ale jaja :jump
Hitler w chipsach
Mój młodszy syn Tadeusz ma 12 lat i bardzo lubi chipsy. Jak wiadomo, jest to produkt niezdrowy, sporządzony z pokrojonych w plasterki ziemniaków, usmażonych w oleju, mocno posolonych, spożywany zwykle wiele dni po tym, jak został wyprodukowany. Tak jak inni rodzice chronię mojego syna przed nadmiarem chipsów, ale któregoś dnia popatrzyłem na ten produkt z sympatią.
Oto firma Star Foods zamieściła w paczce chipsów małą zafoliowaną kartę z wizerunkiem gen. Władysława Andersa oraz napisem "Wielkie bitwy świata - Bitwa pod Monte Cassino". Na odwrocie karty była instrukcja zabawy edukacyjnej: "Zadawaj znajomym pytania, do których odpowiedzi znajdziesz powyżej". Te informacje powyżej były następujące: "W latach I wojny światowej był porucznikiem rosyjskich dragonów; pod koniec II wojny światowej był naczelnym wodzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie; został pochowany na cmentarzu wojskowym pod Monte Cassino". Pomyślałem, że można było sobie darować "rosyjskich dragonów" na rzecz informacji, że wyprowadził tysiące polskich nędzarzy "z ziemi sowieckiej, z domu niewoli", ale ostatecznie nie ma co narzekać. Pomysł jest znakomity, bo dzieci przy okazji spożywania niezdrowego amerykańskiego "foodsu" przynajmniej dowiedzą się czegoś pożytecznego. Od razu zainteresowałem się też kartami z innych opakowań chipsów Star Foods. To, co zobaczyłem, wprawiło mnie w osłupienie.
Jedna z kart pokazuje twarz niemieckiego feldmarszałka Alberta Kesselringa. Przy jego wizerunku jest taki sam nadruk jak przy gen. Andersie: "Wielkie bitwy świata - Bitwa pod Monte Cassino". A oto porcja "edukacji" związanej z Kesselringiem: "W czasie I wojny światowej służył w artylerii i osiągnął stopień majora; w 1945 roku dowodził obroną południowych Niemiec; otrzymał najwyższe niemieckie odznaczenie wojskowe - Krzyż Rycerski z Liśćmi Dębu, Mieczami i Brylantami". Po prostu bohater spod Monte Cassino, na równi z gen. Andersem! Długo nie wierzyłem własnym oczom. Przecież Kesselring to zbrodniarz wojenny! W roku 1947 został skazany przez brytyjski trybunał wojenny na karę śmierci za ohydne mordy na włoskiej ludności cywilnej. Przedtem był szefem sztabu generalnego Luftwaffe, a w czasie napadu na Polskę dowodził 1. i 2. Flotą Lotniczą. Jakich zbrodni na polskiej ludności cywilnej dopuściło się niemieckie lotnictwo, przypominać chyba nie trzeba! W roku 1943 objął dowództwo grupy Armii "C" we Włoszech. W roku 1944 pobudzał umiejętnie fanatyzm podległych sobie oddziałów, choć wojna była już przez Niemcy przegrana. To z jego imieniem związane są długie szeregi grobów pod Monte Cassino. Nie wykonano na nim kary śmierci za zbrodnie wojenne i wypuszczono hitlerowca na wolność w roku 1952. Rok później został przewodniczącym posthitlerowskiej organizacji Stahlhelm ("stalowe hełmy"), która w przeszłości "wsławiła się" m.in. walką przeciwko polskim powstańcom śląskim (podczas III powstania), używając bandyckich metod. Wychowała tysiące fanatycznych hitlerowców. Kesselring dosłużył się u Hitlera tzw. Krzyża Rycerskiego (odmiana Krzyża Żelaznego) za "zasługi", takie jak bombardowanie bezbronnych uciekinierów w Polsce i podobne akcje we Francji, w Belgii i Związku Sowieckim. Do tego starego niemieckiego odznaczenia, jeszcze z czasów Fryderyka Wilhelma III, przyczepiono "bohaterowi" odznaki ze swastykami. Na "edukacyjnej" karcie z chipsów brakuje właściwie już tylko: "Heil Hitler!".
Bałem się spojrzeć na następną kartę. Moje obawy nie były płonne. Zobaczyłem wizerunek jednego z dwóch największych zbrodniarzy XX wieku. Jakie pytanie powinno zadać dziecko zjadające chipsy swoim znajomym (zgodnie z instrukcją zawartą na karcie)? Na przykład takie: "W młodości był niespełnionym malarzem, nie dostał się na Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu"... A z jaką bitwą autorzy kart skojarzyli Adolfa Hitlera? Z bitwą nad Bzurą! Dla dziecka skojarzenie jest oczywiste: to bohater bitwy nad Bzurą! I na nic zda się informacja, że był odpowiedzialny za wymordowanie kilkunastu milionów ludzi (to zresztą informacja nieprawdziwa, bo Hitler, w porozumieniu ze Stalinem, wywołał wojnę, w której zginęło nie "kilkanaście", tylko kilkadziesiąt milionów ludzi). Na nic się zda, ponieważ małoletni kolekcjoner zbiera i układa kolejne wizerunki bohaterów wielkich bitew, tak jak układa zdjęcia lub plakaty ze znanymi piłkarzami. Zapamiętuje, że bohaterami spod Monte Cassino byli Anders i Kesselring, a bohaterem bitwy nad Bzurą był Adolf Hitler.
Powie ktoś, po co firma produkująca chipsy zajmuje się historią i szerzy mimowolnie kult hitlerowskich "bohaterów" w milionowych nakładach paczek z chipsami. Niestety, Star Foods ma w tym dziele współpracowników, których bym się nie spodziewał. Karty drukuje warszawskie wydawnictwo wojskowe "Bellona", a na każdej z nich, także tych z Hitlerem i Kesselringiem, wydrukowane jest logo miesięcznika "Mówią wieki", który odpowiada merytorycznie za "edukacyjne" treści kart.
Od dłuższego czasu występuje na Zachodzie tendencja do traktowania II wojny światowej jak partii szachów. W popularnych opracowaniach i w filmach dokumentalnych koncentruje się uwagę tylko na postaciach dowódców i na uzbrojeniu. Wojna jawi się jako pojedynek "genialnych strategów", "wybitnych dowódców". Montgomery "Monty" wygrywa z Rommlem i jest 1:0. Eisenhower wygrywa z Runstedtem i jest 2:0. Wszystko odbywa się w białych rękawiczkach, a wielcy dowódcy przesyłają sobie nawzajem słowa uznania za "męstwo". Gdzieś daleko w tle pozostają żołnierze bez rąk i nóg, zbrodnie wojenne, tragedie ludzi i całych narodów. Przypuszczam, że niewydarzona "gra", akcja pseudoedukacyjna Star Foods, Bellony i "Mówią wieki", jest bezmyślnym odtworzeniem jednego z pomysłów "promocyjnych", stosowanych na Zachodzie. Tak samo bezmyślnie kopiuje się przecież w polskiej telewizji niemiecki, ogłupiający chłam "rozrywkowy", który jest zmorą dla każdego myślącego człowieka. Jednak to, co polskie dziecko znajdzie w chipsach, nie jest tylko sprawą Star Foodsu, Bellony i redakcji "Mówią wieki". II wojna światowa przyniosła Polsce śmierć 6 milionów obywateli, zabór 1/3 terytorium i polityczne podporządkowanie jednemu z agresorów przez ponad 40 lat. "Promowanie" takich zbrodniarzy jak Hitler czy Kesselring jako "bohaterów" znad Bzury i spod Monte Cassino jest aktem bezmyślności. Na ten temat powinien się wypowiedzieć prokurator. Zarówno obecna Konstytucja Polski, jak i ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej jednoznacznie stawiają bowiem kwestię promowania "bohaterów" ludobójczych dyktatur XX wieku - sowieckiego komunizmu i niemieckiego nazizmu.
Piotr Szubarczyk
http://bap-psp.lex.pl/cgi-bin/demo.cgi? ... .97.88.553
Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=my22.txt