Witek63 napisał(a):
niecały rok temu jakaś pani wyprosiła nas (trzech facetów, 2 z wykrywkami, 1 ze szpadelkiem) z pola, grzecznie, ale stanowczo.. trochę żal było, bo zdążyliśmy poznać teren jako potencjalnie bogaty, możliwe że tamtędy przebiegały drogi wycofywania się polskich piechurów w '39.. ale kilka dni później kolega przeczesał teren wczesnym rankiem, gdy jeszcze okolica spała.. efektów nie znam..
witia czy to nie ta przygoda zemna??
to i ja cos dodam
rok temu wszedlem na pole kolo domu jakiegos,naszedl mnie akurat starszy koles z bestia na łancuchu-nie byl to pies lecz krowa:)
spytal sie co szukam wiec odpowiadam ze medaliki, guziki itp zaczelismy milo gawedzic pokazal kilka fajnych miejscowek
i opowiedzial fajna historyjke z wojny,mianowicie jak byl lebkiem poczas wojny i jak polskie wojo wycofywalo sie spod biłgoraja
wpadl do nich do domu polski oficer i prosil jego ojca zeby zaprowadzil pod tomaszow lub, wojakow,jego ojciec odmowil ,a oficer wyciagnal visa z kabury ,przystawil do glowy i powiedzial ze jesli odmowi ma prawo go zastrzelic-i tak ojciec owego pana zaprowadzil wojakow kilkanascie km pod tomaszow-gdzie sie polaczyli z kims i odeszli-a on na piechotke do domu ok 45 km
innym razem jak szukalem na ugorkach ,wpadl wlasciciel pola i pytal sie czy szukam ropy :)