|
Ledwie zaczęły się prace archeologiczne na Starym Rynku, a już mamy odkrycie takie, że naukowcy z trudem powstrzymują emocje. Spod ziemi wykopali gruby wapienny mur i zapadającą się drewnianą podłogę.
To, co odsłaniamy, zmienia stan historycznej wiedzy o mieście - mówi Iwona Młodkowska-Przepiórowska, poszukująca na Starym Rynku śladów średniowiecznej Częstochowy. Panią archeolog zastajemy przy wykopie. Trzyma kawałek ceramicznego kafla: zielonkawy, pięknie szkliwiony, na tyle duży, żeby zobaczyć trójwymiarowe popiersie mężczyzny i docenić kunszt ceramika, który uformował je na kaflu.
XV, najpóźniej XVI wiek - szacuje Młodkowska-Przepiórowska. - Jeszcze w zeszłym roku, gdy znajdowaliśmy tu ślady drewnianych budynków, sądziliśmy, że odkryjemy dawne stragany. Ale fakt, że znajdujemy taki kafel w wykopie, świadczy, że zabudowania w obrębie Starego Rynku były nie byle jakie. Ceramika tej jakości w późnym średniowieczu była bardzo droga i na pewno nie stosowano jej w kramach kupieckich.
Prace na terenie tej średniowiecznej Częstochowy, w miejscu, gdzie istnieć miał pierwszy miejski ratusz, trwają już trzeci sezon. Konieczne się stały, kiedy któregoś roku pod ciężarówką zwożącą elementy lodowiska załamała się płyta Starego Rynku. W tym roku ekipa archeologiczna pracuje już 12 dzień. Najpierw to spychacz zbierał wierzchnie warstwy gruntu. Już na głębokości kilkudziesięciu centymetrów ujawniły się fragmenty ceramiki z różnych stuleci, a także liczne fragmenty zwierzęcych kości ze śladami cięcia toporem - potwierdzające przekaz o istniejącym tu handlu mięsem. Wreszcie zazgrzytał fragment czegoś większego: kilka metrów od zadaszonego ubiegłorocznego wykopu archeolodzy znaleźli wapienny mur.
- Jego grubość świadczy o tym, że nie mogła to być podmurówka pod drewniany kram - zapewnia szefowa badań. - Ten mur jest fragmentem jakiejś znaczniejszej budowli istniejącej w tym miejscu, o której w przekazach historycznych nie było dotychczas żadnej wzmianki. Jednak znacznie ważniejsze jest to, że kamienny mur przecina odkryty właśnie fragment drewnianej konstrukcji - znacznie starszej.
Po natrafieniu na jej ślady Młodkowska-Przepiórowska sądziła, że to strop jakiejś budowli. Wczoraj robotnicy odsłonili drewno na znacznej przestrzeni. Archeolog uznała, że to podłoga z desek bardzo obszernego (nawet w dzisiejszych standardach) pomieszczenia - mającego ok. 30 m kw. Między zbutwiałymi, uginającymi się pod nogami kawałkami drewna widać ślady spalenizny - a więc budynek prawdopodobnie został zniszczony przez pożar. To tutaj między belkami spoczywał cenny kafel. Mógł być fragmentem pieca z tego budynku, mógł znaleźć się tam po pożarze, czyli budynek byłby starszy niż kafel. Młodkowska-Przepiórowska z trudem powstrzymuje emocje: - Z naukowego punktu widzenia nie powinnam nawet formułować takich wniosków, bo są dalece przedwczesne, ale to może być ta średniowieczna Częstochowa, której poszukujemy. Jeszcze dziś pobierzemy fragment drewna do badań metodą węgla C-14. Wkrótce poznamy wiek budowli.
Badaczka podkreśla jeszcze jeden fakt. Odsłonięty obecnie poziom znajduje się więcej niż dwa metry nad ubiegłorocznymi wykopaliskami, a zatem nad obszarem, w którym trafiły się archeologom najcenniejsze znaleziska, w tym średniowieczne monety - brakteaty. Pod podłogą jest więc jakaś starsza konstrukcja.
- Teren tegorocznych poszukiwań będziemy rozszerzać w kierunku północnym i północno-zachodnim, co spotęgować może liczbę pojawiających się niespodzianek - dodaje Młodkowska-Przepiórowska. - Oczywiście we fragmencie północno-zachodnim spodziewamy się natrafić na ten legendarny stary ratusz - wskazany być może przez badania georadarowe. Dotychczasowe i oczekiwane odkrycia stawiają przed nami coraz więcej pytań o historię tego miejsca. Jeśli nie pomogą w tym drobne zabytki archeologiczne, na pytania o przeznaczenie odkrytych budynków odpowiedzieć będą musieli historycy.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|