Cytuj:
Fizyki się nie oszuka. Filtry żadne tu raczej nie pomogą, jeżeli zmiany pola magnetycznego są na tyle silne żeby wzbudzić wykrywke to piszczy - po to są przecież zrobione.
Ale fizkę trzeba jednak znać. Elektronikę także, by się tak kategorycznie wypowiadać.
Teraz będzie mały wykład. Także dla producentów polskich wykrywaczy. Kto chce niech przeczyta, kto nie niech dalej myśli "że się nie da".
Sonda detektora jest w stanie analizować sygnały w określonym paśmie częstotliwości (poza tym pasmem sygnały są tłumione, lepiej lub gorzej), chyba że pracuje się z detektorem impulsowym, bo te łapią wszystko, jak leci.
Jak wiadomo linie energetyczne emitują sygnał o częstotliwości 50Hz, więc grubo poniżej częstotliwości do których strojone są sondy wykrywaczy. Skąd więc problem? Ano stąd, że sygnał w linii energetycznej jest odkształcony, czyli nie jest to idealny sinus 50Hz a jakiś dziwoląg na który składają się tzw. harmoniczne, czyli składowe będące wielokrotnością częstotliwości podstawowej. Tak więc do elektroniki detektora przedostają się także sygnały niepożądane.
Co jest wykrywaczu? W wykrywaczu są detektory fazoczułe, które mają zdolność filtrowania tych niepożądanych sygnałów. Im bardziej sygnał ten jest oddalony od częstotliwości własnej wykrywacza, tym lepiej. Dlaczego? Dlatego, że na ich wyjściu powstaje sygnał tzw. różnicowy tzn. proporcjonalny do różnicy częstotliwości i fazy obu sygnałów. Jeśli częstotliwości są identyczne - to sygnał zależy tylko od fazy (stąd możliwa dyskryminacja, identyfikacja itd. ale także problemy z wykrywaczami, pracującymi na tej samej częstotliwości).
Jeśli częstotliwości są różne, ale leżące blisko siebie, to oprócz informacji o fazie dostajemy sygnał wynikający z różnicy tych częstotliwości. Sygnał ten ma bardzo małą częstotliwość - np. kilka, kilkanaście Hz, który niezwykle trudno odfiltrować -stąd różne dziwne efekty pod liniami energetycznymi.
Te lepsze wykrywacze mają więc możliwość przesunięcia częstotliwości o kilka setek Hz, by uciec od sygnału zakłócającego i pomóc filtrom w poradzeniu sobie z sygnałem różnicowym.
W Minelabach służy do tego Noise Cancel (najlepsze bez wątpienia rozwiązanie obecnie na rynku) albo Band Select. W innych wykrywaczach są to przełączniki (np. Garrett CX III, niektóre Tesoro), albo pokrętła (1236, Whites Classic III).
Istnieje również koncepcja detektora pracującego w widmie rozmytym (tak jak w telefonii komórkowej), której jestem współautorem, ale to przyszłość i takich detektorów jeszcze nie ma.
W każdym razie „da się” chyba, że tor odbiorczy ulegnie przesterowaniu.
Tyle tytułem krótkiego (i siłą rzeczy uproszczonego) wyjaśnienia.
:pa
proscan