Krzychu_ napisał(a):
Wszystko to prawda, tylko jeżeli opis eksponatu w muzeum jest lakoniczny i zdawkowy a muzealnicy nawet na torturach nie byliby w stanie nic powiedzieć poza tym co jest napiasane na tabliczce (bo nie mają na ten temat wiedzy) - to po co ten cały szum wokół kontekstu (...)
Mam wrazenie ze mylisz opis eksponatow z samymi podpisami pod nie - to nie to samo! :) Choc oczywiscie mozna miec pretensje ze i po galeriach malarstwa funkcjonuja podpisy o tresci powiedzmy: "Jacek Malczewski, Autoportret, 1921, olej/plotno". Ze nic tam nie ma o samym Malczewskim, o rodzaju plotna, gruntu, farb i o technice malowania! Skad wreszcie zwiedzajacy ma wiedziec ile czasu obraz powstawal, kiedy artysta go sprzedal - komu i za ile? - ilu mial wlascicieli a takze kiedy i od kogo byl nabyty oraz za jaka kwote?! :) Ale czy naprawde sadzisz ze skoro pojawi sie na wystawie ktos kto bedzie oczekiwal informacji o gatunku plotna to podpis musi takie dane zawierac albo obsluga sal na wyrywki recytowac podobne szczegoly? :)
Krzychu_ napisał(a):
Mnie np. interesują nie tylko same metody datowania w ogólności ale w odniesieniu do konkretnego eksponatu.
No i wlasnie! Takiej akurat wiedzy nie powinienes chyba oczekiwac od pan pilnujacych, bo zakladam ze to wlasnie do nich zwracales sie z pytaniami? :) One faktycznie - nawet torturowane przez tydzien - nic Ci wiecej nie powiedza ale pretensje wyglaszane na tej podstawie pod adresem ogolu muzealnikow uwazam za co najmniej chybione! :n To troche tak, jakby mundurowego przed wejsciem do banku tytulowac "bankowcem" ("bankierem"? :) ) i miec jeszcze zal ze nie umie np. doradzic na temat przewalutowania kredytu :D