wolke3 napisał(a):
Gdy nieopatrznie wychyliłem głowę z za drzewa niemiecki snajper zestrzelił mi hełm ze szwajcarskim godłem i aby osłonić tę część ciała zdarłem skórę z leżącego na stole martwego już Wilka.Jemu była już niepotrzebna , a mnie mogła ocalić uszy :lol: :h :jump
Bitwa bowiem rozpoczela sie znacznie wczesniej.
Znacznie wczesniej. Juz podczas transportu na pierwsze linie dzialan, zostalismy zdradziecko zaatakowani i spadl na nas grad bialoruskiej amunicji. Wiekszosc zolnierzy nie wiedziala wowczas co sie dzieje, tyly konwoju pograzone byly jednak w ostrym ogniu walki.
Tam tez bohatersko oslaniajac transport, zdezorientowanych zolnierzy polaczonych sil, podszedlem zbyt blisko granatnika wroga i otrzymalem bezposredni postrzal z tzw "cytryny"-poteznej bialoruskiej broni szturmowej.
Nadal jednak walczylismy. Kiedy konwoj zatrzymal sie przy lesie frontowym, dzielnie odpieralismy z Atylla ataki i oslanialismy tyly. Wszystko, aby reszta druzyny mogla w spokoju przemiescic sie i okopac.
Byl z nami jeszcze jeden bohaterski obronca. Jego imienia jednak juz nie moglem zapamietac. Wlasnie tam otrzymalem kolejny postrzal wymazujacy mi fragment pamieci.
Na szczescie z za horyzontu wjechalo w las sojusznicze BWP -model 500. Ostatkiem sil, z jego oslona ewakuowalismy sie na juz umocnione pierwsze linie.
Trwalo tam prawdziwe pieklo ! Granaty, bomby, ciezki ostrzal i swist szklanych kul byl doslownie wszedzie. Nie bylo miejsca do ukrycia i strzelalo sie na oslep. Zolnierz slanial sie na nogach ze zmeczenia i trudu, lecz walczyl dzielnie. Tam wlasnie polegl Eme, oraz holenderski kapitan Fred.
Ja jednak juz tego nie moglem wiedziec gdyz otrzymujac serie trafien, lecialem expresem do Vallhali. Z okna owego pociagu, zdolalem jedynie dostrzec jak zdradziecka kula snajpera zmiata dostojna gruzinska czape, wraz z nia austryjackie dystynkcje Wolkego. Nie mogac pozwolic by Wolke walczyl bez czapy w ostatnim przeblysku rzeklem, przez nikogo juz nie slyszalne slowa - Wez skore Wilka i czape Wilka, przyniesie Ci szczescie! Jak pozniej sie dowiedzialem dzieki temu Wolke przezyl.
Ja zas znalazlem sie w polowej karetce, nadeslanej z naczelnego dowodctwa FDJ-u.
Mijaly godziny. Odglosy walki nadbiegaly zewszad, lecz jakby ciszej. Nagle, zamiast oczekiwanej smierci, ujrzalem przez zamglona szybe twarz generala Steina.
Dziwny byl to widok. Jakis taki Stein, ale nie Stein. Twarz grymasem wykrecona i slowa nie zrozumiale. Poswiata go spowijala blada, a rysy grozne i diabelskie.....musialbyc to duch.
Owo mistyczne zdarzenie niczym swiety graal sprawilo ze wrocilem do zywych i na pole walki.
Broni jednak juz trzymac nie moglem. Nie mialem przeciez rak. Nie bylo jednak takiej potrzeby gdyz walka wygrana, zblizala sie do konca a najdzielniejsi z pozostalych strzelali celnie i precyzyjnie.
Cud tez sprawil ze na swojej glowie odkrylem znane mi wczesniej nakrycie. Gruzinska czapa z austriackimi dystynkcjami. Mam ja do dzis i moze ktos kiedys powie skad ja ja mam ;)
Miro, dzieki serdeczne za doskonale przygotowanie pola bitwy, prowiantu, amunicji i miejsc dyslokacji :1
Wszystkim dzieki i chwala za dzielna bitewna postawe. :1
W tym miejscu zdjecia wrzucajcie jak chcecie. Pozniej to wszystko zbiore, uloze do kupy i zrobi sie galerie. :za
Ponadto wkrotce powstanie oficjalny kanal na You Tube Poszukiwanieskarbow.com . Bedzie mozna rowniez zamieszczac filmiki :)