|
Hehe, wiesz, z tym logiem V-1 to nie taki zły pomysł chyba był - np. pociski wystrzeliwane z Heidelagru w stronę Rejowca miały wyraźnie większy rozrzut w kierunku, niż w odległości, tak więc prosty log okazywał się dokładniejszy od autopilota z kompasem. :)
Co do V-2, układ kierowania oparty był zasadniczo o dwa żyroskopy - stabilizacji pionowej, kontrolujący, umownie ujmując, lotki i ster kierunku, oraz stabilizacji poziomej, kontrolujący ster wysokości. W zadanym - w ten, czy inny sposób - momencie żyroskop stabilizacji poziomej, napędzany przez silnik krokowy, obracał się o ustalony kąt w stosunku do rakiety, co odbierane było przez potencjometry układu kierowania, który dążył następnie do ponownego "wyzerowania" żyroskopu, czyli obracał całą rakietę, tak aby znalazła się ponownie w tym samym położeniu względem żyroskopu - tak wykonywany był skręt w stronę celu. Wynika z tego, że V-2 mogła skręcić tylko w jednym, jedynym kierunku i celowanie odbywało się przez obrót pocisku na wyrzutni.
Wyłączenie silnika początkowo następowało na sygnał radiowy z ziemi, na podstawie danych o prędkości przesyłanych z rakiety, dopiero potem wprowadzono integrator, co wg Dornbergera korzystnie odbiło się na masie układu kierowania i zasięgu pocisku. A co do kierowania - też czytałem o onym stożku we wczesnych pociskach :? , ale kierowanie wiązką na początkowym odcinku lotu zastosowano, zdaje się, w części rakiet wystrzeliwanych na Antwerpię, co pozwoliło zmniejszyć rozrzut o połowę.
Ale faktem jest, że Leitstrahlstelle występuje na wczesnych schematach stanowisk A 4 (luty 1942), obok Brennschlussstelle, czyli zanim wykoncypowano integrator - wynikałoby z tego, że kierowanie wiązką było, tak czy inaczej, rozpatrywane od początku, ale w tym przypadku składa się z dwóch tylko stacji umieszczonych na linii pocisk-cel - Leitstrahlstelle 15 km za punktem startu i Leitstrahl-Pruefstelle obok wyrzutni. :que
[/list]
|