|
WITAM
Tak w tamtych czasach poszukiwania miały całkiem inny wymiar.
Nie było to jednak takie słodkie szukanie jak mogło by sie wydawac .
Praktycznie luźno pożuconej drobnicy (monet znaczków) sie nie znajdywało, chyba ze przypadkiem.
Fanty jakie sie wykopywało były gabarytowo większe wiec był problem
z transportem .Przeciętny poszukiwacz nie posiadał auta co wiazało sie
z trudniejszym i dłuższym dojazdem na miejscówki.
To co dzisiaj zajmuje pare minut było całodzienna wyczerpujaca wyprawą .
Generalnie mówiąc znajdywało się wiecej ,ale osiagnięcie tego było o tyle trudniejsze że:
o wiele wiecej czasu pochłaniał dojazd ,chodzenie ,dźwiganie tobołów no i wreszcie kwestja
samego przeszukiwania terenu za pomoca tzw szpilki ;)
A i wspomne jeszcze o srodkach łącznosci .Disiaj po konfortowym dojechaniu autem często prawie
pod samą miejscówke człowiek nie obawia sie że że nie trafi z powrotem do samochodu ,albo kolesie
pogubą sie w nieznamym lesie .Majac GPS oraz telefony komurkowe mozna dowolnie chodzic po terenie
co zwieksza zasięg poszukiwań. Kiedys wyglądało to tak że jesli nie znałes terenu to sie od siebie
za bardzo nie oddaliłeś. Trzeba było tez uważac aby nie stracić całkowicie orjentacii i wracając
po wykopkach w strone cywilizacji :) nie pomaszerowac w głąb lasu.
No to tyle na razie bo cos sie za bardzo rozpisałem :666
Na osłode fotka z wyprawy z tamtych lat Ten ze szpilką w dłoni to ja.
Pozdrawiam PIŁA
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
|