|
Z kółkiem to ciężka sprawa, ja osobiście się nie spotkałem się z takim przekrojem kółka służącego jako zawieszka skroniowa, nie pasuje mi przekrój. Dlaczego jest wewnątrz płaska, przy zawieszkach widziałem okrągłe. Ale jasna sprawa że nie wykluczam tego co napisał Atylla.
Co do zdobienia i funkcji tych „okładzin”.
Zdobienie jest raczej wczesnośredniowieczne. Datowanie też określiłbym w takich okolicach co pisał Atylla, ale z zaznaczeniem, że najlepiej byłoby określać je jako wczesnośredniowieczne. W zależności od regionu stosowanie tych zdobień może się nieco różnić, ale zasadniczo Atylla ma rację. Ja widziałem takie zdobienie na bransolecie żmijowatej, zdobienie było niemal identyczne, pochodziło ze terenów północnych polski i stanowisko to posiadało kontakty ze Skandynawią. Nie wiem czy ten rodzaj zdobienie można uznać za jakiś „import” ze Skandynawii.
Z tego co widzę to jest to tylko fragment czegoś większego. Zdobienie w jednym miejscu urywa się w pół jakby przełamano ten przedmiot.
Nie wykluczam że może być to ozdoba w postaci zawieszki na szyję, jeśli np. była w oryginale kolista.
Atylla ma rację, okładziny robiono z „mniej trwałych” surowców. Metal był zbyt drogi. Więc okładzina może się okazać błędnym tropem, a raczej należy szukać ich funkcji jako ozdoby. Ta dziurka też jest dziwna bo jeśli przymocowano to coś do czegoś to powinna być druga, chyba że trzymało się to jakoś inaczej. Ale z drugiej strony jakaś mała ta dziurka jak na fragment ozdoby wiszącej. Więc należy określić te przedmioty jako „rytualne” ;) ;) lub jako coś :)
Atylla twoje datowania są bezbłędne :1 :1
|