem.Ale zaopiekuje przez duże Z ,bo to co jest czynione na MRU trudno nazwać opieką.Obie firmy turystyczne są dalekie od zabezpieczania takiego ,o jakim myślimy.Ledwo zabezpieczono szyby oraz oświetlono kawałek trasy turystycznej (tylko jedna z firm).działki forteczne obiektów są zarosnięte i ledwo widoczne, w obiektach bojowych praktycznie brak eksponatów.Jak pięknie na tym tle wypada obiekt w Dobieszowicach!!!Mimo tego że jest zamknięty ,ma właściciela i za zwiedzanie trzeba zapłacić,nikomu nie będzie żal wydanych na bilet pieniędzy( w przeciwieństwie do wspomnianego MRU).Czystości w obiekcie nie powstydziłaby się żadna gospodyni,w każdej izbie bojowej eksponaty lub rekonstrukcje,nawet bez informacji przewodnika dużo wiadomo o funkcjonowaniu schronu i jego załogi.
Takie postępowanie na pewno przypadnie do gustu.Tak samo postepują już inni ,że wspomnę tylko o Toruniu,Świnoujściu,Rzeczce. Czy tak samo będzie na Włodarzu, w Krakowie , w Grudziądzu??? Czas pokaże ,ale mam nadzieję,że mój syn będzie mógł za kilkanaście lat obejrzeć w Polsce nie kupki cegieł i betonu ,ale zadbane i zakonserwowane fortyfikacje.Grzebiuszka
|