Teraz jest wtorek, 30 czerwca 2026, 23:31

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Regulamin działu


Kliknij, aby przejrzeć regulamin



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: V-1 urządzenie do zmiany kierunku lotu
PostNapisane: piątek, 21 listopada 2003, 11:07 
Offline
Pytalski

Dołączył(a): sobota, 16 lutego 2002, 01:00
Posty: 427
Lokalizacja: Wrocław
Witam
Przeglądając stare notatki natknąłem sie na taką wzmiankę dotyczacą V1:
- wypowiedź gen Vorwalda -
"....W 40 (pocisku) znajduje się urządzenie sterujące, aby pocisk mógł również nadlecieć z innego kierunku. ....."

Czy możecie mi powidzieć coś więcej na ten temat? bojowo takich pocisków prawdopodobnie nie użyto


Pozdrawiam :que


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 22 listopada 2003, 00:15 
Offline
Starszy Sierżant
Starszy Sierżant

Dołączył(a): wtorek, 11 listopada 2003, 16:18
Posty: 72
Lokalizacja: Wawa
Hej
z tego co wiem niewielka liczba V-1 miala urzadzenie w autopilocie ktore zmienialo w locie kąt miedzy kursem a kierunkiem wyznaczonym przez kompas, swego rodzaju prymitywne kierowanie programowe. Tor takiego pocisku czy raczej jego rzut na plaszczyzne lotu, mial ksztalt łuku. Nie wiem czy uzywano tego systemu w praktyce. Mysle ze przy ogolnym prymitywizmie systemu kierowania i jego żałosnej dokladnosci wprowadzanie takich komplikacji nic dobrego by nie przyniosło.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 22 listopada 2003, 18:50 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): piątek, 22 marca 2002, 01:00
Posty: 450
Nic dodać, nic ująć, Speedy. :)

PS Już zwykła V-1, jak i V-2 zresztą, miała kierowanie programowe - wg programu wznieść się na zadaną wysokość, przelecieć zadaną odległość i dać w glebę.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 23 listopada 2003, 04:13 
Offline
Starszy Sierżant
Starszy Sierżant

Dołączył(a): wtorek, 11 listopada 2003, 16:18
Posty: 72
Lokalizacja: Wawa
(chwalą mnie :) to sie jeszcze troche powymądrzam)

Przemyslalem sobie to co napisales no i w sumie masz racje, aczkolwiek w odniesieniu do V-1 słowo "program" z wielkim trudem przechodzi mi przez gardło. Tam byl po prostu autopilot, taki jak w samolocie, pilnujący kierunku "na cel" wyznaczonego przez wyrzutnie (i innych parametrów lotu). Wysokosc pobieral sobie z wysokosciomierza barometrycznego, no ustawaialo sie ją przed startem, byl to rodzaj programu niewątpliwie. W ustalaniu kierunku wspomagał toto kompas magnetyczny z ktorym było 100 pociech - wszak stalowy V-1 w trakcie budowy, transportu itp. sam ulegal namagnesowaniu wskutek ziemskiego pola magnet. Dlatego przed startem opukiwano samolocik drewnianymi młotami :) dla rozmagnesowania (w locie opukiwał sie sam wskutek straszliwej wibracji wywoływanej przez silnik pulsacyjny). Do pomiaru przebytej odległosci służył zaś tzw. log powietrzny, to urocze śmigiełko z przodu, obracające sie w locie wskutek naporu powietrza, a raczej nie tyle smigielko co uklad liczacy jego obroty; jak naliczyl odpowiednio wiele obrotów (pewnie milionów obrotów raczej) wysylal do autopilota komende wejscia w lot nurkowy. No niewątpliwie te liczbe obrotów tez ustawiano przed startem wiec programowano mozna powiedziec. Ale dla mnie to jest obraza dla wszystkich kierowanych programowo pocisków :)
V-2 to juz inna nieco para kaloszy, tu okreslenie "programowy" pasuje bardziej. Rakietą kierowaly 3 połaczone uklady, tez przez autopilota zresztą, do których przed startem wprowadzalo sie parametry wejsciowe. Jeden uklad, w oparciu o żyroskop wyznaczający poziom stopniowo zwiekszal w czasie pochylenie rakiety (bo i zegarek tam jeszcze był). Drugi w oparciu o żyrokompas pilnował kursu w kierunku celu. A trzeci, najchytrzejszy, mierzył osiowe przyspieszenie rakiety, całkowal je po czasie (tak, tak! taki mial analogowy kalkulator-integrator) i dostawał z tego chwilową predkosc lotu, a jak juz byla zgodna z zaprogramowaną to wyłączał silnik.
No i jeszcze o jednym systemie slyszalem co do V-2. Mialo to byc takie kierowanie zdalne metodą "bramki", cos w rodzaju wiązki prowadzącej tylko na odwrót. Rozmieszczone wokól miejsca startu kilka stacji radarowych wysylalo wiązki fal w góre pod odpowiednimi kątami tak że przecinały sie na wysokosci ok. 50 km, tworząc jakby boczne sciany pochyłego stożka. Miejsce przeciecia to byla bramka wlasnie. Jej polozenie wyznaczalo zasieg i kierunek lotu V-2. Gdy wznoszaca sie rakieta zbliżyla sie do "sciany" stozka, odbiornik na jej pokladzie rejestrowal sygnal radiowy i wydawal komende autopilotowi coby sie odsunąl od tej sciany. Tak że rakieta przelatywala przez bramke i w teorii było gut. A w praktyce slyszalem dwie wersje, jedną że kierowano tak rakietami prototypowymi tylko w czasie prób a seryjne kierowane wyłącznie bezwladnosciowo byly bez tego celniejsze :) a drugą ze jednak i w seryjnych rakietach uzywano tego od czasu do czasu jak sie udalo zgrac ten caly system, ustawic te radary itp. i ze to jednak znacząco poprawialo celność.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 23 listopada 2003, 14:00 
Offline
Specjalista
Specjalista

Dołączył(a): piątek, 22 marca 2002, 01:00
Posty: 450
Hehe, wiesz, z tym logiem V-1 to nie taki zły pomysł chyba był - np. pociski wystrzeliwane z Heidelagru w stronę Rejowca miały wyraźnie większy rozrzut w kierunku, niż w odległości, tak więc prosty log okazywał się dokładniejszy od autopilota z kompasem. :)
Co do V-2, układ kierowania oparty był zasadniczo o dwa żyroskopy - stabilizacji pionowej, kontrolujący, umownie ujmując, lotki i ster kierunku, oraz stabilizacji poziomej, kontrolujący ster wysokości. W zadanym - w ten, czy inny sposób - momencie żyroskop stabilizacji poziomej, napędzany przez silnik krokowy, obracał się o ustalony kąt w stosunku do rakiety, co odbierane było przez potencjometry układu kierowania, który dążył następnie do ponownego "wyzerowania" żyroskopu, czyli obracał całą rakietę, tak aby znalazła się ponownie w tym samym położeniu względem żyroskopu - tak wykonywany był skręt w stronę celu. Wynika z tego, że V-2 mogła skręcić tylko w jednym, jedynym kierunku i celowanie odbywało się przez obrót pocisku na wyrzutni.
Wyłączenie silnika początkowo następowało na sygnał radiowy z ziemi, na podstawie danych o prędkości przesyłanych z rakiety, dopiero potem wprowadzono integrator, co wg Dornbergera korzystnie odbiło się na masie układu kierowania i zasięgu pocisku. A co do kierowania - też czytałem o onym stożku we wczesnych pociskach :? , ale kierowanie wiązką na początkowym odcinku lotu zastosowano, zdaje się, w części rakiet wystrzeliwanych na Antwerpię, co pozwoliło zmniejszyć rozrzut o połowę.
Ale faktem jest, że Leitstrahlstelle występuje na wczesnych schematach stanowisk A 4 (luty 1942), obok Brennschlussstelle, czyli zanim wykoncypowano integrator - wynikałoby z tego, że kierowanie wiązką było, tak czy inaczej, rozpatrywane od początku, ale w tym przypadku składa się z dwóch tylko stacji umieszczonych na linii pocisk-cel - Leitstrahlstelle 15 km za punktem startu i Leitstrahl-Pruefstelle obok wyrzutni. :que
[/list]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: niedziela, 23 listopada 2003, 23:46 
Offline
Starszy Sierżant
Starszy Sierżant

Dołączył(a): wtorek, 11 listopada 2003, 16:18
Posty: 72
Lokalizacja: Wawa
Grzesio napisał(a):
Hehe, wiesz, z tym logiem V-1 to nie taki zły pomysł chyba był - np. pociski wystrzeliwane z Heidelagru w stronę Rejowca miały wyraźnie większy rozrzut w kierunku, niż w odległości, tak więc prosty log okazywał się dokładniejszy od autopilota z kompasem. :)


Hehe nie wiedzialem... Widac za slabo tymi młotkami bili...:)
Ale w tym wiatraczku trzeba bylo chyba jeszcze uwzglednic przeciwny wiatr, a jak sie zmienial w trakcie lotu to juz bylo nie do skorygowania.


Dzieki za szczególy o V-2, nie wiedzialem ze nie skręcała "w poziomie" i przestawiano ją na wyrzutni :) To by wyjasnialo taką historyjke którą gdzies czytalem, ze w czasie ktoregos z pierwszych testów w USA rakieta wystartowala w kierunku przeciwnym do zamierzonego i zamiast na pustynie poleciala do Meksyku. Na szczescie nikogo nie zabilo. Widac po prostu ktos ją zle postawił...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 24 listopada 2003, 11:43 
Offline
Pytalski

Dołączył(a): sobota, 16 lutego 2002, 01:00
Posty: 427
Lokalizacja: Wrocław
Speedy napisał(a):
To by wyjasnialo taką historyjke którą gdzies czytalem, ze w czasie ktoregos z pierwszych testów w USA rakieta wystartowala w kierunku przeciwnym do zamierzonego i zamiast na pustynie poleciala do Meksyku. Na szczescie nikogo nie zabilo. Widac po prostu ktos ją zle postawił...


Witam
Nie zabiło bo spadła koło cmentarza, a przy okazji handlarze ciekawostkami w krótkim czasie sprzedali 15 ton !!!! resztek tej rakiety (około 4 t ważyło to co tam doleciało), a część jej fragmentów dziwnym trafem przypominała blachę z konserw :D

Pozdrawiam :que


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL