|
Bedac w taniej ksiegarni, widzac to dzielo, od razu nan sie rzucilem.
(Byla to ksiazka z pewnoscia tego Pana, na 99% ten tutul (ale skleroza mogla namieszac). W kazdym badz razie chodzi mi glownie o metody 'pracy' Autora)
Jako, ze tereny pod Poznaniem znam calkiem niezle i na mapce zobaczylem nawet interesujaca lokalizacje to otworzylem ksiazke na odpowiedniej stronie, mniam, mniam- wreszcie cos ciekawego... Niestety- bylo tam kilka spraw, ktore mnie troszke 'zirytowaly', mianowicie:
- pan W.A. przekrecil nazwe miejscowosci. Oryginalnie nazywa sie ona Jeziory, podal nazwe Jeziora- co sugerowac moze, ze byc moze zna ta historie jedynie z opowiesci (i to chyba niezbyt dobrze zapamietanej) i byc moze nie pofatygowal sie nawet, aby odszukac ja na mapie... Wiem, pewnie sie czepiam i z pewnoscia jest to jedynie blad edytorski :lol: , literowka :lol: (tylko dlaczego w wielu miejscach ten sam...?), etc.
- dalej, pisze on, ze dokonali penetracji jeziora, nad ktorym znajduje sie ta 'miejscowosc' (zbyt szumne to chyba okreslenie, jest to teren sanatorium z niewielka iloscia dusz, poza tym owo sanatorium juz chyba nie istnieje, obecnie jest tam, jesli mnie pamiec nie myli, centrum konferencyjne, ale nie w tym rzecz). Podal, ze spedzili na tej penetracji nawet kilka godzin. I to przyznam ubawilo mnie setnie. Jezioro to jest najwieksze w Wielkopolskim Parku Narodowym, a teren, ktory -jak autor opisywal- spenetrowano to kilka tys. m2 (sadzac z opisu autora). Nie znam sie na penetracji podwodnej, ale wiem, ze aby przepatrzec taki teren na ziemi dosc dokladnie, trzeba poswiecic wiecej niz kilka godzin czasu, sadze, ze pod woda problem jest duuuuuzo trudniejszy.
- na zakonczenie podam, ze __prawdopodobnie__ udzielono mu nieco blednej informacji, gdyz istnieje stara legenda dotyczaca innego jeziora, niedaleko tego, ktore wystepuje w historii Pana W.A. (klasyk: zima-sanie-skrzynia-lod-trrrach-bul, bul, bul) :que
Reasumujac: nie mam oczywiscie prawa wysnowac wnioskow daleko idacych po lekturze zaledwie kilku stron (1 rozdzialu), ale radzilbym (jak we wszystkim z reszta) kierowanie sie zdrowym rozsadkiem .
Nie kupilem w koncu tej ksiazki, ale nastepnym razem przypatrze sie jej nieco dokladniej. Dodam jeszcze, ze za mlodu zafascynowany bylem ksiazkami typu 'Nieodkrytymi skarbami', zatem do tematu staralem sie podejsc z mozliwie otwarta glowa...
a co do tzw. elyt... :kill
|