Cytuj:
W środowisku poszukiwaczy są ludzie, którym zależy na nawiązaniu współpracy z archeologami. Powoli uda się wypracować zasady tej współpracy
poza tym jak napisałem wyżej i jak zauwazyło kolka osób: artykuł jest dość wyważony. Moim zdaniem dość obiektywny: jest problem, bo iluśtam pasjonatów chce szukać zabytków z przeszłości i jest prawo, które zabrania tego robić w sposób absurdalnie restrykcyjny- ergo- trzeba coś zmienić w tym prawie. Ale wymaga to także pomysłu co zrobić z tymi, którzy poszukiwania nie traktują jako hobby tylko jako prace zarobkową. Tak naprawdę to nie sądzę, żeby było takich wielu: raczej sprzedaje sie tą część znalezisk, którą dany zbieracz nie jest zainteresowany. Patrząc na to, że wielu z nas tak naprawdę więcej wydaje na poszukiwania (dojazdy, sprzęt, czas) i kupując zabytki niż "zarabia" odsprzedając część fantów można to uznać za szczególny przejaw wymiany kolekcjonerskiej raczej niż za handel zabytkami. Wymiana pośrednia :)
co do inicjatywy Elnia to nie mam żadnych wątpliwości, że jest to pozytywna inicatywa. On tu ryzykuje najbardziej, bo obok wielu ludzi ze środowiska numizmatycznego, którzy doceniają jego inicjatywę (wielu jest takich) jest też spora liczba osób, których takie inicjatywy draznią (tzw. "psy ogrodnika" najczęściej, lub po prostu głupcy- zresztą z róznych srodowisk).
Dość, że w naszym wspólnym interesie (naszym- poszukiwaczy i naszym- poszukiwaczy i archeo) iest to, żeby prawo przewidywało i w rozsądny sposób regulowało działalnośc hobbystów takich jak poszukiwacze. Jest na to kilka pomysłów, ale ... jedni sie boją presji krzykaczy (bo zawsze łatwo krytykować rozsądna inicjatywę, która wprowadza zmiany - bo wprowadza zmiany, bo narusza czyjes interesy- w tym wypadku monopol archeologów na prowadzenie poszukiwań) a inni zamykają oczy i mówią, że problemu nie ma, bo nikt nie prowadzi poszukiwań (a jak prowadzi to łamie prawo i to nie nasz biznes, tylko Policji, czy kogośtam).
Suma sumarum mamy chorą sytuację, kiedy kilkanaście tysięcy ludzi pasjonuje się historią swojego kraju i poszukuje jej śladów w okopach, w lasach, po polach etc. a państwo z jednej strony zamyka oczy na ten problem a z drugiej- wprowadza tak rygorystyczne zakazy prowadzenia poszukiwań, że nie jest w stanie ich egzekwować. A jak juz egzekwuje, to od naiwnych, którzy sami do niego przychodzą podzielić sie znaleziskami czy informacjami o nich. Chore.