|
Witam!
Pojechalem sobie dzisiaj na wykopki ..szukalem 10 minut ,wykopuje magazynek do ppsz , słoik firmy "Siemens" z mięsem , srebrne sztućce aż tu nagle na moje dziewicze miejsce
podjeżdza zielony terenowy samochód.
Człowiek wyszedł na chwilke z samochodu poprzygladal mi sie troche i walnal glupia mine.
Od razu miałem złe przeczucia i szybko pobiegłem do samochodu udając przy okazji grzybiarza(teraz wysyp grzybów).
Szybko pakuje sprzęt i odpalam samochód ...jade tak powolutku 2 minuty i nagle patrze: ten sam terenowy samochód jedzie za mną!!!
Z przerażeniem przyspieszam mysląć ,ze wyrwe sie z tego kotła ,patrze w boczne lustero: gość w aucie rowniez przyspiesza.
Jade szybciej ,gosc tak samo ! Co jest ? Śledzi mnie ? Chyba tak ! Nie , nie ..on mnie goni!
Skręcam w małą leśną drużkę ,a ten gośc za mną ! I jedzie coraz szybciej , 2 metry od mojego samochodu ! Wisi mi na zderzaku.
I tak jedzie za mną 5 minut nie dając zadnych sygnałów do zatrzymania się.
Nagle w oddali widze asfaltową drogę i skręcam w lewo ,a ten palant za mną !
Przyśpieszam do 110 km/h ,jednakze juz po chwili widze go na zderzaku.
Mala wąska ,podziurawiona droga ..ryzykuje i daje 150 km/h ! Udalo mi się zdobyć nad nim troche przewagi , wyjezdzam na głowną trasę i szybko skręcam w prawo.
Gosc mnie chyba nie zauwazyl lub zgubil i skrecil w lewo ..zgubilem go !
Patrzylem ciagle w lusterko i to co zobaczylem zamurowalo mnie: gosc wrócil do tego samego lasu!
To bylo na prawde dramatyczne.Gonił mnie przez 10 minut i nie dawał za wygraną.
Na pewno nie był to leśnik ,ani jakis inny ze służby leśnej.
Miał czarną skórę i okulary przeciwsloneczne (zdarzylem mu sie przyjrzec).
Wyglądał mi na ruska , wielu tam ich się kręci! Rakietior ? Możliwe!
Pierwszy raz w życiu scigal mnie jakis mafioza.Boje się drugi raz pojechać w moje cudowne giwerowate miejsce.
Po tym calym incydencie wróciłem do domu i nigdzie się już nie ruszałem ...strach się bać :)
Zdarzylo się wam również coś podobnego ? Ścigal was ktoś w identyczny sposób?
pozdro!
|