Popieram Janusza. Wiele obiektów fortyfikacyjnych w Polsce jest w opłakanym stanie. Państwo nie ma na to funduszy, aby przywrócić im świetność, więc czemu nie korzystać z wszelkich form ratowania obiektów ?
Przykład Twierdzy Kłodzko : Po wojnie większa część obiektu stała pusta. Zapewne gdyby nic się nie działo do czasów obecnych, obiekt był by "gruzowiskiem". Szczęście w nieszczęściu powstała tam winiarnia produkująca trunki niezbyt wysoko gatunkowe (czyli zwykłe czachojeby :) Fakt ,faktem nie było to nic cieszącego z punktu widzenia miłośnika fortyfikacji, ale są tego pozytywy :
*Część twierdzy jest w bardzo dobrym stanie dzięki zwyczajnym pracom konserwatorskim prowadzonym na terenie winiarni
*Obiekt nie został pozostawiony na pastwę losu - nie było tam dewastacji, wysypisk śmieci, ćpunarni, złomiarzy etc.
*Nie było tam praktycznie, żadnych przeróbek fortyfikacyjnych
Druga część twierdzy, to turystyczna. Czyli zwiedzanie trasy podziemnej, a także bastionów, które również są zachowane w bardzo ładnym stanie.
Uważam, że komercjalizacja obiektów to pozytywna rzecz, jeśli ktoś mądry tym steruje. Jeśli jestem turystą i mam zamiar odwiedzić obiekt to oczekuję, że będę miał gdzie zaparkować auto bez obaw, że nie zabiję się o gruz, nie spadnę z jakiejś skarpy czy wału, że nie spadnie mi żadna cegła na łeb, wysłucham rzetelnej historii obiektu, zobaczę choćby i na fotografiach czy filmach, jak ten obiekt wyglądał za czasów pierworodnej użytelności, kupię pamiątkę (folder o obiekcie, album etc.), napiję się piwa podziwiając otaczające mnie części fortyfikacji. Za to oczywiście odpowiednio zapłacę, bez przemyśleń typu blilet za drogi, wycieczka z przewodnikiem za krótka etc. Dzięki temu w pełni zaspokoi to mój "głód" związany z konkretnym obiektem.
Wolę takie coś niż dziki obiekt, zarośnięty, kupa gruzu, same niebezpieczne miejsca, widok butelek, prezerwatyw i strzykawek.
Cytuj:
przykladow "falszerstw" jest wiele-np "rekonstrukcje" zdobywania obiektow ktore nigdy nie braly udzialu w walkach-ale jesli ta komercja pomaga w ratowaniu obiektu-czemu nie-popieram.
Z doświadczenia wiem, że takie coś bardzo pomaga w promowaniu obiektu, nawet i jeśli historia jest trochę naciągana.
P.S Swego czasu był w Kłodzku japończyk, profesor Rokkau (czy jakoś tak), chce włożyć kupę kasy w Twierdzę z zamiarem wybudowania jakiś współczesnych wygibasów : czyli jakieś kosmiczne nowoczesne pomniki przeszklone pomieszczenia itp. fanaberie. Temu jestem przeciwny, gdyż Twierdza straci ducha i wygląd, który jest praktycznie bezcennny dla miłośnika historii...... bo dla zwykłego zjadacza chleba nie ma to znaczenia :(