|
Miałem raczej na myśli przypadek wystawienia na aukcji zespołu znalezisk, które przez część osób zostały zinterpretowane na naszym forum jako, no, powiedzmy zespół znalezisk archeologicznych. Ale masz rację, że moje słowa z powodzeniem mogą odnosić się do przypadku, o którym mówisz.
:pa
Test
A jeszcze się dopiszę, bo nie chciałem za bardzo roztrząsać jednego konkretnego przypadku lecz ogólny mechanizm. Przypomniał mi się pewien eksperyment telewizyjny, który jest doskonałą ilustracją.
Ekipa TV zatrzymuje na ulicy przechodnia i pyta go, czy weźmie udział w sondzie ulicznej. Obok stoi już dwoje takich przechodniów - kobieta i mężczyzna. Reporter pyta zebranych jeszcze przed włączeniem kamery, czy są za, czy przeciw biciu dzieci. Wszyscy troje (w tym "nasz" przechodzień) mówią, że oczywiście są przeciwni. Do tej pory całe zdarzenie jest filmowane z ukrytej kamery, a teraz ekipa włącza drugą lipną kamerę i reporter najpierw przepytuje do mikrofonu kobietę z mężczyzną (którzy jak się okaże są statystami). Nagle obydwoje stanowczo stwierdzają, że w uzasadnionych przypadkach dziecku można przylać. Teraz kolej na "naszego" przechodznia. Widać jak klient waha się, walczy ze sobą i wreszczie wykrztusza, że jest za wymierzaniem kar cielesnych.
Chodziło mi mniej więcej o te klocki.
|