politycy mają swoje priorytety... każdy nowy wyklucza poprzedni... i tak na około...
Ale ilu ich jest... a ilu jest nas nie polityków, którzy też mają gdzieś przeszłość swojego narodu - abstrahując od tego czy jest ona piękna czy bolesna...
Myślę, że jak powiedział jeden z przedmówców sami we własnym sumieniu powinniśmy pamiętać o tej tragedii, a jeśli tak będziemy do tego podchodzić i stronić od ubierania tego w konflikty geopolityczne, skupimy się na tych ludziach - ofiarach - na pamięci o nich, dzięki czemu trwać będą w naszej pamięci w naszej narodowej świadomości.
Moja rodzina z jednej strony ma korzenie na Kresach Wschodnich II RP na szczęście tam nie było rzezi.... Teraz skupiamy się na tym co politycy powiedzą a czego nie - wiedząc że układ geopolityczny często wymusza milczenie lub wymowę tego o czym chcemy słyszeć a o czym się nie mówi...
Ale to mnie mało interesuje - zejdźmy na niższy poziom naszych obszarów społecznych... zajmijmy się edukacją społeczną wielu tysięcy ludzi... którzy od tak drwią z innych... wyśmiewając się z ludzi którzy mają korzenie na wschodnich rubieżach II RP - ja w tamtym roku doświadczyłem tego i dowiedziałem się że jestem Ukraińcem... choć moja Babcia urodziła się na terenie dzisiejszej Białorusi... cóż dodać... Jestem Polakiem.
O to jest obraz naszego polskiego myślenia, podejścia do tematów bolesnych z naszej narodowej przeszłości!
Dziękuję przedmówcy, który rozpoczął ten temat za pamięć o trudnych dziejach naszego narodu i Ludziach którzy zginęli w latach 1943-1944 na Wołyniu!
a w ramach pamięci i edukacji społecznej dorzucę naprawdę dobrą pozycję książkową o rzezi na Wołyniu
http://www.historia.org.pl/index.php/re ... enzja.htmlDziękuję i Pozdrawiam