proscan napisał(a):
Cytuj:
Tylko nie rozumiem, czemu sami sprzedawcy tego nie wiedzą i malują 12 miesięcy - zamiast 24....
Coś jest "na rzeczy"... Wiesz może, o co chodzi?
To jest do wyjaśnienia.
:D:D:D
Wszystko można wyjaśnic, Proscan. Nawet to, że rzucony pionowo w górę kamień spada spowrotem na rzucjącego. :luv
Jednak twoje wyjaśnienia, nie są tak do końca jasne. :) Może i jestem idiotą, ale to nie powód, żeby traktować mnie jak durnia. :D
Cytuj:
brakuje dopisku (co czasami robią zagraniczni sprzedawcy, że gwarancja nie zmniejsza praw nabytych mocą ustawy)
Masło maślane, Proscan.... Prawa nabyte mocą ustawy ma każdy Polak jako klient. Tak sie składa, że w polsce na elektronike ustawowo obowiązuja dwa lata gwarancji. Firma White's również daje dwa lata gwarancji...
Wszystko się zgadza, oprócz tego co na druczku gwarancyjnym próbowano mi wypisać w polskim warszawskim sklepie zajmujacym się sprzedażą sprzętu elektronicznego.
Powiem Ci, czemu tak jest.
Sprzedawca unika ryzyka.
Po co głupim klientom dawać dwa lata - tak jak producent...? Przecież oni nie wiedzą o swoich prawach zagwarantowanych ustawą, Ci napaleńcy kupią i pójdą ze sprzętem w teren.
Na cholerę brać odpowiedzialność za dwa lata uzytkowania sprzetu, kiedy mozna na rok świstek wypisać.... Rok to króciutko, jeden sezon - wykrywka wytrzyma i się nie popsuje. Jak się klientowi popsuje w drugim roku/sezonie użytkowania - niech spada na bambus. Nasza gwarancja się skończyła, a to że White's daje dwa lata.... Nas to nie obchodzi, niech sobie z Whitesem (UK or USA) gada, albo beceluje za naprawe w polsce - to nie nasz problem. :) My mamy święty spokój, rok już minął. :skromny
Cytuj:
Zamiast dawać gwarancje, wypisać tylko "KARTĘ WYRYWACZA" z numerami seryjnymi i przybić pieczątkę z datą zakupu. Do tego załączyć paragon. Koniec.
:D właśnie tak wygląda mój zielony świstek, który dumnie nazywam gwarancją na ACE 250. :D
Cytuj:
Co do Twojego świstka, to gdyby co, to nie jest on nic warty. Tam jest napisane (po angielsku), że "Garrett will ..." Gdybyś więc chciał się trzymać tego co tam jest napisane, to musiałbyś się kierować do Garretta. Trzeba rozróżnić gwarancję producenta, od tego co gwarantuje (albo musi zapewnić) sprzedawca.
Sprzedawca postawil na tym świstku pieczątkę, napisał datę zakupu i podpisał się. Innymi słowy, zgodził się zagwarantować tyle samo ile gwarantuje producent.
Proste jak budowa cepa, jeśli tam jest napisane (po angielsku) że "Garrett will ..." no to sorry - ale "Sprzedawca też will ..."
W końcu mieszkamy w Europie ! No, chyba że mam przestarzałe mapy... :D
Jednak nawet jeśli moje mapy są niedzisiejsze, to i tak obowiązuje wszystkich wspomniana przez Ciebie ustawa.:luv Więc sypiam spokojnie, wiedząc że zamiast gwarancji mam zielony swistek.
Cytuj:
Tak naprawdę możesz więc tylko liczyć na dobrą wolę firmy T, w którą ja nie wątpię. Tylko czemu Ty wątpisz w dobrą wolę firmy V?
Proscan... Ja nie watpię w dobrą wolę firmy "V". Jestem głęboko przekonany o tym, że firma "V" jest przepełniona dobrą wolą. Jak każda firma, szanuje i docenia swoich klientów oraz dba o dobro klienta. Nie neguję rzetelności ani profesjonalizmu firmy "V". Bez wątpienia, jest to jedna z najlepszych firm w branży (na polskim rynku).
Stwierdzam jedynie pomylkę przy wypisywaniu białej (nie zielonej) gwarancji.
Żyjemy w wolnym kraju, mamy polskie prawo i ustawy. Chwała nam za to!!!
Jednak ja, w sklepie gdzie sprzedawca się myli, kupuje tylko raz. -takie małe "prawo Matejki". :)
Pozdrawiam Matejko :piwo :piwo :piwo