tesouro napisał(a):
Moze to porostu jakies domowej roboty schrony.
To fakt, zdarzają się :)
Wujek mojego taty miał hopla na tym punkcie i strzelił sobie porządny schron przeciwlotniczy z dwoma wyjściami (jedno przez garaż). Ale jak przyszli Ruscy, to leżał przez trzy dni w piwnicy pod burakami (urządzili sobie kwaterę w jego domu) i dzięki temu nie wywieźli go na wschód (to było Zabrze, co dla Ruskich równało się Niemcy i nie miało znaczenia, ze ktoś w 1921 brał udział w powstaniu). Wielu sąsiadów wtedy wywieziono. Niektórzy wrócili w 1956, niektórzy wcale. Mojemu dziadkowi się udało, bo jak tylko ruszyła ofensywa, przeprowadził się do kuzynki do Katowic i tam już nie był Niemcem.
He, chyba zmieniłem nieco temat...