|
W takim razie pfenigi zostały tam rozrzucone przez kosmitów.
A tak poważnie - piesze pielgrzymki Niemców nie są potrzebne do tego, żeby w lesie przy skrzyżowaniu dróg pojawiły się pfenigi.
Najprostsze wytłumaczenie jest takie, że przejeżdżający tamtędy Niemiaszek poczuł charakterystyczne "mulenie w żołądziu", zatrzymał samochód, poszedł do lasu, ściągnął portki a wtedy bilon wysypał się z kieszeni.
Scenariusz drugi - tzw. polski. Polaczek wracający z Berlina (albo znacznie bliższego miejsca, bo - jak powszechnie wiadomo - w międzywojniu zachodnia granica była znacznie bliżej niż teraz) zatrzymał się w lesie na siku, albo papierosa. Włożył rękę do kieszeni i spostrzegł, że z zagranicznej podróży zostało mu trochę mało wartościowego bilonu. Nie przewidywał następnej podróży na zachód, więc wyrzucił drobniaki w las, wsiadł w samochód i pojechał do domu.
To, że monety z różnych epok leżą w jednym miejscu nie jest niczym dziwnym. Świadczy tylko o tym, że teren był nawiedzany przez ludzi w długim okresie. Zwłaszcza jeśli jest to skrzyżowanie traktów, bo - jak wiadomo - przebieg niektórych dróg (choć niestety dla poszukiwaczy już nie ich nawierzchnia) nie zmienił się od średniowiecza.
Test
|