|
Jeżeli tak jak piszą w linkach- była to latryna, to rzeczywiście mogło brakować w niej powietrza. Kilka słów wyjaśnienia:
Latryna -czyli wojskowa ubikacja to pomieszczenie które większość pewnie potrafi sobie wyobrazić ;) . Pod nim natomiast znajduje się komora, w której gromadziły się fekalia (podobnie jak dziura pod wiejskim "wychodkiem" ) .Najczęsciej komora taka ma kilka metrów kwadratowych powierzchni, przy ok 2-3 m głębokości, ale nie można wykluczyć, że w tym feralnym miejscu była jakaś węższa i mniejsza w kształcie studni (latryna dla jednej ,dwóch osób). Nie ma w takiej studni żadnego ruchu powietrza, a wpadające z góry zwierzęta (np.jeże, a głównie żaby, owady),liście i inne zanieczyszczenia powodują procesy gnilne. Powstające gazy wypierają z powietrza tlen, tak że może być go dużo mniej niż 21 %. Tym bardziej jest to prawdopodobne, im mniejsza była średnica studni. Podobne zjawiska zachodzą w studzienkach kanalizacyjnych i ciepłowniczych, które też mają po 2-3m głębokości (są znane przypadki śmierci osób wchodzących do tych studzienek oraz kolegów, którzy próbowali ratować ofiary. Dlatego m.in. jednym z zabezpieczeń jest przewiązanie wchodzącej osoby liną). Przed wejściem do takich studzienek bada się ilość O2, CO oraz CH4 a w skrajnych przypadkach (gdy nie jest możliwe przewentylowanie studzienki) wchodzi się do niej z aparatem tlenowym (maski gazowe nie zabezpieczą przed podanymi gazami). Myślę że w opisywanym przypadku zaszło podobne zjawisko. Grzebiuszka
|