Kanonik z Fromborka
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wyd ... a_a_2.html
Niezwykłe badania zakończyły się niezwykłym sukcesem: polscy naukowcy odnaleźli w katedrze we Fromborku czaszkę Mikołaja Kopernika. Spoczywała pod ołtarzem Świętego Krzyża. Udało się odtworzyć rysy twarzy genialnego astronoma.
- Nie wykluczam zidentyfikowania szczątków Kopernika, ale szanse na to są niewielkie - powiedział 18 sierpnia w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" prof. Jerzy Gąssowski. A jednak po dwóch sezonach wykopalisk (2004 - 2005) kierowany przez niego zespół z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku odnalazł trumnę zawierającą szczątki mężczyzny w wieku około 70 lat, a dokładnie tyle lat miał Kopernik w chwili śmierci. Trumna pochodzi z końca średniowiecza. Właśnie wtedy, w połowie XVI wieku (w 1543 roku), zmarł wielki astronom.
Zagadka historyczna
Zgadza się także miejsce w katedrze, w którym spoczęły zwłoki. Nie sposób przeprowadzić wykopaliska pod całą powierzchnią posadzki gotyckiej trójnawowej świątyni o długości 96 metrów. Dlatego najpierw studiowano źródła pisane z epoki. Okazało się, że do XVIII wieku obowiązywał zwyczaj oddawania kanonikom pod dożywotnią opiekę poszczególnych ołtarzy w katedrze, pod którymi spoczywali po śmierci.
Kopernik był kanonikiem fromborskiej katedry, z dokumentów pisanych wynika, że jego pieczy powierzono ołtarz Świętego Krzyża. Dlatego pod tym ołtarzem prowadzone były wykopaliska.
Zagadka archeologiczna
Początkowo jednak nic nie zapowiadało sukcesu. Plątaninę wzajemnie krzyżujących się warstw przecinały wykopy z różnych okresów. Tylko za życia Kopernika (1473 - 1543) ołtarzem opiekowało się pięciu, może sześciu kanoników, ilu potem - nie wiadomo. Pod ołtarzem spoczęło wiele osób, przy czym niektórych w ogóle nie powinno tam być, na przykład kilkuletniej dziewczynki albo kanonika Gąsiorowskiego pochowanego w roku 1767 (zachowała się cynowa tabliczka z jego nazwiskiem i datą pogrzebu), skoro od roku 1710 zaprzestano grzebania kanoników przy ołtarzach, przeznaczając dla nich kryptę pod prezbiterium.
Kanonicy spoczywali pod ołtarzem, ale ich szczątki nie były systematycznie układane. Podczas kolejnych pogrzebów przesuwano kości dawniej pochowanych, więc się przemieszczały i mieszały. Nie mówiąc już o tym, że w czasie potopu szwedzkiego katedra została splądrowana, groby sprofanowane, Szwedzi szukali kosztowności, wyrzucali kości z grobów. Poza tym po okresie średniowiecza katedra funkcjonowała w najlepsze, działy się w niej różne rzeczy, wnętrze było przebudowywane. Wszystko razem sprawiło, że współcześni badacze mieli przed sobą prawdziwą łamigłówkę.
Zagadka antropologiczna
Archeolodzy wydobyli szczątki wielu osób. Wszystkie przeszły przez antropologiczne sito, poszukiwany człowiek musiał być pochowany w średniowieczu, a także mieć określone cechy. Na przykład osoby młode nie wchodziły w rachubę, bo Kopernik zmarł w wieku 70 lat. Analizami antropologicznymi kierował prof. Karol Piasecki z Uniwersytetu Szczecińskiego. Ostatecznie zakwalifikował do ostatniego etapu szczątki jednego człowieka. Zajęli się nimi specjaliści z policyjnego laboratorium kryminalistyki. Dysponują oni programem komputerowym, umożliwiającym rekonstrukcję rysów twarzy na podstawie kości czaszki (inne kości szkieletu są nieprzydatne). W przypadku szczątków, które uznano za kości Mikołaja Kopernika, jest to o tyle ułatwione, że zachowały się wizerunki fromborskiego kanonika z epoki, które można porównać z uzyskanym obrazem komputerowym.
Podczas sesji naukowej we fromborskiej katedrze, a potem na konferencji prasowej w Bałtyckim Ośrodku Badawczym w kanonii na wzgórzu katedralnym we Fromborku odkrywcy szczegółowo przedstawili dwuletnie badania. Prof. Jerzy Gąssowski opowiedział m.in. o ogromnych problemach konserwatorskich, jakie pojawiły się w czasie badań. Nie było bowiem wolno zniszczyć przy okazji badań zabytkowej posadzki ani zachwiać równowagi dużych elementów architektonicznych, takich jak ołtarz czy ambona.
Z kolei prof. Karol Piasecki przedstawił kuchnię badań antropologicznych. Mówił np. o tym, że podczas prac wyszło na jaw, iż na badanej czaszce nad lewym oczodołem znajduje się ślad po zranieniu, dokładnie w tym miejscu miał bliznę Kopernik.
Efektom pracy archeologów i antropologów ostateczny kształt nadali specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistyki Komendy Głównej Policji, którzy za pomocą programu komputerowego - demonstrowanego podczas konferencji - odtworzyli wygląd twarzy uczonego.
KRZYSZTOF KOWALSKI
--------------------------------------------------------------------------------
Kości to za mało, potrzebujemy badań DNA
Prof. Jerzy Gąssowski, Wyższa Szkoła Humanistyczna w Pułtusku
Znaleźliśmy szczątki mężczyzny, którego z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można uznać za Kopernika. Stuprocentowej pewności nie ma. Według współcześnie obowiązujących standardów naukowych jedyna pewna, niebudząca wątpliwości metoda identyfikacji osoby zmarłej tak dawno polega na porównaniu DNA wydobytego z jego kości z DNA pobranym od krewnego. Czy w tym przypadku taka możliwość istnieje? Kopernik był księdzem, umarł bezpotomnie, ale to jeszcze nie przekreśla szans na ostateczną identyfikację. Jego wujem, czyli bratem matki, był Łukasz Watzenrode, biskup warmiński zmarły w Toruniu w 1512 roku. Oto potencjalny dawca DNA. Takie badania porównawcze wymagałyby pokonania mnóstwa formalności, byłyby kosztowne, nie mówiąc o tym, że zawsze istnieje możliwość, iż DNA potrzebne do porównań nie zachowało się w odpowiednim stanie. Nawet jednak biorąc pod uwagę wszystkie zastrzeżenia, nie można wykluczyć, że uda się wkrótce zidentyfikować Kopernika w sposób niepodważalny z naukowego punktu widzenia.